Na wstępie chciałem się przywitać
a po drugie potwierdzić, że znalazłem się tu przez kobietę 
To do rzeczy, w skrócie moja historia wygląda tak. Wszystkie moje doświadczenia z kobietami należą do nieudanych, przynajmniej te w życiu dorosłym. Po ostatnim rozczarowaniu pomyślałem sobie, no dobra, tym razem spróbuje z brzydką, może jestem za bardzo wymagający to spróbuje inaczej.
Jednak coraz więcej wskazuje na to, że zasada "weź sobie brzydką, przynajmniej będziesz mógł jej zaufać" - z jakiegoś filmu
nie sprawdziła się.
Nie będę tu opisywał wszystkich sytuacji itp. chce zawęzić pytanie do minimum. Pytanie brzmi, czy Wy też macie takie doświadczenia/przeczucia, że pierwsze nawet najdrobniejsze negatywne sytuacje jakie zauważyliście świadczą o całości?
Ostatnio coraz częściej tego doświadczam, że na początku znajomości jakaś mała wypowiedz, czy zachowanie cię zdziwiło ale myślisz sobie ze to zaraz nie oznacza, że jest taka czy inna. Potem niestety okazuje się że to był pierwszy objaw wrednego charakteru czy czego innego, niestety zlekceważony. Wtedy człowiek sobie myśli ile mógłby sobie nerwów i czasu zaoszczędzić gdyby już wtedy na podstawie tych pierwszych podejrzanych zachowań/wypowiedzi postawił diagnozę i dał sobie spokój.
Teraz znowu jestem w takiej sytuacji, zaczynam widzieć w dziewczynie cechy negatywne i przypominam sobie te drobne zachowania, które teraz są już jasne, wtedy były tylko zastanawiające?. Też macie takie doświadczenia?
Dziękuje za odpowiedzi.
Początkowe zauroczenie dziewczyną często powoduje, że nie dostrzegamy jej wad, a nawet jeśli je zauważamy, to zazwyczaj sami próbujemy je podświadomie usprawiedliwiać.
Mi też się to zdarza, ale wtedy przestaje myśleć to częścią poniżej pasa, wylewam kubeł zimnej wody na głowę i problem znika.
Chyba najlepszym rozwiązaniem jest spotykanie się z wieloma dziewczynami, bo masz więcej opcji i przestaje Ci tak zależeć na osiągnięciu sukcesu z tą jedyną, gdyż w kolejce czeka 5 innych.
"Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń."
To nie tak
To ona mnie sobie namierzyła, jak jeszcze spotykałem się z inną, i tak pół roku. Nie chciałem się z nią za bardzo zadawać i ona mnie nie zauroczyła. po prostu po negatywnych doświadczeniach zrozumiałem, że lepiej przełożyć charakter nad wygląd no i przestałem trzymać ją na dystans. To ona dąży do tego żeby mnie mieć, ja raczej biernie czekałem i miałem nadzieję, że okaże się taka jaka ją znałem do tej pory, czyli nie wyrachowaną kobietą.
Heheh no tak zbieraj doświadczenia. Tylko, że ja nie jestem typem podrywacza i mi nie zależy na ciągłym bawieniu się z jakąś dziewczyną w kotka i myszką, wręcz odwrotnie. Moim celem i pytaniem jest czy jak najwcześniejsze identyfikowanie panny, z której nic nie będzie jest sprawdzoną metodą? Właśnie na podstawie tych pierwszych mini spostrzeżeń. Czy ktoś z was stosuje takie podejście z powodzeniem? Bo ostatnio to mam takie doświadczenia, że pierwsze wrażenie było na nie, ale potem nadrobiła, poznałem lepiej i się okazuje, że pierwsze odczucie było właściwe
z mojego punktu widzenia pozory myla. nie tylko w kontaktach z kobietami ale w wiekszosci roznych dziedzin zycia. choc troche racji masz, na pierwsza randke starasz sie wypasc jak najlepiej i pamioetac o tych wszystkich drobiazgach kino gestykulacja itp itd jesli jestes poczatkujacym (tak jak ja;p) czasem mozna dostrzec pewne niespojnosci, czasem te niespojnosci wychodza po dluzszym czasie, wiec to zalezne od sytuacji jest i moim zdaniem sie da sie ujednolicic
Zawsze tak jest, ona zna doskonale swoje wady i je ukrywa, na początku znajomości aby ciebie nie odstraszyć. Potem mimowolnie to z niej wychodzi, czy tego chce czy nie chce, coraz częściej i mocniej. Jak jest mocno poryta to na pierwszych spotkaniach zobaczysz symptomy, jak nie to kilka miesięcy sobie poczekasz aby zobaczyć jakieś większe jazdy!
No właśnie, jeżeli już na samym początku dostrzegasz dziwne, nie trzymające się kupy rzeczy to na 90% możesz być pewien, że coś ukrywa, albo jest coś czego byś się po niej nie spodziewał.
Jakieś 2 lata temu miałem do czynienia z taką panną, która nie prowadziła towarzyskiego życia, prawie nigdzie nie wychodziła po pracy ale kolega przychodził do niej regularnie co dwa tygodnie. Często o nim opowiadała. Dla mnie od razu wydawał to się podejrzane. Na kobietach to może się tak nie znam ale jak myśli facet to ja wiem
Ten koleś miał dziewczynę, ale jeździł też do tej.
Rozmyślałem o tym i postanowiłem zakończyć znajomość z nią, nawet jeżeli bym się mylił. Potem od jej koleżanki dowiedziałem się że ten jej kolega kupił jej kutasa hehe i że chwaliła się jej, że czasami oglądają filmy porno. Także ogromnie się ucieszyłem, że podjąłem słuszną decyzje.
Teraz mam kolejną, której zachowanie mi nie odpowiada i jest dziwne. Niby sama domaga się spotkania ale jak ją gdzieś zaproszę albo umówimy się na jakiś termin to zazwyczaj do niego nie dochodzi. Zauważyłem też, że ona raczej niczego nie przełoży aby się spotkać, a ja często tak robię. Co raz więcej w niej negatywnych rzeczy dostrzegam, w tym kiedyś powiedziała, że też czasami z kolegą zamawiają pizze u niej, a już wiem, ze trudna to chyba ona nie jest
Jest też taka akcja, że w pracy ktoś jej proponował romans, ona oczywiści to potępia. Ja natomiast jak tego słuchałem to się zastanawiałem, czy przypadkiem do tego, aby ktoś Ci w pracy zaproponował romans to nie musiał poczuć/zauważyć że ją prawdopodobnie seks by interesował. Jakoś tego nie widzę, że facet nigdy nie poruszając z laską jakoś tego typu tematów, gdzie ona by pozytywnie reagowała, podchodzi i proponuje romans, mam racje czy to ja jestem nienormalny?
Oczywiście jest tego więcej, coraz więcej. Już mam wrażenie, że błąd popełniłem w wakacje bagatelizując pierwsze objawy ale nie, zawsze muszę to sprawdzić hehe
Żyjesz iluzjami trochę, za dużo myślisz za innych zamiast zająć się swoim szczęściem!
Też mi się trochę tak wydaje, dlatego dla mnie najlepszą strategią chyba jest odwalanie wszystkich, w których zauważę już jakieś negatywne objawy zamiast potem myśleć tygodniami, czy wierzyć w "to" czy nie wierzyć
Raczeń nie należę do osób, które potrafią obojętne podchodzić do tych spraw.
Witam ponownie. Odświeżam temat tylko po to, aby komuś to się do czegoś przydało - dla 'kolejnych'...
Otóż spostrzeżenia i przeczucia mówią BARDZO WIELE i nie wiele to ma wspólnego z urojeniami (przynajmniej w moim przypadku). Z przypadkiem, przez który tu pisałem już dawno dałem sobie spokój, ale tak po cichu liczyłem na to, że może prędzej czy później zdobędę jakieś dowody swoich przeczuć (widuje ją co jakiś czas i nie muszę jej śledzić
).
Dziś przez przypadek zdobyłem dostęp do jej poczty. To co tam znalazłem to szok, to z kim się zadawała. Mam na nią tyle, że mógłbym ją szantażować, biorąc pod uwagę z kim się zadawała.
W pierwszym odczuciu pomyślałem jaki ze mnie frajer, w drugim poczułem radość, że jednak dobrze odczytuje pewne "ukryte" zachowania i mogę im ufać.
Morał z tej historii jest taki, że jeżeli coś w jej zachowaniu wyda Ci się 'dziwne', 'daje Ci do myślenia' to raczej tak jest jeżeli nie jesteś głupi i naiwny. Ahh
Nie...po prostu za dużo rozkminiasz i się zakopujesz w analizach niepotrzebnych...po prostu działaj...nie nie podrywałem brzydszej choć tak miałem taki dylemat czy nie zawyżam,ale stwierdziłem ze jakieś wymogi,standardy i kryteria muszę mieć a nie brać wszystko jak leci i tego się trzymam...Kiedy podrywam skupiam się na tym i na efektach jeśli ich nie ma,albo coś idzie nie tak to rezygnuje(albo raczej odkładam ja na ,,dalszy plan")i zajmuje się inna...
Pzdr!
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"