Siemano. Ostatnio miałem połowinki i stwierdziłem, że zatańczę z dziewczyną, która kilka dni wcześniej była w szkole fajnie ubrana i zwróciła moją uwagę. No to podchodzę, lekko chwytam za bark i mówię "chodź, zatańczymy", no i tańczymy... tylko po krótkim czasie po prostu nie było nic ciekawego w tym tańcu, zero uśmiechu z jej strony, jakby była na tych połowinkach za karę. Lepiej puścić i odejść bez słowa na drugą stronę parkietu, czy powiedzieć jej coś na temat tego tańca?
A może nudno tańczyłeś?
Więcej obrotów, więcej energii, więcej emocji!
I nie przejmuj się, też tak czasem mam. Po prostu nie jesteśmy pierdolonymi zielonymi dolarami, żebyśmy się każdemu podobali!
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Siema, Fan. Zdaje sobie sprawe, że mogłem jej nie zainteresować, mogła też nie być w najlepszym humorze, nieważne. Ale pytałem jak sobie kulturalnie pójść?
Cześć, PvB. Ja mówię tak 'dzięki za taniec' i idę. Czasami wspominam, że albo nie umie tańczyć, albo jest za smutna dla mnie, albo że idę do znajomych.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Po pierwsze zastanów się czego chcesz od kobiety.
Podrywanie na parkiecie jest trudne.
Z reguły jeżeli nie umie się tańczyć, powinno się unikać parkietu, tym bardziej, że trudno o konwersacje w takim miejscu.
Na parkiecie twoim mocnym punktem musi być mowa ciała, a widocznie nie zawróciłeś jej tym w głowie.
Pamiętaj też, że pozytywność jest zaraźliwa. Może byłeś przestraszony w głębi/mało pewny siebie lub to ty nie miałeś nastroju?
Jeżeli jednak owe opcje zostaną wykluczone i kobieta dalej się nie uśmiecha, możesz rzucić nega w stylu:
1. Czemu masz tak poważną minę? Chcesz ludzi straszyć?
2. Gdybyś lepiej tańczyła, to może nawet bym do ciebie zarywał.
Kolejną sprawą jest test uległości.
Spróbuj ją okręcić wokół siebie. Gdy stawia duży opór - może być zwyczajnie tobą niezainteresowana.
Gdy ja już trafię na parkiet, potańczę góra minutę, wymienię parę słów, a następnie ulatniam się razem z kobietą w ciche miejsce i tam mogę spokojnie prowadzić rozgrywkę (oczywiście za zgodą osób jej towarzyszących w stylu:
1.Pożyczę waszą koleżankę na sekundę, będziemy tam na sofie.
2. Nie macie nic przeciwko abym pożyczył waszą koleżankę na parę minut?
3. Polubiłem waszą koleżankę. Będzie okej, jeśli pogadam z nią minutkę?
"Podrywanie na parkiecie jest trudne?"
Co ty ochuj*ałeś czy z byka spadłeś. Wszak łatwiejszego miejsca na podryw być nie może. Nie umiesz tańczyć, to wyrywaj hostessy z tesco a nie do klubu. Tam się tańczy.
"Gdy ja już trafię na parkiet, potańczę góra minutę, wymienię parę słów, a następnie ulatniam się razem z kobietą w ciche miejsce"
Mowimy o dziewczynach czy glonojadach? Atakuję dziewczyny, które przyszły się zabawić, a nie desperatki szukające akceptacji. Wszystko co jest jej potrzebne może dostać na parkiecie, pózniej rozmowa, by zobaczyć, czy matka natura tylko cycki dała.
Wkurzyłbym się, gdyby w połowie dobrej nutki ktoś próbował mnie wyciągnąć na sofę by pogadać : )
Jak tak mamy radzić, to może lepiej pasjans pająk ?
Tańcz tyle ile chcesz, baw się zajebiście, żeby ona bała się iść do kibelka i narobiła w gacie, bo gdy wróci, będziesz już wywijał z inną.. Kto tu jest nagrodą ?
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
Widocznie poza swoimi tanecznymi umiejętnościami nie masz kobiecie nic do zaoferowania.
Mówimy tu o przypadku gdy dziewczyna nie czerpie radości z tańca. Może koleś nie umie najlepiej tańczyć? Wiele osób nie potrafi i odstraszają tym kobiety.
Tak, podrywam piękne kobiety na parkiecie i jeżeli po minucie pójdę z nimi w inne miejsce to nie jest wykluczone, że może się świetnie bawić, nawet lepiej niż na parkiecie.
Mówisz, że parkiet nie jest trudny. Nic nie jest trudne, jeżeli się tego nauczysz. Dla kogoś kto zaczyna uwodzić, lub nie potrafi tańczyć jednak to jest trudne, więc lepiej jak nie będzie zaczynał od tego elementu, a nauczy się podrywać poza parkietem co jest równie skuteczne.
Szufladkujesz ludzi po jednym wpisie. Wyczytaj z tego postu jeszcze mój numer buta i pin od karty.
Sam wolę rozmowę, bo kocham widzieć te zakłopotanie na jej twarzy, kocham czekać, aż wymyśli sobie jakaś odpowiedz. \UJwielbiam interakcję, spojrzenia, otarcia, grę słow, podteksty, i wszystko inne co piękne w naszym języku. Tylko mało która dziewczyna z klubu zapewni Ci takie doznania.
Ale wiesz co? To jest dużo trudniejsze niż taniec. Tu potrzeba kreatywnego umysłu, dziesiątki przeczytanych książek, wiedze na każdy temat i duże doświadczenie. Kurewna pewnosc siebie i świadomość własnej wartości. Do tego umiejętność kierowania rozmowy, roszada tematów, takt i wiele wiele innych..
Według mnie łatwiej jest wyginać smiało cialo, odbić z dwa st i bez znajomości imienia zaliczyć. Łatwiej, nie znaczy lepiej.
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
Kto tu szufladkuje ludzi. Nie umiem tańczyć najlepiej, mimo to potrafię wyrwać laskę z parkietu.
Aby dobrze tańczyć musisz się zapisać na kurs, co jest kosztowne i równie długie co nauka innych metod uwodzenia.
Zaliczyć bez znajomości imienia, to może pomyliłeś miejsca?
Panowie! O co wam chodzi? spytałem jak najlepiej zakończyc taniec , kiedy czujesz, że to nie to, a wy tu jakieś rozprawki piszecie o podrywaniu na parkiecie.