Panowie- mam sprawę, otóż...
spotykam się z kobietą już ze 2 miesiące, jesteśmy w związku z 2 tygodnie i teraz. Wszystko było super, dużo czasu razem, śpimy u siebie nawzajem raz ja u niej raz ona u mnie...Poprzynosiła do mnie swoich rzeczy ( pościel, ciuchy kosmetyki itd.) i wszystko było malinowo i fajnie...do momentu- w czwartek pisaliśmy sobie miłe smski itd a potem mi się totalnie dzień spieprzył:/ kilka niepowodzeń i kłótnia rodzinna spowodowały że się trochę nakręciłem. Znowu mieliśmy u mnie spać tego wieczoru ale ona sie nie odzywała więc wysłałem smsa jaki plan? - ona ze jest gotowa za kilka minut... no to ja do niej,że mogła chociaż dać znać co i jak bo ja nie miałem tej świadomości i milczy jak zaklęta a mnie zostawia żebym czekał jak kołek...
Miała autobusem się do mnie wybrać-Stanęło że powiedziałem,że po nią przyjadę bo już jest późno i będę za ok godz. Ona jeszcze oddzwoniła za kilka minut,że lepiej żebyśmy się nie widzieli bo jestem jakiś nakręcony.
Odparłem,że będę za 40 minut i dam znać pod blokiem. Tak się stało- po przyjeździe ona wyszła w domowych ciuchach jakby bez zamiaru żeby gdziekolwiek jechać i do mnie w samochodzie,że nie jedzie nigdzie bo jestem jakiś nerwowy tworzę gęstą atmosferę itd i że nie jedzie i chce wracać do domu. Ja wyjaśniłem powód mojego zdenerwowania i powiedziałem,że mogła się odezwać i że chcę sie już wyluzować położyć obejrzeć film i zasnąć z nią bez dziwnych spięć a ona że nie i czy może już iść. Była jeszcze wymiana zdań w kilku kwestiach. Na koniec wychodząc zapytała ( mieliśmy wspólne plany na pt- romantyczne leżenie we dwoje i sobotę do moich znajomych których bardzo polubiła) czy widzimy się jutro - ja wzruszyłem ramionami i powiedziałem nie wiem...i tyle. Wysłałem jeszcze sms ,że jestem rozczarowany taką reakcją na błachą różnicę zdań- Cisza.
W piątek zadzwoniłem późnym popołudniem- wcześniej była cisza i jak gdyby nigdy nic co u ciebie jak się czujesz i wogóle, rozmowa trwała 2 minuty, już miała plany na wieczór zapytała co u mnie, ja powiedziałem,że kończę pracę a potem się relaksuję i tyle..Życzyliśmy sobie udanego wieczoru buziaki i koniec- CISZA.... od piątku popołudnia...
Co teraz mam zrobić żeby dobrze to rozegrać- mogę to przeciągnąć , zaproponować spotkanie albo trzymać fason i nie odzywać się... Problem w tym,że za tydzień swięta, prezenty- dla niej jeszcze nie mam plus sylwester który mówiła mi że nie ważne gdzie spędzimy ale chce go spędzić ze mną...
Ponadto wiem,że już dostała albo zaraz dostanie okres a ma w tym czasie spore wahania (jak kobieta w ciąży)...
Bądź tu mądry- jakieś rady co dalej działać?
Dziwne, mieliście plany na pt, a ona cie po prostu olala i zmieniła plany? Ja ci tu chyba nie pomogę bo u mnie by to nie przeszło.
Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety.
— Ludwig van Beethoven
Tajemnica zachowania młodości na tym polega, że nie należy nigdy doznawać uczuć, z którymi nie jest nam do twarzy
- Anonymus
no masz trudną sprawę.
No ja na Twoim miejscu bym próbował pogadać,
wytłumaczyć że byłem poddenerwowany lecz te Twoja zachowanie faktycznie nie było za dobre.
Może i ona przesadziła też.
Ale jak będziecie strzelać fochy jak piętnastolatki to do niczego nie dojdziecie.
Pozdrawiam
Kobiety przychodzą, kobiety odchodzą. Ja na mojej drodze, one inną drogą chodzą.
Teraz już wiem, nie mal na mur beton, wspólne 3 lata zakończyła przez telefon.
Ale co tam, życie do przodu gna, żeby wyjść na szczyt, trzeba odbić się od dna.
Ale co tam,
No więc ja jak się rozstaliśmy napisałem smsa że jestem zaskoczony takim zachowaniem z jej strony...
W piątek zadzwoniłem- odebrała po 2 telefonie niby normalnie się rozmawiało ale raczej na chłodno, powiedziała że jedzie do brata i życzyliśmy sobie udanego wieczoru i buziaczki i potem cisza kompletna...
Przecież wyszedłem już z inicjatywą- sam zignorowałem sytuację i udałem jakby się nic nie wydarzyło a teraz ona mnie przeciąga? chyba piłeczka jest po drugiej stronie- tak mi się wydaje....
Pomimo tego,że może się źle czuć i przechodzić te kobiece dni to i tak chyba po jej stronie jest inicjatywa myślę...
Ta cisza jest sztuczna ale przecież chodzi o zasady...
Pietro
Widzę ze te "buziaczki" które tak podkreślasz daja Ci nadzieje i szczęście jak piętaszek Robinsonowi Crusoe...
Z takim podejscie zaraz ją stracisz.
Mcie straszną rutynę, lezec w łożku obejrzec film i spac, gówno dupa cycki, tak nigdzie nie zajdziesz. Wrzuc na looz, zapomnijscie i nie wracajcie do tych ostatnich sytuacji, ani mru mru na ten temat, i zmien sie spedzcie jakos oryginalnie czas a potem ją zernij jakos też inaczej, eliminuj nude i rutynę bo sie zaraz rozstaniecie.
Cenna rada : Nie naciskaj !
U mnie przeważnie, miałem tak za każdym razem kiedy nie ustanawiałem pewnych wymagań do dziewczyny na początku związku.
Teraz mowie otwarcie "Nie toleruje gierek, nie lubię fochów, ani dziecinnych zachowań, jeden błąd i nie będę miał wyboru, to będzie koniec rozumiemy się?"
I tak jak mowie dotrzymuje słowa, kiedy widzę kretyńskie zachowanie, głupie sytuacje czy popierdolone gatki jak ktoś napisał cytuje:
Będę czasami po imprezach spala u kolegów, i to w jednym łóżku.
Z kurwami mi nie do twarzy wyjdź!. Nigdy się nie waham ze stracę dziewczynę, naprawdę nie robi mi to większej różnicy w codziennym życiu, teraz po kilku takich akcjach dziewczyny z otoczenia to wiedza, no i, są posłuszne. Ale moja zasada brzmi "Nie, wracam do ex, z pewnych powodów nie jesteśmy razem, i to się powtórzy".
Może trochę ostro i może mnie skrytykujecie, ale jestem typem który nie lubi jak się z niego jaja robi tyczy się to również kolegów.
: http://www.youtube.com/watch?v=X... Takie życie lubię i do niego dążę
Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety.
— Ludwig van Beethoven
Tajemnica zachowania młodości na tym polega, że nie należy nigdy doznawać uczuć, z którymi nie jest nam do twarzy
- Anonymus
Dokładnie Criss, też mam swoje zasady jak się z kimś umawiam niezależnie czy z rodziną kumplem czy dziewczyną na coś to tak jest i koniec- i wkurw mnie identyczny bierze niezależnie od tego kto nie dotrzymal umowy...
Dickinson- nawet bym to zrobil tylko problem polega na tym,że jest cisza i nikt nie wykonał tego kroku przełamania...
Ja zadzwonilem następnego dnia- opisałem już sytuację...2 minuty rozmowy niby spoko ale ona zmieniła plany,życzyliśmy sobie udanego wieczoru i cisza więc co mam teraz zrobić i czy cokolwiek?
Zależy mi na tej pannie ale mogę ją jeszcze przetrzymać...
Pietro
Dla mnie sytuacja jest jasna. Ty zrobiłeś już krok po tamtych głupich sytuacjach i się odezwałeś do niej, aby załagodzić sytuację. Teraz tylko czekać na Jej krok i wkrótce przyjąć prawdę na klatę-zależy Jej na Tobie, bądź nie.
Też mam podobny problem tzn czy sie odezwac czy nie i czekać na jej ruch... po dojrzałych radach jednego z użytkowników(dzięki) doszedłem do wniosku ze nie bede się męczył czekając na jej ruch, chociaz to ona powinna się odezwac, nie bede grał w ciche dni tylko kurwa przeprowadzę szczerą prawidziwą ostateczną rozmowę bo zwyczajnie szkoda mi czasu. Przez takie czekanie na jej odzew trace czas który mógłbym wykrzystać na inne kobiety. To oczywiscie tyczy sie zwiazków, bo jak się laskę podrywa to okej można tam przeczekać na jej odzew. Ale jesli sprawy są na poważniejszej stopie to nie ma sensu grac, czekać, i tracic czasu. Lepiej wsyztsko wyjaśnic, przedstawić co Ci się nie podoba i jeśli sie to nie zmieni to być konsekwetnym i odejsc a w takim przypadku laska nagle może przejżec na oczy i bedzie w porządku.
Cenna rada : Nie naciskaj !
Tadaaa... no i stało się...
Odezwała się dzisiaj wieczorem- zapytała jak mi mija weekend i czy będę w jej okolicy jutro żeby przy okazji podwieźć jej rzeczy.
Odpowiedziałem,że raczej mnie nie będzie bo mam wigilię w biurze więc ona że sama po nie przyjedzie i o której może się pojawić bo rzeczy są jej potrzebne. Odpowiedziałem,że nie wiem ale dam jej znać w ciągu dnia i zapytałem czy to znaczy,że nasze relacje ulegają zmianie?
Odpowiedziała,że "jest jej zajebiście przykro że się nie odezwałem-że całą sobote na to czekała a ja nic- poszedłem sam, i że na pewno powiedziałem znajomym dlaczego jej nie ma i że to ja powinienem się do niej odezwać BO TO MOI ZNAJOMI?!?!?!?!!?" potem jeszcze zadzwoniła i dyskutowaliśmy 15 minut na ten temat, powiedziała,że "jest jej tak przykro,że az nie chce jej się ze mną rozmawiać..."
Brak mi słów na tak dziecinne i bezsensowne argumenty...
Tak naprawdę nie wiem jak się teraz zachować-aż chce mi się śmiać...wpadł mi do głowy pomysł,żeby podjechać pod jej biuro i poprostu obrócić wszystko w żart i nie wracać do tego bo aż żal...ale jeszcze się łamię- nie chcę wyjść na zimnego skurczybyka bez uczuć:)
Pietro
"wpadł mi do głowy pomysł,żeby podjechać pod jej biuro i poprostu obrócić wszystko w żart i nie wracać do tego bo aż żal...ale jeszcze się łamię- nie chcę wyjść na zimnego skurczybyka bez uczuć:)"
- a przyjdziesz do niej z kością w pysku? Może na ogonie przewiążesz sobie kokardkę? No i na pewno w kagańcu... Zastanów się.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Zarty żartami, uświadom jej lepiej ze to ona popełniła błąd, przecież chciałeś ja gdzieś tam zabrać i powiedziała ze ma plany.
Nie lubię jak mi kobieta wciska ze zrobiłem coś nie tak i robi z siebie ofiarę, szczerze wolałbym dostać w pysk niż słuchać takiego pirdolenia.
Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety.
— Ludwig van Beethoven
Tajemnica zachowania młodości na tym polega, że nie należy nigdy doznawać uczuć, z którymi nie jest nam do twarzy
- Anonymus
Standard, teraz to ty jesteś wszystkiemu winien. Przedstaw jej swoje argumenty i tyle, nie baw się w dyskusję, logiką tego nie załatwisz.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki