Witam znów. Poprzedni temat http://www.podrywaj.org/kasjerka_0 jest dość głęboko. Więc tak, wczoraj tam byłem, oczywiście gadka szmatka, ona się uśmiecha itp itd. W pewnym momencie mówię jej, by napisała na paragonie swój nr telefonu bo tutaj nie można spokojnie pogadać. Ona na to, że nie pamięta go, na co ja jedynie jasne, jasne. Ona stwierdziła, żebym ja podał a ona mi puści bita. Oczywiście nie puściła. Dziś tam byłem, krótka rozmowa i mówię, że jakoś wczoraj nie widziałem jej nr na wyświetlaczu, a ta do mnie, że kurcze, później musi iść do drugiej pracy, że nie może się doczekać lata. Zabrałem się stamtąd w pizdu. Wiem, że zjebałem, wiem, że nie powinien jej dawać swojego nr. Teraz to po mnie spływa jak po kaczce, ale mam pytanie do doświadczonych, można coś z tym fantem jeszcze zrobić?
Niepotrzebnie dawałeś jej swój numer i to odbicie ST też troszkę nie specjalnie Ci wyszło: "jasne, jasne".
Co można zrobić? Olej ją, zmień sklep i zniknij na jakiś czas. Po tym czasie pójdź, jeżeli ze sobą rozmawiacie prawdopodobnie spyta dlaczego się nie pojawiałeś.
Ty na to powiedz, że z chęcią jej opowiesz, ale z pewnością nie w sklepie. I prosto z mostu: wtorek 18 plac taki i taki.
Dorzuć jeszcze żart typu: Tylko nie weź sukni balowej, bo głupio się będę czuł nie będąc w garniturze...
I do zobaczenia
Jeżeli ją rozbawisz i zainteresujesz to się umówi...
Co racja to racja. Po zawodach.