Wbijm sie z kumplami do klubu. Znajomi gdzies poleźli chyba do barku pić...olewam ich. Patrze - boks a tam 6 lasek. Dosiadam gadka gadka...okazuje sie ze ta najlepsza obok ktorej siedze i gadam (powiedzmy HB8) to przyszła panna młoda i sobie robią panienskie. Po 2 godzniach doscyc owocnych konwersacji i stosowania absolutnie wszystkiego co mozna wynieść z tej strony, "pani młoda" juz chyba sama nie była pewna czy podjeła własciwą decyzje co do wyboru męża ( za miesiac wychodzi za mąż
). Mówiła ze ostatnio rzadko chodzi na takie imprezy...a tu los sprawił ze poznała mnie. TEgo juz nie powiedziała ale wydaje mi sie ze nawet żałowała ze przyszła bo jej zrobilem taką rewolucje w głowie, mentlik itd. Oczywiscie caly czas zdawałą sie podkreślać, ze zdania nie zmieni.Mowie ze za chwile musze isc ona "dlaczego tak wczesnie jeszcze" i zebym
został...mysle se ok troche zostane jeszcze. Potem bylo duzo fajnych rzeczy na moją korzysc ale to nieistotne. Godziny mijają trzeba sie zbierac i mowie zeby podała numer...troche sie podroczyła ze mną wkoncu osiagnalem cel. Podaje mi nr i mówi "ale nie dzwoń" pewnie w sensie zeby jej nie mieszac w glowie na miesac przed slubem. Pogadalismy jeszcze jakis czas i pozegnalem sie.
I teraz nie wiem czy mieszac w tym wszystkim ...
lepiej tydzien przed niż 1 dzień po
no i kazdego szkoda...
ale tak na poważnie prosze o jakieś wskazówki...
Bierz się za nią. Świetna przygoda. Poznałem wczoraj mężatkę w wieku 24 lata. Szła z córką na spacer. Córka (14 miesięcy). Podbiłem, pogadałem zastosowałem nawet kino xD.
Takie mężatki super sprawa.
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."
to chyba kwestia Twojej moralności, Twoich zasad. ja osobiście bym tego nie robił, ale Twój wybór. a takie prawie-mężatki to ciekawa sprawa
doświadczone, nie mają nasrane do głowy. 
otóz to!!!... nie zrobiła zadnego glupiego sukowatego zagrania ani nie pokazywała "co ona to nie jest". Widać juz wyrosła z głupich zagrywek pokolenia MTV
Widac było dojrzałość emocjonalną i mądrość zyciową, a z drugiej strony luz i poczucie humoru Szkoda takiej zeby uciekła 
ja bym ją potrenował jako trening
ale na nic wielkiego bym nie liczył, ma wątpliwości bo niedługo się jej wolność kończy a jak by miało do czegoś dojść to byś dostał zimne wiadro pod tytułem nie mogę, ja go kocham.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
i tez nie licze, ale kazda okazje trzeba wykorzystac zeby zdobyc doswiadczenie, no troche pechowo ze jest w dosc poważnym związku, gdyby byla wolna bylaby inna sytuacja
I weź tu kobiete wypuść do klubu...
Ja bym odpuścił, kurwa sory ale jest tyle chętnych panienek do ruchania że chyba można sobie odpuścić zaręczoną.
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...
Nie chwale sie a jesli to tak wyglada to z góry mowie ze nie w tym rzecz.
Zreszta spotkac sie mozna , nie musze odrazu rozbijac malzenstwa. Moze to byc na zasadach towarzyskich facet-kobieta. A nawet jesli cos wiecej to wszytsko zalezy od niej. Ona moze oznajmic mi ze wychodzi za mąż i mam dać jej spokój. A jesli chce skoczyc w bok to jej sprawa, wtedy tez wyjdzie ze nie jest wporzadku wobec swojego faceta. Lepiej jak wyjdzie to teraz niz za rok,dwa...Wytestuję ją...
Z rozmowy oceniam ją jako raczej wartościową, nie planowała i raczej nie planuje zmiany decyzji, znają sie chyba ze 4 lata, mieszkaja ze sobą, nie jest w ciązy czy cos, wiec wszytsko przemyslane. Wiec wg mnie "ona nie z tych"
Numer dostałem ale nie było łatwo, choc przyznam ze sie zdziwilem. Myslalem ze ewidentnie odmówi...ale jakos ją złamałem. Mówiac mi " nie dzwon" zorientowalem sie o co chodzi...ale po co dała mi ten numer? zeby nie dzownil?
"I weź tu kobiete wypuść do klubu..." no wlasnie czasy okrutne ale to one wine ponoszą, same sie cisną, to one rozdają numery...
"chyba można sobie odpuścić zaręczoną."
moja byla tez wychodzila do takich klubów nie bylismy zareczeni ale prawie juz nas skazywali na ślub...bo to panienskie, babski comber itd. i bylo to samo...potem dzownili do niej jacys kolesie pisali smsy itd. i potem zdziwko skad oni mają jej nr.. jakies sygnałki cioolstwa...tamci kolesie sie mną nie przejmowali, a wiedzieli ze jest zajeta...życie
Ja wychodzę z założenia że każdą da się złamać, kwestia odpowiedniego gracza. Więc i tłumaczenie się "testowaniem" nie jest na miejscu. Jak chcesz to to ciągnij, ale weź pod uwagę że możesz komuś dosłownie życie spierdolić.
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...
na poczatku myslalem ze urodziny...zreszta sama tak powiedziala jakiemus kolesiowi ktory tez chcial sie dosiąść, ja to usyszalem i pytam to 18stka? ona ze nie , i ze to panienskie a sklamala kolesiowi zeby sie odwalił, pozniej pokazywała gadzety jakie dostała od kolezanek.. m.in. na stoliku stała świeca w kształcie penisa
jeszcze prosiła zebym to zapalił ale oczywiscie olałem, i ktos inny to zrobił. Zapytalem o pierscionek zareczynowy, zeby go zdjela i pokazała mi, mowi ze nie da sie zdjąć, no to mowie zeby pośliniła palec, znowu duzo smiechu, wkoncu go zdjeła obejrzalem jakis taki tandetny;) schowałem go na chwile po paru minutach sie upomniała...sam go jej wlozylem na palec...duzo bylo podobnych akcji
mozliwe choc wydaje mi sie to serio byla przyszla żona...moze sie myle.
Najlepsze jak po okolo 2 godzinach i kolejnym moim jakims tam pytaniu z ktorym nie mogla sobie poradzić powiedziała: " jaki ty jestes wkurwiający, no moze nie wkuriwjący , ale taki ...dociekliwy"
Nie wiem czy w tym przypadku nie zastosować smsa, choc nie stosuje ich zazwyczaj, zawsze dzownie. Tutaj jest troche inna sytuacja byc moze jakas ciekawa konstrukcja smsowa moze byc skuteczniejsza ( nawiązuje do tego jej hasła "ale nie dzwoń"). Jakos żartobliwie można by to było wykorzystać i nie dzownic tylko napisac wiadmość...
Jest jeszcze opcja ze nr podała fałszywy