Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

I teraz tylko do przodu

Portret użytkownika Greg Mac E.

Przez długi czas pogrążony w iluzjach nagle otwieram oczy. Zawsze było bardzo blisko do tego, ale nigdy nie mogłem do tego dojść. Pogrążony w myślach wcześniej o swoim życiu, a później o niej i o mnie gdzieś się bardzo pogubiłem.
Czy dojrzałem ostatnimi czasy? Tak, bardzo.

Wszystko się zaczyna już kilka ładnych miesięcy temu w czasie rozstania.
Na temat rozstania wyrobiłem już sobie pewne zdanie.

Jeżeli miedzy wami się wszystko układa i czerpiesz z tego niesamowitą radość i satysfakcję to rozstanie wydaję się być mało prawdopodobne, a już na pewno usłyszenie nieśmiertelnego 'zostańmy przyjaciółmi'. Kiedy ma dojść do rozstania z takiego powodu, bo jesteś zwykłą cipką, to raczej o tym wiesz. Wiesz to na pewno, ale uciekasz z tą myślą gdzieś daleko, a później nagle niespodzianka, tak oczywiście.
Zmierzam do tego, że kiedy jesteś podręcznikowym przykładem cipki to doskonale o tym wiesz, w końcu to Ty za Nią biegasz, prosisz, dajesz jej cień w słoneczne dni robiąc durne pozy czy tysiące innych rzeczy, które celują w twoją normalność i godność. Ja się nigdy dobrze z tym nie czułem i wiedziałem, że rozstanie się zbliża. Co więcej to ja wszystko zacząłem, ale później zmieniłem zdanie.

Wracając jednak do tematu, to przecież w takiej sytuacji rozstanie nie jest żadną nowością i szczerze, to jest świetny moment. Moment do wyjścia z twarzą, swego rodzaju powrotu z tarczą, a nie na tarczy.

Otoczony tymi wszystkimi kompleksami, niepewnością itd, nie wiem czy jesteś w stanie dać jej coś z siebie, coś naprawdę dobrego. Wydaje mi się to niemożliwe, nawet nie czerpiesz niczego z tych wspaniałych uczuć, bo cały czas się skupiasz na czymś innych, a to na tym całym pieskowaniu, a to jesteś znowu zazdrosny, a to jeszcze coś innego się znajdzie co to uniemożliwia.

Skoro poza, że tak to nazwę jakimiś tam twoimi obawami nie było na dobrą sprawę niczego innego, to o co właściwie chodzi?
Da się to rozbić i bez zbędnego pierdolenia w dużej mierze to idiotyczny strach przed samotnością, bo jak mawia Bon Jovi, nikt nie jest samotną wyspą.
Po za tym z takimi kompleksami, bo inaczej tego nie ujmę, nie jesteśmy w stanie zdobyć żadnej innej no i tragedia gotowa.

Dlatego staramy się o powrót, bo na dobrą sprawę to jedyna możliwość bycia z kimś.

Tutaj zaczyna się moja chora historia.

Nie zgodzę się z faktem, że powroty nie mają sensu. Mają, ale nie w takim przypadku jak wyżej, kiedy po rozstaniu, dalej serwujesz pannie swoje kompleksy. Przez pierwszy, drugi, trzeci, czwarty... itd, itd miesiąc po rozstaniu, spotykałem się z nią w taki i innych sposób, gdzie w środku miałem emocjonalny miszmasz i miałem bardziej najebane niż jakakolwiek najbardziej emocjonalna nastolatka. Raz prawdziwy facet, a za chwile totalna cipka. Cały czas powtarzałem, że nie ma powrotów, ale się z Nią spotykałem i do tego dążyłem.

Nie rób tak. Rozstajecie się, okej, to znak dla Ciebie, że coś nie tak z Tobą stary, powiedz rozumiem i odejdź. Nie oznacza, że to już kompletny koniec, bo tak nie jest. To czas dla Ciebie, na zmiany, ale tylko dla Ciebie.

NIE DLA NIEJ!!!

To z Tobą jest coś nie tak.

Ja grałem, z Nią i z samym sobą i kiedy usiadłem na tyłku już nic nie mogłem zmienić, bo to już za daleko zaszło.
Za dużo idiotycznych sytuacji po rozstaniu, za dużo czasu, który mógł być inaczej wykorzystany.

Zakończyłem to, ostatecznie.

Może gdzieś coś mówi, że szkoda, szczególnie teraz kiedy patrzę na to rozsądkiem i od dłuższego czasu czuję się dobrze. Szkoda, ale tak trzeba. Niczego nie przekreślam, ale też o tym nie myślę, idę dalej, już bez niej.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Fan

Bardzo dobrze, rozwijasz się.

Bardzo dobrze, rozwijasz się. teraz oby do przodu!

Powodzenia w wytrwałości.

Powodzenia w wytrwałości.