Cześć wszystkim.
Jestem ciekaw dlaczego kobiety zachowują się 'suczo'.
Ostatni mi czasy nawiązałem wiele kontaktów, w których dało się wyczuć hmmm, że coś się święci. Jako, że jest ze mnie raczej koleś nieśmiały, nie finalizuje od razu znajomości...
Jaki było moim zdziwieniem, że zdecydowana większość dziewczyn jakie poznałem i coś zaiskrzyło (blablabla itd.) okazywały się być potem w związku (spotkana np. na ulicy ze swoim chłopakiem za rękę). Akurat mnie to nie rusza, bo nie angażuję się emocjonalnie. Po takim spotkaniu niektóe z nich są już speszone i unikają kontaktu jak się patrzę trochę w stylu (ale biecz), inne jednak dalej 'naciskaja'.
Natomiast gdy poznałem dziewczynę, której się raczej podobałem (bo chyba sygnały wysyłane przez jakiś czas na zasadzie gierek to chyba nie przypadek, choć teraz to już nie wiem), zdecydowałem się dopiero po pewnym czasie porozmawiać, ponieważ z początku kierując się wrażeniem wizualnym nie za bardzo mi przypadła do gusty, jednak zyskała z czasem. Wszystko było cacy, aż zrobiłem coś głupiego. Następnie się boczyła (ok ma prawo). W końcu przeprosiłem (i było to trudne mimo, że była to ewidentnie moja wina). Cieszyła się mówiła, że to już przeszłość, jakiś czas było całkiem miło, ale nie naciskałem, ponieważ jest dosyć nieśmiała. Nagle zaczeła się gniewać 'nie wiadomo o co', w czasie rozmowy jest wszystko ok cieszy się opowiada różne rzeczy, a potem znowu to samo. Kiedyś sama darła się z przywitaniem jak jej nie widziałem, a teraz przechodząc obok mnie potrafi patrzeć się choćby w psią kupę, byle nie na mnie i zaaraguje dopiero jak ja się odezwę jakby z grzeczności. Dla mnie to jest idiotyczne, zwłaszcza, że kiedyś spytałem czy może nie chciałaby się ze mną 'kolegowac', powiedziała, że nie, że jest ok. A zachowuje się tak jak ja w stosunku do świeżo poznanej 'suczej' laski, która nie wiem po co robi to co robi będąc w związku.
Jak to jest, że zdecydowana większość wypadków kiedy to kobieta robi pierwszy krok, często naprawdę agresywnie... Okazuje się, że jest zajęta, natomiast jedna wolna, na której naprawdę mi zależy (tak to najgorsze co można zrobić, ale nic już teraz nie poradzę) zachowuje się jak człowiek (w moim mniemaniu) jakiś nie do końca normalny...
Jakie są wasze spostrzeżenia na ten temat, czy laski zajęte, są w związku, bo tak trzeba, wypada. Czy po prostu chcą poczuć się atrakcyjne i zachowują się tak jak wiadomo... Natomiast wolne walą fochy, mimo, że chichoczą w rozmowie dotykają podczas konwersacji itd...
Temat nie jest idiotyczny jeśli jest poruszony - znaczy, że kogoś ta sytuacja dotyka i należy ją jakoś rozwiązać.
Skoro coś już iskrzyło a potem się popsuło i żadne gierki nie pomagają to chyba czas najwyższy po prostu pogadać. Być może ona teraz też zachodzi w głowę co sobie myślisz i stąd - z braku porozumienia i z tylu niedomówień jej zachowanie. Może czeka na wyjaśnienie sytuacji ale sama nie chce wychodzić z inicjatywą bo pogubiła się w tym, co sam robisz.
Taka rada dla tych co przedobrzyli z intrygami i głupim zachowaniem.
Jak Ci zależy to działaj a nie czekaj aż ktoś laskę poderwie bo pewnie wiecznie czekać na Ciebie nie będzie.
Powodzenia.
Problem polega na tym, że gdy ostatnio rozmawiałem wszystko było 'ok', natomiast teraz zachowuje się jeszcze gorzej, na tyle, że nie ma nawet jak o to zapytać, czy w ogóle poważnie porozmawiać, bo raczej na mieście w sklepie kiedy jest jakaś obrażona i spięta moim widokiem... Od tego dziwnego zachowania sam sobie myślę jak to by było fajnie się dogadać, a jak ją widzę to spinam poślady co mi się przedtem nie zdarzało...
Dla wszystkich, którzy nie zrozumieli tekstu, albo nie chciało się czytać (ponoć w dzisiejszych czasach to problem, jak pokazują wyniki z matury).
Poruszone zostały 3 kwestie, dwie ogólne zachęcające do dyskusji:
- dlaczego kobiety będące w związkach są bardziej dzikie, zachowują się 'suczo' w stosunku do facetów (przynajmniej takie jest moje doświadczenie po tym jak okazywało się, że trzeźwe laski poznane na mieście/uczelni, w miejsach nie sprzyjających takim kontaktom, potrafią się przymilać, dotykać, zalotnie chichotać, rysować jakieś uśmiechnięte minki czy ni z bata podejść).
- dlaczego inaczej jest (moje doświadczenie) z kobietami wolnymi, najpierw są zalotne, potem obrażone, zmienne, trudniej je 'zdobyć', bawią się w jakieś durne gry, a potem wypłakują się koleżankom.
I mój osobisty związany z pewną dziwną (nie nazwę idiotyczną, ponieważ zaangażowałem się emocjonalnie i choćby nie wiem co ten obiekt zrobił będę próbował to wytłumaczyć w sposób sensowny, jednak teraz nie potrafię).
Zapytałem czy by nie chciała się ze mna kolegować.
w lewo w prawo dawaj dawaj spierdalajjjjjjjjjj!
To ja jestem SPRITE
To było raczej w formie znajomości, nie użyłem tego słowa ani innego w stylu przyjaciel.