Opowiem wam historie na własnym przykładzie. Do dzisiaj myślałem że internet nie szkodzi w podrywaniu, czytałem dużo ze jednak jest inaczej ale ja swoje. Teraz zmądrzałem. Dlaczego... pisałem z dziewczyną ok. tydzień na gadu bo nie było okazji sie spotkać. I wkoncu ustawilismy sie dzisiaj do kina.
No i fajnie, myśle że wreszcie pozna mnie z tej najlepszej strony czyli atrakcyjnego, wygadanego chłopaka. A tu chuj, przychodze na miejsce spotkania, przytuliłem zamieniłem 2 zdania i tyle. Nie wiedziałem zupełnie co gadać, pustka. Najgorsze jest to że nigdy mi sie to nie zdażało. W kinie, trzymaliśmy się za ręke, i przytulaliśmy ale co z tego skoro wymawiałem 20 słow na godzine, a widzielismy się moze 3 godziny. I doszedłem do wniosku że to wszystko przez gadu. Na gadu nie widać emocji dziewczyny, nie da sie wyczuć jej nastroju, i wpływać na jej emocje. Gdy sie do czegoś przyzwyczaimy to trudno z tym zerwać... no trudno, sfrajerzyłem sie przy niej, ale inne też mają.
I tak żeby zakończyć tą krótką wypowiedź... Jebać GG!
I niech dla wszystkich to będzie przestroga że internet zabiera człowiekowi najlepsze cechy.
ps. czlowiek uczy sie na wlasnych bledach .
Odpowiedzi
Wiecie czemu tak jest? Bo
czw., 2010-07-01 15:19 — rafciuuuWiecie czemu tak jest? Bo piszecie lasce na bieżąco o tym co robicie, co u Was. Jakbyście przez cały tydzień nie rozmawiali na tym GG to przez trzy godziny nie zdołalibyście się nagadać i opowiedzieć jak Wam minęło te siedem dni.
To samo dotyczy dnia codziennego. Nie piszcie smsów z zapytaniem co Wasza laska robi i nie odpowiadajcie na takie pytanie skierowane z jej strony jeśli wieczorem macie się spotkać. Wtedy będziecie mogli pogadać o tym jak Wam minął dzień.
Hehehe Sneakers erotomanie
czw., 2010-07-01 15:43 — rafciuuuHehehe Sneakers erotomanie
A stawiałeś jej to kino czy
czw., 2010-07-01 17:36 — legoA stawiałeś jej to kino czy każdy za siebie?
każdy za siebie płacił.
czw., 2010-07-01 19:12 — jadochopokiobokikażdy za siebie płacił.
Stary. Większość na Twoim
pt., 2010-07-02 07:25 — PrzemoStary. Większość na Twoim miejscu cieszyłaby się, że laska przyszła na miejsce spotkania. Ja też miałem okres netowo-chatowy i na 26 dziewczyn, z którymi się ustawiłem to dwie przyszły, a ja za każdym razem jak ten frajer zaraz dzwoniłem, pisałem w stylu "Co się stało? Czy wszystko w porządku?". Oczywiście nie odbierały, nie odpisywały. Do tego stałem tak i czekałem nawet ze dwie godziny ponad normę, czyli klapa na maxa. To było jakieś 4 lata temu. Dzisiaj się w życiu już w takie układy nie wkręcę - tylko podejście face to face.