Witam.
Poszukuję pomysłu na to jak opieprzyć panienkę z tematu:
http://www.podrywaj.org/zielone_swiatlo_atak_porazka
Chodzi o to, że od piątkowej akcji nie odzywa się do mnie (ja do niej też, czekam, aż pierwsza się odezwie). Dziś byliśmy umówieni na spotkanie (sama je zaproponowała), ale ona jechała do stolicy i miała mi dać znać o której godzinie wróci.
Oczywiście się nie odezwała, czym spieprzyła mi cały dzień (nie planowałem nic, bo zarezerwowałem dzień dla niej i czekałem na kontakt).
Zastanawiam się jak ją delikatnie za to opierdolić i czy wogóle jest sens opieprzania jej? Może olać temat i nie odzywać się do niej, aż sama zagada?
Jakie jest wasze zdanie? Może macie jakieś pomysły jak to rozegrać?
Tylko powiedź jej to a nie wysyłaj słitaśnych esemesków !
MUSIC IS THE ANSWER - zapraszam do mojego świata.
http://youtu.be/nyC4bzXCZWM?t=52s
opierdolic mozesz ale z tego co wiem malo to daje...
wez pod uwage ze gdyby sytuacja byla odwrotna czyli:
umawiasz sie z dupą i olewasz spotkanie nawet nie dając znaku zycia, wytlumaczenia itp. to zrobilbys tak gdyż:
a) chcesz ją ustawić zeby nie myslala ze latasz za nią jak pies...
b)zapomniałes o spotkaniu
c)masz ją w dupie, zrezygnowales z niej
odp. B i C w sumie sie wiązą, bo jak mozna zapomniec o spotkaniu z osobą ktora cie interesuje, niemozliwe, to nie jest zapomniec np. kupic gumy do rzucia...
pozostaje odpowiedz A czyli mozna powiedziec jej ST...ale chyba zbyt drastyczny by to był tescik....zwykła olewa. Nie ma zadnego usprawiedliwienia dla osoby ktora zapomina o spotkaniu a w dobie telefonow komorkowych o jakiejs inf ze nie moze....
sam jesteś winien, konkretnie godzina, miejsce a nie odezwę się, masz w tedy 99 procent szans że laska się nie odezwie. Konkretnie trzeba
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Z nią się nie da konkretnie. Jestem konkretny, ale jak podaje jeden termin to słyszę: nie, bo jestem umówiona z X
Kiedy podaję inny termin mówi: Tego dni też nie, bo jadę do ..., ale może wcześniej wrócę to wtedy się odezwę.
Ogólnie miała też pretensje, że o wszystkim ją informuję zamiast zapytać czy ma czas. Oczywiście ja olewam te jej pretensje.
...
no mialem identycznie, nawet pisalem o tym w poscie calkiem niedawno.
Mamy byc konkretni ale one nie pozwalają czasem dyktowac sobie warunków dotyczacych terminów itd. karzą czekać. I tu jest paradoks niby lubią prawdziwych zdecydowanych mezczyzn, ale jak sie przyjdzie do konkretnego terminu to "ona jeszcze nie wie i da znać" czyli nie da znać. Nie zawsze tak jest ale te pewne siebie suki tak robią i nie wiem jaka jest na to rada...
to widocznie nie chce się spotkać, trudno, następna proszę.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
W moim przypadku jest tak, że niby jest umówiona (albo rzeczywiście jest umówiona), ale w końcu zgadza się na proponowany termin tylko np. przed lub po tym niby zaplanowanym spotkaniu z kimś innym.
Ogólnie dziś mi się wszystko posypało. Sfrajerzyłem się konkretnie. Od kilku dni mam jakąś depresję i ogólnie nienajlepszy humor.
Wczoraj jak się z nią widziałem, trochę pogadaliśmy i zaproponowałem jej, żebyśmy wieczorem rezem coś wypili (ze względu na mój humor miałem ochotę się upić, ona wiedziała, że mam doła), ona zaczęła się wykręcać, że nie ma ochoty pić, jutro (czyli dziś) rano idzie do pracy (ja miałem wolne), a poza tym jest umówiona z koleżanką na malowanie włosów. Chwilę z nią negocjowałem, co istotne zaproponowałem jej, żeby wzięła dziś urlop na żądanie (ważny moment w dalszym toku akcji), ale ona nie chciała, więc nie naciskałem mocniej i dałem sobie spokój. Puściłem jej tylko sms'a: "Jak nie to nie. Wypiję sam :)"
Dziś o 7 rano budzi mnie dzwonek sms'a.
Wiadomość od niej: Popiłeś?
Odpisałem: Nie, bo dziś o 19 pijemy razem
Ona napisała: Aleś się uczepił. Ja wczoraj wypiła trochę wina i dziś musiałam wziąć urlop na żądanie (dla koleżanki to zrobiła, dla mnie nie chciała)
Nie wiem czy zrobiła to specjalnie czy nie, ale jeśli było to zamierzone to uzyskała pełny efekt. Zagotowałem się niemal natychmiast. Do tej pory starałem się postępować wobec niej rozważnie, ale dziś straciłem kompletnie kontrolę nad sobą.
1 samobój.
Na początek puściłem tekst: Jak dla mnie to nie chciałaś wziąć uż. Mam się obrazić? Nie wiem jak Ty mi teraz wynagrodzisz tą zniewagę. Teraz nie ma bata pijemy dziś o 19. Jaki alkohol mam kupić?
To był dopiero wierzchołek góry lodowej.
2 samobój
Kiedy przez ponad godzinę nic nie odpisała, zagotowałem się jeszcze bardziej. Wyłapałem takiego doła jak jeszcze nigdy.
Posłałem sms'a: Ok ... Już chyba wszystko rozumiem. Masz mnie głęboko w dupie. Szkoda tylko, że nie masz odwagi powiedzieć mi tego wprost.
Po godzinie odpisała: A Tobie co? (w sensie czy mi odbiło czy coś)
3 samobój
Wkurwiłem się już kokretnie i opisałem jej co myślę. Napisałem, że przestała mnie już bawić ta sytuacja (niby chce odpocząć od facetów, a spotyka się ze mną. Kurwa, co to za odpoczynek??), że to przez nią mam doła i mam wrażenie, że ona się doskonale w tej sytuacji bawi. Jednym słowem opisałem jej wszystkie swoje myśli.
Oczywiście nie odpisała już nic.
Po kilku godzinach trochę ochłonąłem, ale oczywiście dojebałem sobie 4 samobója proponując wieczorem wyjście na piwo.
Oczywiście znowu zero odpowiedzi.
Jak zwykle dobrze żarło, ale zdechło. Tym razem nawet zajebiście żarło, na początku szło mi nieźle, ale jak zwykle musiał mi się mózg zagotować i wszystko zjebałem.
Teraz zastanawiam się jak to reanimować?
...