Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jest w ogóle sens próbować?

3 posts / 0 new
Ostatni
Travis
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Tu i tam

Dołączył: 2011-04-11
Punkty pomocy: 0
Jest w ogóle sens próbować?

Siemka!

Zanim przejdę do pytania z tematu muszę najpierw przedstawić przydługie acz konieczne wprowadzenie. Opiszę jedną historię.

Otóż podoba mi się pewna dziewczyna, z którą chodziłem kiedyś do liceum. Laska jest 2 lata młodsza ode mnie. Nazwijmy ją K. Dziewczyna jest bardzo ładna, i nie jest przy tym głupia ani pusta. Pomimo tego, że ma zajebistą urodę jest raczej skromna i spokojna, nie wywyższa się ponad innych. Pomimo młodego wieku i atrakcyjności, nie ma jakoś strasznie nasrane do gara i jest dość dojrzała(mówię serio, a jestem dość mocno sceptyczny, co do oceny kobiet). Jest jednocześnie koleżanką mojego dobrego kumpla nazwijmy go D. W zeszłe wakacje miałem okazję ją poznać, gdyż ja z D i jeszcze innym kolegą spotkaliśmy się z nią i jej 3 koleżankami. Drugi z kumpli początkowo strasznie uderzał wtedy do niej, stosując przechwałki, lecz to nie dało rady i szybko został odrzucony. Skierował się, więc ku jej koleżance nazwijmy ją O. Jest to na moje oko jakaś Hb7. I tu właśnie pojawia się pierwszy problem. O. jest, bowiem strasznie wkurwiająca, czego doświadczyłem podczas tego spotkania. Nawija jak trajkotka, rzuca ST na prawo i lewo, bez przerwy krytykuje innych i normalnie trzęsie całą tą grupą dziewczyn jak jakieś Guru. Na jej przykładzie można zobaczyć, jak tak naprawdę wygląda damska przyjaźń. Rozmowa zeszła, bowiem na to, że ja i K. chodziliśmy do tego samego LO. O. spytała więc:

-aaa, to wy się już znacie?
-nie...-odpowiedziała K.
-ja ją kojarzę tylko z widzenia-odparłem.
-No jak nie mógłbyś zauważyć takiej dupy!? K. Zawsze się wszystkim bardzo podoba, bo jest bardzo kobieca, a z drugiej strony, wiesz my z koleżankami nie mamy kasy na takie piękne ciuchy jak ona.

Pomijając już pogardliwy ton tej wypowiedzi, to ostatnie zdanie było żenujące wręcz, bo dziewczyna wcale nie jest bogata i aby sobie coś markowego kupić musi odłożyć kasę.
O. zrobiła mi wtedy sporo naprawdę chamskich Shit Testów rzuconych w grupie, które sprawiły, że krew zagotowała się w żyłach. Starałem się je odbić, ale nie do końca mi się to udało. Druga sprawa, że byłem na nią tak wkurwiony, iż bałem się trochę żeby za chwilę nie dać jej z liścia w twarz, czy rzucić jakiejś wiązanki. Nie chciałem tego robić, chyba głównie ze względu na to, że widziałem jak mój kumpel strasznie się na nią nakręcił. Zresztą ona na niego też. Nie chciałem mu tego wszystkiego psuć.

Spotkanie się potem jakoś się rozkręciło, choć szczerze powiedziawszy po tym, co zobaczyłem miałem już chujowy nastrój, zresztą w ogóle w tym okresie miałem zajebistego doła i mimo, że starałem się to za wszelką cenę ukryć to jednak chyba było widoczne. Myślałem wtedy cały czas o innej dziewczynie, z która wszystko zjebałem i miałem w dupie wszystkie inne(wiem byłem zajebistym frajerem...). Przez ten fakt i O. właściwie nie mogłem jakoś nawiązać normalnego kontaktu z K. Z perspektywy czasu i tego, co już wiem zastanawiające było jej zachowanie wobec mnie wtedy. Może się jej spodobałem, a może po prostu zaciekawiło ją, czemu nie skaczę koło niej i koleżanek jak moi koledzy bawiący się w lokajów. Parę razy widziałem jak usiłuje złapać ze mną jakiś kontakt. Niestety nie było zbytnio okazji, a z drugiej strony ją olewałem. Jako, że zrobiło się późno to trzeba było je odwieść, bo mieszkają dość daleko i nie miały się jak zabrać. D. miał zostać na miejscu, zaś ja z naszym Casanovą, który prowadził mieliśmy je zawieźć.

O. jeszcze w samochodzie pokazała, na co ją stać. Zaczęła flirtować z moim kumplem i trząść całym towarzystwem, obgadywać pod nieobecność D(ech...wspaniała z niej koleżanka nie ma co). W pewnym momencie położyła mi rękę na ramieniu i bezczelnie kazała mi tonem wręcz rozkazującym zmienić muzykę. Nie pamiętam, co jej wtedy odpowiedziałem, ale nie spełniłem jej prośby i jak powiedział potem kolega, spojrzałem się na nią z rozgniewaną miną. Zaraz potem kumpel pytał się ich gdzie ma je odwieźć. O. zaczęła oczywiście dyrygować, i zastanawiać się swym małym móżdżkiem, gdzie będzie najlepiej. Trwało to dłuuugą chwilę, więc kumpel spytał się jeszcze raz. Wtedy ja nie wytrzymałem już całej tej sytuacji i jako, ze niekiedy bywam porywczy i mówię co myślę wypaliłem:
-Wywieź je gdzieś do lasu.
W istocie to był taki ponury żart, ale zszokował wszystkich. Całe towarzystwo umilkło. Kumpel przerażony spojrzał się na mnie z miną, która pytała się czy mówię serio i jakby lękał się, co mogę zrobić. Ja nieco nawet rozbawiony z całej sytuacji, i z tego, że wreszcie O. zamknęła jadaczkę wyjaśniłem mu gdzie jest na to dobre miejsce. O. po chwili błagalnym wręcz głosem powiedziała:
-Nie... weź nas podrzuć, chociaż gdzieś na przystanek.
Jak mi potem mówili kumple, dziewczyny wtedy nie zrozumiały widocznie mojego czarnego humoru połączonego z poirytowaniem i autentycznie się przestraszyły.
Potem O. dała mi już wiekuisty spokój. Atmosfera się rozluźniła i odwieźliśmy je na ich osiedle w dość wygłupiając się trochę z nimi po drodze.
Następnego dnia moi koledzy chcieli się z nimi spotkać, ale ja już w sumie byłem sceptyczny i nie miałem zamiaru w tym uczestniczyć. Ze spotkania wyszły nici, bo dziewczyny się jakoś wykręcały a kumpel nie słuchając mnie jeszcze za wszelka cenę chciał to dalej ciągnąć z O. frajerząc się przy tym na wszelkie możliwe sposoby.
Spytałem się go niedawno, co o mnie mówiły i dowiedziałem się ciekawych rzeczy. Otóż, O. jak stwierdził ocenia mnie o dziwo ze wszystkich dziewczyn najlepiej i o dziwo podobno nic do mnie nie ma. K. natomiast z żalem powiedziała, że chyba jej bardzo nie lubię.

A teraz najważniejsza część. Jakiś czas temu ponownie kilka razy z D. wpadliśmy na K. I jej koleżanki. Teraz gdy jestem już wolny od wszelkich myśli i rzeczy z przeszłości inaczej patrzę na dziewczynę i naprawdę dopiero teraz dostrzegam, że jest naprawdę spoko. Nie wiem jednak czy, po tym wszystkim jest w ogóle jakaś szansa na to, żeby ją poderwać a jeśli i nawet, jest to jak to do cholery zrobić od strony technicznej? Co prawda wydawało mi się, że wpatrywała się we mnie mocno gdy się ostatnio widzieliśmy ale może tylko mi się wydawało.

To znaczy rozumiem, że lewa strona i jazda, ale jak to wszystko zaaranżować, żeby nie wyszło, że za nią latam czy też się proszę? Chyba najlepiej by było wkręcić kumpla żeby się z nią spotkał, a ja wtedy niby przypadkowo na nich wpadnę i do dzieła. Mógłby mi też przy okazji pomóc zbudować social proof. Co o tym myślicie? Spróbuję to zrobić jakoś na spontanie, najwyżej się nie uda, trudno nie będę płakał. Martwi mnie tylko perspektywa ponownego zobaczenia się z O. bo dziewczyny często się widują. Jak zneutralizować jej wpływ, i czy to w ogóle jest możliwe?
I w końcu czy to wszystko jest wykonalne?

Ps.
Sorki, że tak chaotycznie napisałem, i za literówki, jeżeli takie się gdzieś znalazły, ale się spieszę. Mam nadzieję, że połapaliście się w tych wszystkich ksywkach;-)

Kornhas
Portret użytkownika Kornhas
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Olsztyn

Dołączył: 2011-03-17
Punkty pomocy: 18

Pamietasz jak nie pieskowales swojej K i nawet ją ignorowales-bylo po 15 min zwrocic na nia swa uwage,po glupiej gadce bylo powiedziec :chodz chce Ci cos fajnego pokazac-lapiesz za reke i odciagasz od towarzystwa.

Zadzwon do K. (nie martw sie ,1 raz nie odbieraja) zaproponuj spotkanie,a jesli nie da rady sam na sam,i spotkasz sie z jej kolezankami ( rowniez z O ) pocwicz odbijanie ST az sie wreszcie nauczysz,a potem izoluj K gdzies w spokojne miejsce i pokaz na co Cie stac.
Pozdrowienia

Nie martw sie sam czasami polegam na ST Smile

"Ja świat mierze tanczenym krokiem
Wszystkie problemy omijam bokiem"

PuC3K
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2010-10-01
Punkty pomocy: 119

Dlaczego uważasz że nie ma sensu próbować? Wyszedłeś z tego wszystkiego z klasą. Można było to zrobić lepiej, aczkolwiek nie odwaliłeś żadnej większej lipy. Spotkaj się z nią sam na sam bez tej pojebanej O. Jest mit na temat tego że to najlepsza koleżanka ma decydujący głoś dla targetu na temat związku- więc warto żyć z nią w zgodzie. Miałeś piękną możliwość pokazania swojej wartości odbijając ST tej laski.

-No jak nie mógłbyś zauważyć takiej dupy!?
-Może dlatego że bardziej interesują mnie twarze. Z dziwnej strony oceniasz ludzi, (zwracając się do reszty lasek) zawsze tak z nią macie?

-No jak nie mógłbyś zauważyć takiej dupy!?
-Niektórzy ludzie mają inne wartości. Rozmowa o dupie wydaje mi się mało kobieca. Musisz się trochę bardziej postarać żeby nas tym zainteresować

-Zawsze się wszystkim bardzo podoba, bo jest bardzo kobieca
-Pewnie zawsze jeździcie samochodem z prawdziwymi facetami prawda?

-Zawsze się wszystkim bardzo podoba, bo jest bardzo kobieca
-Nie jestem jak wszyscy. I jak zawsze ci wszyscy na tym wychodzą?

-my z koleżankami nie mamy kasy na takie piękne ciuchy jak ona
-Znamy się dopiero parę minut a Ty już opowiadasz mi o swoich problemach (szeroki uśmiech)

Tak trzeba odbijać ST. Do lasek z takim poczuciem własnej wartości trzeba stosować dużo negów. O negach już rozpisywał się nie będę. Możesz przykładowo powąchać ją i powiedzieć coś w stylu
-jakie masz ładne perfumy
-dzięki
-z czymś mi się kojarzą hmm... już wiem! moja babcia ich używa
Albo coś w ten deseń. Nie chodzi tu o pajacowanie, ale o ukrucenie suki. Niech nie myśli że jest taka fafarafa.
Jak kolega wyżej napisał. Po kilkunastu minutach olewania targetu wypadało odizolować ją mówiąc coś w stylu
-Wasza koleżanka wygląda na odrobinę zaniedbaną przeze mnie. Nie miejcie mi za złe że na chwilę ją wam porwę ;]
-chodź coś Ci pokarze i nawijasz na osobności.
Pamiętaj o kinie, jak laska jest skromna to nie neguj za dużo, żeby jej nie obrazić. Jeśli już negujesz to pamiętaj o uśmiechu- żebyś nie powiedział jak z tym lasem ze śmiertelną powagą. ST odbijaj standardowo z uśmiechem na twarzy. Pamiętaj o mowie ciała, prawidłowej postawie i nie cwaniakuj za bardzo. Tyle ode mnie