Cześć. Mam problem. Rozkochałem w sobie mężatkę i chyba sam wpadłem po uszy. Straciłem zupełnie kontrolę. Tęsknie i cały czas myślę o niej. Wiem!!! Błąd!!! Ale to silniejsze, bo zakochałem się o zgrozo! Ona angażuje się dużo dużo mniej, bo mówi, że nie wolno...i ma rację. Ale przez to dostaję szału. Ja muszę wszystko pierwszy proponować, napisać i inne takie. Czuję, że często mną manipuluje może nieświadomie, a ja daję się łapać. Zaczynam gadać jak tęsknie i takie tam. Co robić? Niby dzwoni, pisze, spotykamy się ale...no właśnie ale...raz się łasi, raz olewa...ech... Czekam jak głupi na każdy telefon, sms, mail....WIEM!!! Same błędy. Olać to wszystko? Szkoda, bo dobrze nam jak jesteśmy razem. Jak sprawić, by bardziej się starała? Jak próbowałem się mniej starać, to mówiła, że może dobrze, że może wszystko wygaśnie, ba ma wyrzuty sumienia. Nawet nie może powiedzieć, że mnie kocha czy coś, ba ma swoje dziwne zasady. Ogólnie twarda sztuka. Co robić??? Pomóżcie, bo już zdurniałem mimo przeczytania książki z tej strony. Dzięki. I nie gadajcie jaka to jestem ciamajda tylko pomóżcie sensownie do jasnej cholery!!!
pomoc sensowa ?! ODBIJ OD NIEJ CZŁOWIEKU!!
POZDRO!
Mąż nie sciana?
hahah
musisz wziąsć młotek i pierdolnąć się dobrze tak ze trzy razy sam sobie robisz problem lecisz jak ćma do ognia możesz mieć tyle fajnych lasek i dobrze się bawić a ty pchasz się w gówno masz jaja czy pipe zachowaj się jak facet bo robisz krzywde jej i sobie
"Mężczyzna powinien być taki, żeby kobiety szalały przy nim, za nim i po nim."
Najgorsze, że my wiemy, że z tego nic nie będzie ale lgniemy do siebie, tęsknimy itp. Seksu nie było, bo mamy opory przed zdradą. Poza tym całym syfem jesteśmy świetnymi przyjaciółmi i kumplami. Wydaje mi się, że chciałbym więcej niż ona może mi dać. Chciałbym, żeby myślała o mnie częściej i bardziej jej zależało. Nie jest to takie proste...
Napisałem, że wydaje mi się, że chcę za dużo tym bardziej od mężatki. Chciałbym żeby szalała za mną, a ona jest opanowana i przyjmuje rzeczy jakimi są i nie świruje jak ja. A ja nie umiem, bo za nią szaleję i tu jest kur....problem.
Będziesz płakał, wierz mi...lub też nie.
To nie jest dziewczyna z chłopakiem, tylko żona z mężem. Odpuść sobie, czasami nie warto.
Druga sprawa - nie napalaj się, bo to i tak jest bez przyszłości.
Tyle.
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
masz zone? jezeli nie, to jak mozesz, kurwa, porownywac wasze sytuacje?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Stary, nie pakuj sie w gówno bo ciężko Ci sie będzie z niego wydostać..
Chyba boisz się jej chłopa że cię dorwie i rozliczy za posuwanie jego kobiety. Pierwszy raz w takiej sytuacji no cóż kiedyś też nie wiedziałem co jest dalej aż do jednego wieczoru kiedy było gorąco i polecialem z nią na maxa. Nie zastanawiaj się i dzialaj.
Po naszej pierwszej akcji zauważyłem że ona zaczyna się angażować, chlodzilem jej.zapał żeby mi z czymś nie wyskoczyła. Ona nie żałuje i chcę jeszcze... jest fajnie od.czasu do czasu się.spotkamy i obojgu nam to.pasuje. kiedy ona robi.krok.do.przodu to ja w tył, i czekam aż wyluzuje i znów się widujemy.
Prawdziwego faceta poznasz po jego zasadach i po tym jak rozwiazuje swoje problemy. Moim zdaniem popelniles blad, wiec to zakoncz bo rozbijesz czyjes malzenstwo. Nie jestem tu od prawienia Ci moralow, ale zastanow sie nad tym czy warto pchac czyjas zone, a z drugiej strony zdradzac kogos z kim sie wiazesz. Zapewniam Cie, ze na swiecie sa lepsi od Ciebie i mozesz kiedys stanac na miejscu meza paniusi.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
1. Mam żonę.
2. Nie ma sexu. Tu nie chodzi o dupczenie.
3. Jest uczucie.
4. Nie boję się jej chłopa.
1. Mam żonę.
2. Nie ma sexu. Tu nie chodzi o dupczenie.
3. Jest uczucie.
4. Nie boję się jej chłopa.
Nie ma sexu ale jest uczucie hahahah dobre
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."