Podchodzę do kobiet, pytam o drogę, godzinę, z tym nie mam żadnego problemu. Ale jak tylko mam coś zagadać w stylu, że mi się podoba, czy nie zechce się umówić na kawe itd to po prostu mnie paraliżuje i nie potrafię tego powiedzieć. Widzę piękną kobietę i kiedy myśle, żeby do niej zagadać że mi się podoba, jakimś directem to przegrywam sam ze sobą, ale to zawsze. Ja już nie wiem co mam robić. Czy jest jakiś na to sposób? Jak pokonać samego siebie? Jak się przełamać i po raz pierwszy pieprznąć do kobiety directem? Bo idąc ulicą i widząc piękną dziewczynę z naprzeciwka nie ma innej opcji jak tylko direct, hmmm?
Jak chodzi o drogę czy cokolwiek innego to wszystko jest ok, jak mam zagadać jak facet to po prostu nie potrafię, pomocy !!!!!!!!!!!!!!!!!! I już tak wiele razy próbowałem i jestem bezsilny, jakiś drugi "ja" się odzywa i mnie stopuje, no ja nie wiem. Czuje się jak palant sam przed sobą. Co mam robić????? Ile można pytać o drogę i wszystko inne oprócz zagadania prosto z mostu. To jest straszne, dajcie mi jakieś rady, ja jestem wyjątkowo nieśmiały. Ale aż do przesady, szlag mnie trafia!!! Co robić z tym fantem??? Jak przełamać samego siebie, bo już tracę nadzieję. Tyle "okazji" przeszło mi koło nosa. Jak zagadać pierwszy raz do obcej dziewczyny directem prosto z mostu?????????? Pomocy !!!!!!!!!!!!!!
stary naprawde masz 26 lat?
hmm....Uwierz że Ty jesteś bardziej jej potrzebny niż ona Tobie, wzbudź w sobie poczucie większej wartości
Obejrzyj fight club to zajebisty film, zobacz jak deran którego gra brat pitt się porusza i zachowuje wg. mnie on ma cechy alfa
cześć, jestem początkujący
Musisz być jak bulterier, jak wściekły byk ! Jak Tommy Lee Jones, w Ściganym !!
A tak serio to spróbuj podejść inaczej. Skoro direct cię "blokuje" to nie mów, że ci się podoba i chcesz ją poznać.
Podejdź, zapytaj o opinie, a potem próbuj jakoś rozwinąć gadkę. Wymyśl sobie jakieś openery. Gdzieś tu na stronie wyczytałem jeden bardzo fajny, który kiedyś na pewno wypróbuję, mianowicie:
Podchodzisz do dziewczyny, mówisz, że widziałeś fajną dziewczynę ale nie wiedziałeś jak do niej zagadać i niech ona Ci pomoże coś wymyślić. Jak już poda swoją receptę na sukces ( nie mylić z modą na sukces ) to w ten sam sposób zwracasz się do niej.
"jakiś drugi "ja" się odzywa i mnie stopuje"
Stary nie ty jeden tak masz, ja tak mam i inni użytkownicy tego forum na poczatku swojej drogi tak mieli. Mój sposob na to?? Przestać mysleć...
Nie myśl nie analizuj, ustaw sobie jeden cel: podejść do dziewczyny, a cąła reszta jest nieważna, cały świat nie istniej, liczysz się tylko ty i ta chwila, masz wyjebane na wszystko i na wszystkich. Tylko takie myślenie, pomoze Ci do niej zagadać, nie możesz analizowac: a co jesli mnie spławi, a co sobie pomyślą moi koledzy którzy beda mnie obserwować. To wszystko jest nie ważne. Taki stan jest ciezki do osiągniecia i na poczatku wyglada to tak ze wmawiasz sobie coś w co wewnetrznie sam nie wierzysz, ale mimo to probujesz zagadać do tej dziewczyny
Dodatkowo w podejsciu pomaga myślenie... kutasem. Zanim podejdziesz do dziewczyny, rozbierz ja w myślach, staraj sie podkrecić: jaka to ona ładna i jak bardzo chcesz sie z nia przespać. Obudź w sobie dzikiego samca, który ma jedne cel: Zdobyć zaufanie samicy i przedłużyć ciągłośc gatunku
Aha no i pomyśl jak okropnie bedziesz się czuć jak do niej nie podejdziesz. Mi akurat to bardzo pomaga.
Stosuj afirmacje rano i wieczorem ;] to ci pomoże aha jeszcze jedno 1,2,3 i idziesz
Dokładnie, afirmacje to coś zajebistego. Tylko musisz w to wierzyć. A jak podejdziesz i powiesz ze Ci sie podoba i nie dostaniesz liścia to bedzie też git hehe
Powiedz sobie że musisz i chuj. Walcz z tym ,,drugim Ja''! Nastaw się na porażki ale podchodź i zagaduj. Na początku nie baw się w direkta.
Otwieraj tak:
,,Cześć! Przydałaby mi się kobieca opinia...'' dalej sam coś wymyślisz.
Powodzenia!
NIEPOWODZENIE JEST WYKLUCZONE!
Moim zdaniem dobrym wyjsciem będzie tutaj stopniowe nabywanie śmiałości, zacznij od czegoś łatwego (pytanie o godzinę) a potem coraz trudniejsze zadania sobie stawiaj