Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jaskinia Platona

Portret użytkownika wisman

Platon, ku refleksji...

Wyobraź sobie jaskinię. Ciemną pieczarę, w której obok siebie siedzi kilkoro ludzi skutych łańcuchami. Przykuci do podłoża nie mają możliwości ruchu, patrzą tylko na ścianę którą mają przed sobą.

Kilka metrów za nimi znajduje się ognisko. Płonie.

Między ogniem a więźniami coś się dzieje, ktoś wciąż chodzi, przemieszcza się, coś przenosi. Kajdaniarze obserwują cienie postaci, jednak nie mogą się obrócić.
Żyją tak już od dawna, niektórzy od zawsze. Przekonani o słuszności i racji swojego bytu, pozostają nieświadomi co dokładnie dzieje się za ich plecami i jak wygląda świat poza jaskinią, ba! nie wiedzą nawet jak wygląda sama jaskinia!

Większość nigdy się nie dowie. Nigdy się nie uwolni. Nigdy nie wstanie. Nigdy nie zobaczy blasku słońca, piękna świata na zewnątrz, uśmiechów innych ludzi. Nigdy!

Ale raz na jakiś czas, choć niezwykle rzadko, wyjątkowo kiedy, wręcz incydentalnie JEDEN Z NICH WSTAJE.

Kajdany pękają.
Dopiero teraz zdaje sobie sprawę, że coś go krępowało, coś naruszało jego wolność. Chwiejnym krokiem podnosi się, rozgląda, stawia pierwsze kroki. Widzi światło – to wyjście! – rusza pędem ku niemu. Oślepiony blaskiem słońca twarz zasłania rękoma. Jego oczy stopniowo przystosowują się do światła – zaczyna rozróżniać cienie, figury, kształty, w końcu postacie i ludzi, aż wreszcie będzie w stanie spojrzeć w samo słońce – tak odległe i nieosiągalne jeszcze niedawno. Zrozumie wówczas, że jego poprzedni świat był jedynie odbiciem prawdziwej rzeczywistości, rzutem na ścianie jaskini.

W tym momencie przypomina sobie o swoich. Kajdaniarz nie zostawi przyjaciół, nie porzuci ich, pragnie podzielić się świadomością którą zyskał wstając i ruszając ku wyjściu. Jest przekonany, że gdy im to oznajmi zrobią dokładnie to samo.

Wraca do niedawnego więzienia, ciemna pieczara i rząd siedzących ciał wpatrzonych w ścianę jaskini, „biedni, nie wiedzą co tracą” – lituje się i zaczyna mówić. Przemawia do towarzyszy potokiem słów, opisując każdy najdrobniejszy szczegół świata zewnętrznego, niczego nie pomija, daje wskazówki jak podnieść się z zimnej posadzki i ruszyć w stronę oświecenia.
Więźniowie słuchają. Odwróceni plecami zapatrują się w ścianę która jest teraz całym ich światem… słuchają.
Cisza. Kajdaniarz skończył przemowę. Czeka teraz na reakcję ludzi. Czeka aż kolejni towarzysze zaczną wstawać. Jest pewny, że lada moment razem skierują się ku wyjściu.

Nagle… szok! To niemożliwe! Rząd ciał obiega jeden głośny rechot. Śmiech, rżenie, chichotanie, niesie się po całej jaskini – zbawca zostaje wyśmiany! „Nie! Czekajcie! Mówię prawdę! Spróbujcie przynajmniej zrobić co powiedziałem!” – wszystko na nic. Im więcej mówi tym głośniejszy rechot dobiega jego uszu.
„Głupcy…” – myśli, po czym odwraca się na pięcie i wychodzi z jaskini...

Odpowiedzi

Portret użytkownika gosc z gor

Świetne , ja wstałem i

Świetne , ja wstałem i wyrwałem się z łańcuchów ,ale żeby wydostać się z jaskini mam jeszcze kawałek ....

Portret użytkownika VooDoo

Świetny wpis... ja dopiero

Świetny wpis... ja dopiero zerwałem łańcuchy.. powoli sie odwracam Wink

Portret użytkownika Maleone

Hmm... jeśli idzie o pewne

Hmm... jeśli idzie o pewne analogie, to bezsprzecznie ojcem PUA jest Machiavelli. Czyli ten który "zamknął wyjście z jaskini".