Witam.
Widzę, że mam obniżony „stopień zaawansowania” do minimum. Szkoda, że z braku czasu wchodzenia na stronę i pisania na blogu, ktoś mi zmniejsza „stopień”, ale mniejsza o to.
Mam pewien problem, ale zacznijmy od początku.
Żyję w pewnej małej miejscowości. Wszyscy się tu znają. Młodzież oraz dorośli dzielą się w różnych grupach społecznych, pod względem zainteresowań, osób, itd. Należę do jednej z takich grup (paczek). W naszej paczce jest taki zwyczaj, iż każdy witając i żegnając się robi to poprzez rzytulenie.
Jakiś czas temu zakończyłem związek z dziewczyną właśnie ze swojej grupy. Pisałem o problemie na forum, który po waszych radach (zaawansowanych użytkowników) zmniejszył się. Nie był to długi ale dobry związek. Trzeba było go zakończyć więc go zakończyłem.
Zacząłem się „bliżej” kolegować z inną dziewczyną, również ze swojej grupy. Popełniłem błąd „nie bierz dupy z własnej grupy”, zwłaszcza, iż jest to druga kobieta z tej samej paczki. Co gorsza ta dziewczyna była na obozie z moją byłą i bardzo się zaprzyjaźniły. Zaczęliśmy się częściej spotykać lecz dalej na bazie koleżeńskiej. Wspólne rozmowy do późna, czasami u niej czasami u mnie. Jej rodzina polubiła mnie, a moja polubiła ją. Kolejny poważny błąd wprowadziłem ją w swój własny świat zanim doszło do czegoś poważniejszego między nami. Jej znajomy, który próbował ją poderwać zaprosił ją na wesele (jeszcze przed tym jak zaczęliśmy się częściej spotykać). Pewnego dnia poprosiła mnie o to, czy nie pojechałbym z nią do Kielc (większe miasto bliżej naszej wioski), pomóc wybrać sukienkę i ewentualnie buty na wesele. Jest młodym kierowcą i po prostu boi się sama jechać. Zgodziłem się więc w końcu to tylko koleżanka (wtedy tak o tym myślałem). Wybrałem dzień, akurat wolny bez żadnych planów. Na miejscu wiadomo Galeria Echo. Ona w siódmym niebie. Zaczęło się chodzenie, szukanie. Ola chodziła za swoimi rzeczami, ja zaś rozglądałem się za swoimi, podrywałem inne dziewczyny, negowałem ją przy innych, robiłem sobie maksymalne żarty, z kamienną twarzą, itd. Jednym słowem byłem sobą cały czas. Gdy wybrała więcej sztuk wtedy, wtedy dorzucałem kilka od siebie i szedłem jej doradzić. W przymierzalni kilka razy nie mogła sięgnąć, aby zasunąć sukienkę więc pomogłem jej. Z rozsuwaniem było ciekawiej, prosiła abym rozsunął do połowy (do pasa), ja oczywiście nie słuchałem jak zwykle. Dorzucałem trochę więcej kina podczas doradzania: odkrywałem jej włosy zasłaniające sukienkę, powoli dotykałem talii od góry w dół patrząc czy sukienka przylega dokładnie, itd. Podczas chodzenia między stoiskami Ola wiele razy zaczęła się przybliżać, łapać mnie pod pachę, czy przytulać. Gdy wybierała sobie buty żadne jej w końcu nie pasowały. Znalazłem przez przypadek szpilki które mi się podobały, w których wyglądała sexy. Problem był taki, iż nie chciała ich wziąć ze względu na towarzysza wesela – byłby od niej niższy. Po pewnym czasie chodzenia i przymierzania miała dość wszystkiego, nie mogła nic wybrać i chciała jechać już do domu. Podtrzymałem ją wtedy na duchu. Przeanalizowałem co mi się podobało oraz co jej i te miejsca odwiedziliśmy raz jeszcze. W końcu wzięła kremową sukienkę. Poszliśmy zatem po budy. Przymierzyła raz jeszcze szpilki, które ja na początku wybrałem. Stanęła przed lustrem, a ja za nią w odległości kilku, kilkudziesięciu centymetrów. Wyciągnąłem ręce przed nią, gdyż nie wiedziałem czy stoi stabilnie. Złapała mnie za ręce wplątując palce między moje palce. Nie namawiałem ją na nic. Gdy pytała czy mi się podobają, odpowiadałem szczerze tak. Kupiła je.
Podczas powrotu do domu, jak również jadąc do celu, rozmawialiśmy o pierdołach, śmiejąc się żartując, podejmowaliśmy wiele interesujących tematów rozmawiając przy tym bardzo poważnie.
Gdy dojechaliśmy do jej domu, chciała mi zapłacić za drogę i powiedziałem jej ile. Nie miała drobnych odparłem, iż odda mi przy okazji. Wolałem tak niż później ja miałbym jej oddawać. Przytuliłem się do niej po czym poczułem dziwną aurę (to nie są gwiezdne wojny pisze poważnie). Miałem wrażenie, że powinienem ją pocałować oraz, że się nie odsunie. Puściłem ją po czym powiedziałem „przytul mnie raz jeszcze” i przytuliłem ją. Znów to poczułem. Pocałowałem ją w policzek, po czym odwzajemniła. Pożegnałem się i odjechałem. Nie dążyłem do niczego więcej.
Przemyślałem sobie wszystko i miałem wrażenie, że dziewczyna chce. Walczyłem ze sobą czy umówić się dnia następnego czy odczekać, dać się rozwinąć atmosferze samoczynnie. Umówiłem się z nią dnia następnego to był czwartek – to był mój kolejny błąd, chyba za szybko. Siedząc w aucie rozkminialiśmy na różne tematy, jak zwykle. Dodawałem dużo kina. Coś było nie tak czułem to w powietrzu, a jednak coś mnie pociągnęło aby spróbował ją pocałować. Zrobiłem to. Zaskoczyła się. Trochę o tym, o naszym wyjeździe do Kielc trochę porozmawialiśmy. Pożegnaliśmy się bez jakich kol wiek wniosków. Wróciłem do domu czułem się dziwnie, czułem jak bym sam nie wiedział co robie, jak bym nie mógł zapanować nad własnymi emocjami. Kilka dni później spotkaliśmy się na imprezie odbywającej się na otwarte przestrzeni. Było to już po weselu. Zaczęła opowiadać o weselu. Zabrałem ją do siebie zwłaszcza, że chciała ze mną porozmawiać. Opowiadała o tym ilu facetów do niej podbijało, jakie teksty słyszała od nich, jak ją komplementowali na każde zdanie, które wypowiadała nie zależnie od tego czy było dobre czy też nie, itd. Porozmawialiśmy o tym co się stało w czwartek i o całym naszym spotykaniu. Powiedziała bardzo ważne zdanie: „wiem, że jestem głupia, wiem, że wszystko teraz zmieni się diametralnie, a chciałabym abyśmy byli kumplami i aby było tak jak jest”. Przytaknąłem i to chyba był kolejny błąd. Ja to zrozumiałem następująco „chcę abyśmy dalej się spotykali, abym zawsze mogła na Ciebie liczyć – czyli chcę abyś za mną latał i nawet jakby nikt nie chciał ze mną być Ciebie będę mogła mieć zawsze” – tak właśnie to zrozumiałem. Spędziłem z nią jeszcze do końca ten wieczór ale jako kolega. Nie chciała ze mną zatańczyć, ze swoim kuzynem zatańczyła i chociaż przyszła i przeprosiła, iż nie chciała mnie tak samego zostawić już wtedy widziałem jej gierki. Impreza dobiegała końca było dość ciemno więc poszedłem ją odprowadzić do auta. Na pożegnanie powiedziałem w żartach: „no przytul wujka i spadam”. Przytuliła mnie. Po czym nachyliłem się i powiedziałem w żartach: „no to daj jeszcze buziaka”, zrozumiała ciąg dalszy żartu i dała buziaka. Po czym wspomniałem „będę wracał przechylony na jedną stronę? Daj w drugi policzek i spadam”. Ona na to odparła: „to będziesz wracał!”. Ton głosu wydał się wyraźnie niemiło nastawiony. Powtórzyłem z uśmiechem. Odparła „nie”. Wsiadła do auta. Spytałem o co jej chodzi. Odparła, iż jest głodna i ją to wszystko wkurza. Trzasnęła drzwiami mi przed nosem. Wkurzyłem się i odparłem do siebie sama tego chciałaś.
Kilka dni później spotkanie całej grupy. Witam się ze wszystkimi dla niej jestem chłodny. Żartuje bawię się ze wszystkimi również z moją byłą (jej najlepszą przyjaciółką z którą mam dobre stosunki). Mówiąc do kogoś innego nazwijmy go X. Ola w kontekście zdania mówi coś, milczę do póki skończy mówić po czym kontynuuję rozmowę z X. Olewam całkowicie to co Ola mówi i tak wielokrotnie. Ola zachowuje się jakby nic się nie stało. Na koniec spotkania żegnam się. Do większości dziewczyn się przytulam i wychodząc mówię tylko ogólnie „na razie”.
Kilka dni później mamy ognisko. Moja była dzwoni czy przyjdę tak jak obiecywałem, bo jakiś znajomy pyta się o to. Zdziwiłem się, gdyż myślę, że sam zadzwonił by się mnie o to spytać. Spóźniam się przychodząc prawie, na sam koniec. Witam się z dziewczynami, z moją byłą i kumplami. Kumpel nie dawał do poznania aby się o mnie pytał. Jest dużo nowych twarzy więc witam się z nimi oficjalnie. Spotykam Olę (nowa fryzura loki – ładnie jej) spojrzenie uwodzące mówi „cześć”. Bez uśmiechu na twarzy odpowiadam chłodnym „cześć”, odwracając się do niej plecami idąc do znajomych. Ognisko minęło szybko i zaraz trzeba było się zbierać. Żegnając się ze wszystkimi na samym końcu żegnam się z 2 kobietami. Pa puszki nierozłączki – moja była i Ola. Najpierw przytulam byłą, zaś do Oli wystawiam rękę. Ona patrzy na mnie w dziwny sposób, rozkłada ręce jakby chciała się przytulić. Dalej stoję przy swoim. W koło dużo znajomych. Robi się tłoczno. Przytulam ją lekko, po czym zaraz się odsuwam. Widziałem w jej oczach dużą niepewność. Wróciłem do domu.
Ola ogólnie jest fajną i inteligentną kobietą.
Nie jestem pewien czy dobrze robię. Ostatnio mam wrażenie, że może wina leży po mojej stronie stąd właśnie temat na forum.
Co myślicie panowie o jej podejściu, o całej tej sytuacji? Czy myślicie, że wtedy w czwartek to ja zawaliłem i ten chłodnik jest nie potrzebny, że powinienem może się z nią spotkać i po prostu o tym porozmawiać, ale wtedy czy ja nie wyjdę na kolesia, który właśnie za nią lata? Czy powinienem wg was dalej ciągnąć chłodnik? Bardzo proszę o pomoc zaawansowanych użtykowników.
Ja pierdole, ale dlugie... Wez to skroc, bo zanim ktos skonczy to czytac (o ile skonczy) to odpowiedz bedziesz mial za tydzien.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Sporo błędów popełniałeś, ale najważniejsze że sam je zauważasz... A co do tej laski...już Cię zaszufladkowała i z tego bd cieżko uciec ale zawsze możesz próbować się wydostać.
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Dominik według mnie dobrze odebrałeś jej gadkę. Problem może leżeć w tym , że nie całowałeś jej kiedy miałeś okazję. Ten wypad do Kielc. Gdybyś go domknął wtedy jak okazję miałeś to mogłoby się inaczej potoczyć. Z tymi buziakami też mi się w oczy rzuciło , że za dużo razy prosiłeś ( raz ten policzek potem ten ). Może i jest to gierka , ale nie wchodz w nią. Lepiej przeczekaj na tym chłodniku i dorzuć trochę zazdrości. Wtedy otworzą jej się oczy , albo zagra w inny sposób. Pamiętaj by też łatwo nie dawać jej tego co chce.
PS. Ranga się zmieniła wszystkim bo teraz od pkt. pomocy zależy
` One zawsze wracają `
Chyba masz rację. Problem faktycznie może leżeć w tym, iż nie domknąłem gdyż miałem okazję. Mogła to odebrać, że nie mam jaj aby robić to na co mam ochotę, ale z drugiej strony mogłaby się również odsunąć i już wtedy mogłoby być krucho.
Kuba podzielasz moje zdanie, iż z buziakami mogłobyć za długo i po prostu nie wytrzymała napięcia, lub spodziewała się kolejnego w usta?
Mówiąc o zazdrości chodzi Ci o pokazywanie się z innymi dziewczynami, ale nie z byłą - jej najlepszą przyjaciółką?
Jeszcze jedno pytanie co do chłodnika. Jak wg Ciebie powinien wyglądać dobry chłodnik?
Dzięki za pomoc.
Trzeba było domykać za pierwszym razem. Coś mi mówi , że nie odsunęłaby się , a nawet jeśli - trudno.
Co do zazdrości to chodzi mi , żebyś się z innymi dziewczynami umawiał i niekoniecznie się musisz ukrywać przed nią. Jak Cię zobaczy raz z jedną a potem drugą to jej chęć posiadania Ciebie wzrośnie momentalnie. No i zobaczy , że bez niej potrafisz się bawić dobrze.
Ważne jest , żeby podczas chłodnika nie udawać obrażonej księżniczki - jeśli tak jest pokazujesz , że czegoś chciałeś od tej osoby , a ona nie dając Ci tego naraziła Cię na smutek. Ogólnie mówiąc powinno się być neutralnym. Czyli nie zagadujesz , ograniczasz kontakt do minimum , ale jeśli jest odzew od tamtej strony to krótko na temat , a nie fochy okazywać - tak przynajmniej ja robie.
` One zawsze wracają `
Co do domknięcia masz rację.
Stosuje chłodnik tak na prawdę pierwszy raz. Zwykle radziłem sobie bez niego.
Mówisz "jeśli jest odzew od tamtej strony to krótko na temat" - różnie to można rozumieć. Krótko czyli?
Uważasz, że po moim opisie zachowuje się jak obrażona księżniczka?
W towarzystwie tak jak na ognisku jestem zawsze sobą - koleś przy którym można się dobrze bawić, śmiechy, żarty, negi, itp. Z resztą widzę po ludziach jak do mnie lgną. Gdy Ola coś do mnie mówi po prostu nie zwracam na to uwagi, a gdy wtrąca się w zdanie daje jej skończyć i kontunuuje rozmowę z dyskutantem.
Nie chodziło mi akurat o Ciebie z tą księżniczką
` One zawsze wracają `
Panowie jest możliwe, żeby chłodnik działał w drugą stronę? Zamiast reakcji ze strony dziewczyny zauważam, iż ona również stosuje chłonik...
Jest. To nie są sztywne zasady/reguły, których trzeba przestrzegać. Ludzie są różni. Pomyśl w tą stronę - jak laska Cię zlewa (chłodzi), to latasz za nią czy masz wyjebane? Dziewczyna też tak może podejść do sprawy. Nie każda od razu rozkminia "o kurwa, on się nie odzywa, muszę się dowiedzieć o co chodzi". Może stwierdziła, że jak się nie odzywasz/obrażasz/strzelasz fochy (wg niej), to Twoja brocha i ją to wali, bo ma ciekawsze rzeczy do roboty niż rozmyślanie o co Ci chodzi.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Tak jak kuba napisał. Przyjął bym postawę olewczą wobec niej. Podrywaj inne na jej oczach. Przygotuj się też na jej zagrywki mające na celu wywołanie u Ciebie zazdrości.
Nie tylko na jej oczach. Tu nie chodzi , żeby robić coś na popis , lecz dla siebie.
` One zawsze wracają `
W sumie to przyznaje Ci rację.
chodzi raczej o wyleczenie się od niej
Spójrz na to z innej strony-już po raz drugi świadomie stwarzasz sobie problemy. Rozumiem, jest problemem, że mieszkasz w małym mieście (sam na wsi mieszkam), no ale do cholery, są przecież inne dziewuchy spoza waszej paczki. No, ale jak dalej obstajesz przy wyrywaniu jej: trzymaj chłodnik, skoro nie jest pewna swego i przy końcu spotkania sama wyskoczyła z przytuleniem cię, to masz z górki.
"Pa puszki"-pojechałeś po bandzie aż monitor oplułem
Kael
"Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa"
Na początku dziękuje Wam wszystkim za to, że się udzielacie i chcecie mi pomóc
Są inne kobiety spoza naszej paczki, ale w innym mieście. Spójrz na to z innej strony. Jak myślę o długoterminowym związku (LTR) to wolałbym wiedzieć coś o tej dziewczynie już na wstępie to po pierwsze. Po drugie to, iż nie musiałbym daleko do niej jeździć i mógłbym spotykać się z nią nawet kilka razy w tyg., również na tyg.
Z resztą od dawna, wygląd danej kobiety jest dla mnie chęcią wejścia w ciąg dalszy poznawania z nią, a tak na prawdę ciągnie mnie inteligencja kobiet, interesujące i fascynująca możliwość rozmowy z nią. Mam nadzieję, że wytłumaczyłem Ci Ashkael.
Za błędy sorry. Jest to dość długi tekst dlatego wena była dla mnie ważniejsza.
Co do tematu:
- byłem z nią w Kielcach jak mnie poprosiła,
- pomogłem jej wybrać sukienkę i buty na wesele (sama stwierdziła i ona, i jej rodzina, że mam dobry gust),
- jest mi winna (nadal) kase za drogę,
Z tego co widać zrobiłem dla niej chyba więcej rzeczy niż ona dla mnie. Dlatego chyba również nie powinienem się z nią spotykać i porozmawiać o wszystkim tylko poczekać, aż sama zaproponuje spotkanie. Co lepsze powinienem mieć napięty grafik kiedy będzie chciała się ze mną spotkać tak?
Panowie zapomniałem o jeszcze jednej rzeczy.
Po tej większej imprezie napisałem jej smsa - co było również moim błędem. Treść smsa była mniej więcej taka: Miło się wczoraj zachowałaś na koniec. Poczułem się bardzo doceniony... Chyba miałaś racje, że "coś" się zmieni. To jak słowa w piosence: 'albo teraz i już kiedy niebo Cię zsyła, albo wszystko skończone i wybacz(...)'. Nic nie ustaliliśmy. Chyba powinniśmy porozmawiać."
Wtedy nie odpisała. Po tym smsie raz się widzieliśmy w gronie znajomych, a później było ognisko.
Rozumiem Cię w pełni, nie musiałeś tego tak dobitnie podkreślać.
Kael
"Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa"
Jeśli podkreśliłem to dobitnie w takim razie przepraszam. Chciałem Ci to wytłumaczyć, a nie obrażać Cię, więc jeśli tak to odebrałeś to nie tak planowałem swój przekaz.
Najpierw ściągnij z niej tą kasę. Później baw się w podrywanie jej. Takie moje zdanie na ten temat.
Plujesz sie o wyzszy poziom zawansowania a takie bledy popelniasz.Sam prowadzisz te relacje na tory kumpelskie.Niby ja pocalowales ale co z tego jak ty z tego co napisales jak kumpel z nia potem gadales.Potem jakies rozmowy o tym pocalunku...na chuj?Jak juz Ci powiedziala ze nie chce nic zmieniac to siedziales z nia na tej imprezie zamiast sie bawic z innymi pannymi.Potem akcja z jakims przytulaniem...laska juz chciala sie od Ciebie uwolnic.Jak juz robisz ten chlodnik to rob go dobrze...za bardzo to wszystko na pokaz jest
www.solidgate.pl
Gwoli wytłumaczenia. Zrozum ja na początku nic nie planowałem. Była moim kumplem i tak ją traktowałem. Niczego się nie spodziewałem na początku. Później zacząłem widzieć, że coś zaczyna się dziać. Na pocałunek nie byłem gotowy (wiem brzmi to jak pierwszy raz). Chodzi o to, że traktowałem ją jak kumpla, a tu nagle poczułem takie coś między nami. Wtedy sam nie wiedziałem czy sam chce czegoś więcej. Fakt popełniłem kupe błędów ale właśnie dlatego, iż wtedy nie wiedziałem czy chce czegoś więcej z tej znajomości.
Co wg Ciebie powinienem teraz zrobić?