Witam,
Moja sprawa jest zakręcona i to poważnie. Dwa i pół roku temu zacząłem chodzić z koleżanką z klasy. Spędzaliśmy dużo czasu ze sobą po lekcjach, wiem, że dość mocno się dla mnie też poświęcała pomagała mi dużo w szkole i w ogóle, lecz niestety miała parę wad po pierwsze wymagała ode mnie tego bym był o nią zazdrosny, Wmówiła mi, że każda kobieta lubi jak facet jest o nią zazdrosny itd.. Po dwóch i pół roku już na studiach poznałem niezłą koleżankę, która przekonała mnie ze tak naprawdę zazdrość jest zła, i uwierzyłem w to, że w to, co wierzyłem przed dwoma i pół roku to byłą prawda ze zazdrość to najgorsza cecha. Niestety, gdy moja dziewczyna się dowiedziała o tej koleżance nie dawała mi życia, wiec nazłoć zacząłem z trochę kręcić z tamtą dziewczyną (miała chłopaka od 2 tygodni ze wspólnej grupy), lecz w trakcie rozmów opowiadał mi ze go nie kocha i nie umie być z nim szczęśliwa, a że ja jestem taki super fajny i w ogóle. Niestety zadłużyłem się u niej i to bardzo. Przez co m.in. zostawiłem swoją Dzięczynę, choć nie żałuje tego, że ją zostawiłem, bo ona zawsze mnie dziwnie traktowała, miała fochy i uważała się za lepszą, nawet moja mam tak uważała, dlatego mi ją od dłuższego czasu odradzała. Ta dziewczyna z grupy podoba mi się bardzo i wiem, że łączy nas bardzo wiele. Niestety w poniedziałek odważyłem się dokonać gestu, którego trochę żałuje. Zacząłem się z nią całować i ogólnie oglądnęliśmy wspólnie film ona się do mnie tuliła i było cudownie. Niestety powiedziała mi we czwartek ze nie Mie zostawić chłopaka. Załamałem się zacząłem nie dość ze ja zraniłem swoją byłą to jeszcze ta nowa zraniła mnie i ja ją na pewno też. Powiedziałem jej otwarcie, że ją Kocham i ona zrobiła wtedy minę jak by cały świat jej się wywrócił. Ona nie powiedziała swojemu chłopakowi o tym ze się ze mną całowała, bo on jej powiedział, że dyby mnie, choć przytuliła to by ją zostawił. Nie wiem, co robić. Nie chce jej stracić, ale nie wiem jak ją odbić. Nie potrafi mi powiedzieć w oczy, że go Kocha, bo dobrze wiem ze tak nie jest, gorszą sprawą jest to, że powiedziała mi, że się go boi. Wiem też ze jutro mogę dostać w zęby od niego. I tu mam kolejny kłopot, bo on ćwiczy od 3 lat boks Tajski i wiem ze nie wygram z nim i nie wiem, co zrobić udać Ciotę i nawet się nie bronić czy co. Pomóżcie mi, bo raz, że ja cierpię a dwa nie wiem czy ona z nim raczej też, choć mówi, że jest z nim szczęśliwa
Liczę no pomoc 
w skrócie: byłeś w tosycznym związku, z którego się wyrwałeś dzieki jakiejs panience i zaraz próbujesz wskoczyć w kolejny "dziwny" układ na trzeciego, tak?
Skoro już wiesz, że zazdrość jest "be be be", nie lubisz tajskiego żarcia, to pozostaje Ci podejść do problemu indywidualnie i znależć sobie kogoś wolnego. Oczywiscie sprawa z tą od tajlandczyka nie jest przegrana, ale to wiąże się z przeczytaniem całej masy artykułów po lewej. Materia jest delikatna. Sugerowałbym eskalację dotyku (juz to robisz), pocałunki (też robisz), dostarczanie emocji, a jednoczesnie nie okazywanie swoich uczuc (tu spieprzyłeś). Dobrze byłoby zainteresować się jej koleżanką. Okaże się wtedy, czy ta zazdrość jest taka "be be be"
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Wiem ze spieprzyłem wyznając jej uczucia, lecz cały czas myślę co zrobić z jutrem kiedy będzie chciał mnie bić w sumie tylko za to że pisałem z nią i ją męczę, bo o poniedziałku i pocałunkach nic nie wie. Czy warto się wygłupiac i próboiwac się bronić. A może lepiej popatrzeć mu w oczy i powiedzieć no to wal bo zasłużyłem.
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
Guest już Ci powiedział co do kobiety. Co do "tajlandczyka", tutaj ja Ci mogę pomóc. Jak będzie się sadził, próbuj dyplomacji, zwyczajnie go zagadaj i narzuć mu swoją ramę. Staraj się go udupić jego własnym ego. Jak to nie pomoże i dojdzie do spięcia - tak nie masz szans. A więc, kopnij go w jaja i z otwartych dłoni w uszy. Potem spierdalaj^^
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Hahahaha "A więc, kopnij go w jaja i z otwartych dłoni w uszy. Potem spierdalaj^^" to się uśmiałem xD też trenuję tajski box...
Tylko ze kop w jaja i spierdalanie nic nie da bo widzieć się z nim będę prawie codziennie bardziej myślę czy ni pobawić się daj mi wpierdol a ja dam ci wyrok. Tzn niech mnie uderzy a ja pójdę ze sprawa na pały i niech skumli jak pies żebym wycofał oskarżenie. A po drugie co rozumiesz po słowami narzuć mu swoją ramę??
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
Kiedy np. grozi Ci, używaj tekstów "taki duży chłopiec a zachowuje się jak dziecko". To go wkurwi, ale naciśnie na jego ego, przez co nie powinien Cię uderzyć. Dwa, założysz mu sprawę, owszem to może pomóc. Ale sam trenuje tajski boks, i wiem że jednym strzałem można wypierdolić 18 zębów czy zgruchotać kilka żeber. Nie wspomnę o innych rzeczach... Ja bym uważał na Twoim miejscu, bo możesz szpital odwiedzić jeżeli gość ma nie po kolei w głowie.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Szpital może wpłynąć pozytywnie na moje relacje z tą dziewczyną ona raczej jest przeciwnikiem rozwiązywania kłopotów za pomocą pieści, zresztą ja też bo uważam że to nie jest wyjście z sytuacji, a tylko zagłuszenie jej w sobie. Więc pozostaje tylko dyplomacja
a jak masz jeszcze parę fajnych tekstów o tym jak go wkurwić i wejść na jego ego to chętnie ich posłucham
a tak po za tym powiedzcie mi czy zarywanie do jej koleżanki nie będzie trochę usprawiedliwieniem dl niej ze tak naprawdę mnie nie zraniła i w sumie to mnie olewa skoro jestem z inną??
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
Z tymi tekstami to przesadzać nie można. Co za dużo to nie zdrowo, gościowi nerwy pójdą i będzie buba:P Do koleżanek możesz śmiało zarywać, to się nazywało social bodajże:P
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Tylko jak to zrobić skoro w naszej grupie jest tylko 6 dziewczyn w tym jedna to ona druga jest zajęta a pozostałe 4 to totalna noc. A nie znam żadnej jej koleżanki z liceum czy czegoś takiego.
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
To wyrywaj obce, a tą sprawę tej jednej zostaw biernie:D
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Tylko ze nie jest mi łatwo ją olać ... A tak w ogóle czy powinienem zmienić grupę na studiach by ją nie spotykać czy raczej pokazać ze mam gdzieś to co się wydarzyło i grać twardego?
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
Tutaj już sam musisz zadecydować, jednak poradzę Ci, abyś NIKOGO nie udawał. Prędzej czy później i tak się wydasz. I jeszcze jedno, nie traktuj jej tak, jakby była dla Ciebie końcem świata. Nie zmieniaj przez jedną osobę grupy, zwyczajnie nie zwracaj na nią uwagi.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Dzięki wielkie za pomoc
może mi się uda nie tęsknic za nią
Obym tylko jutro nie dostał po głowie...
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
Jak tak bardzo się boisz dostać w głowę, kup sobie gaz pieprzowy. Fajna sprawa w samoobronie;]
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Ale wiesz ze to jest tylko oddalenie wyroku, raczej po takim gazie mi nie odpuści a wręcz przeciwnie.
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
Lepiej mieć niż nie mieć:D Ja zawsze mam przy sobie jakiś przedmiot, który ułatwi ewentualną obronę. Mieszkam w dość dziwnym miejscu, gdzie bez surviwalowych zdolności, ma się przesrane:D
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Ja chyba tak nie umiem, mam po prostu nadzieje ze będzie ok. Uważam takie coś za brak fair play. Więc jak dostać to z honorem w końcu wiedziałem na co się pisze kiedy ją całowałem.
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
"Miej wyjebane a bedzie Ci dane". Mi ten cytat czesto pomaga:)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
hehe xD może mi też pomoże. Dzięki za wszystko
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
Na razie przeżyłem
nie było żadnego spięcia. Jak przyszedłem na korytarz to ona z nim już tam była, ale olałem ich obu. i przywitałem się ze wszystkimi tylko nie z nimi. Staram się ich olewać. Nie patrzę na nich ale podobno ona na mnie czasem patrzy, lecz jestem obojętny. Musiałem jej wysłać coś mailem na studia bo byliśmy razem w grupie to zrobiłem to w sposób oficjalny, tak samo napisałem jej oficjalnego smsa żeby wzięła mi na jutro mój zeszyt do chemii. Mam nadzieje ze podziała na nią ta obojętność. Jak myślicie jest nadzieje ze zmięknie i coś zrobi w moim kierunku?
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
Czy nikt nie jest w stanie mi pomóc ??
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
Tak jak z frajerami nie piję, tak pizdom nie pomagam:)
Czy to mnie masz za tą pizdę??
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
Tak, bo zamiast żyć swoim życiem, to myślisz nad każdym ruchem jakbyś w jakieś szachy kurwa grał.
Wiem ale wiem ze ona z nim nie jest szczęśliwa. A kiedy spytałem czemu go nie zostawi powiedziała że się go boi. Nie chce by była w toksycznym związku bo 3 tygodnie temu z takiego się wyrwałem i żałuję że ciągnąłem to 2,5 roku. Nie chce, by ona popełniła ten błąd.
Wolę prosić o przebaczenie, niż o pozwolenie
Ale Ty jej ojcem/chrzestnym/aniolem strozem jestes? Tak Ci mowi, bo, a noz widelec, wyjdzie z Toba, zakocha sie w Tobie i wtedy uwierz mi, nie bedzie sie tamtego bala. Lykasz iluzje bardziej niz jedna z moich bylych wolala polykac. Olej, bo wpierdol dostać możesz. A i jak olejesz, to i może jej zacznie bardziej zależeć. A jak ma być z tego związek dobry, to warto czasem buźke narazić. Pozdro