
Serwus blogowicze,
nadarzył się kolejna okazja aby tu zerknąć, więc przy okazji wrzucam historię, która wyrosła mi przed nosem ostatnio. Oczywiście skorzystałem. A może i niestety znowu tylko skorzystałem... Ale od początku.
Pewnego pięknego dnia jednocześnie na moje konto na portalu społecznościowym i portalu zawodowym wpłynęło zaproszenie do znajomości od pewnej uroczej dziewuchy. Wzbudziło to moje zdziwienie ponieważ taka akcja jeszcze mi się nie przydażyła. Opowiedziałem na społecznościowym. Ale skąd, po co. Nawet zarzuciłem prowadzenie kampanii reklamowej na portalu - co by mi się nie spodobało. ZAwiązała się rozmowa. W drugim tygodniu spotkaliśmy się. Wycieczka rowerowa opowiadanie o sobie. Napięcie rosło. Drugie spotknie pocałunek. Bacznie obserwując co się dzieje z przyjemnośćią uczestniczyłem w paradzie aurtoprezentacji dzieczyny. Uprawia kilka sportów raczej ekstremalnych, rozkręca się zawodowo. Maile po spotkaniach, sms coraz bardziej pachną porządaniem. Na trzecim spotkaniu mocno już się obściskujemy, namiętnie całujemy. I tu pierwsza niespodzianka. Panna a w zasadzie Pani (tak
) oznajmia, że jest mężatką, ale nie jesteśmy razem. Cóż myślę sobie - robi się prawdziwie. Powiada na dokładkę, że nie mieszkają razem od kilku lat. MIeszka gdzieś indziej i ... No to pytam jak długo - kilka lat... odpowiada. Bo to ciężka decyzja.
Kolejne tygodnie mijają. Pani stwierdza że: "nie chcę tej obiecującej znajomości opierać wyłącznie na seksie", pyta
"co będzie jeśli nam się spodoba", często pisze o podnieceniu prosi o przytulenie w mailach. Pisze, że jestem wyjątkowy, ciekawy i interesujący. Zmysłowy i męski. Przyznam, że ciepło pod sercem się zrobiło... Ale obserwuję dalej. W którymś mailu opisuje, że będzie wynajmowała mieszkanie i sugestywnie stara się tym mieszkaniem zainteresować mnie. Kilka spotkań w końcu schadzka na neutrlanym gruncie. Nutralny grunt nie okazał się tak atrakcyjny jak zapewniał właściciel w internecie ale co tam. NIe mam na to wpływu. Dochodzi tylko do pettingu. Przez roztargnienie nie zabieram gumy. Guma rzecz ważna ale nie czuje się źle jak jej nie mam przy sobie 
Rozmowy - miła atmosfera i wypad do domu taksówkami. Potem jeszcze jedno spotkanie. Mówi o nim, że dobrze mieć kogoś kto po prostu jest (tzn nie czekuje). Sama też nie chce deklaracji. Martwi co będzie jeśli się nam spodoba. Wpsomina, że będzie miała mniej czasu. Po spotkaniu nie odzywa się trzy dni. Pytam w 3 dzień co się dzieje. Nie będę miała teraz czasu-praca. Pytam o spotkanie - może znajdzie czas. NIe znajduje. Pisze czasem na czacie. Więc piszę(wyznaczam granice), żeby przemyślała co chce zrobić z tą znajomością bo nie lubię stać w miejscu a i szarpać się nie chcę bo nie na tym to polega. Reakcja jest szybka. Nie.Decyzję podejmij sam. Nie mogę teraz (rozwód). Więc mówię, że mogę poczekać. Nie - nie czekaj. Nie wiem jak to będzie po. Żyj swoim życiem. MIja tydzień ciszy. Jeszcze potrzymam kilka dni i coś do niej napiszę. Coś na luzie.
Pomimo jej deklaracji to była tylko ochota na seks. Bez intencji ciągnięcia czegoś dalej. Po moim mailu z wyznaczeniem granic - odpisała, ze polubiła mnie ale niestety nie spodobał jej się mój tekst o zadeklarowaniu co dalej. Nie wymaga tego. Kobiety same czasem nie wiedzą w jaką stronę chcą poprowadzić znajomość - potrzebują wsparcia. Nie należy zostawiać na ich barkach wszystkich decyzji. Jednak czasem chcą tylko seksu i na tym trzeba poprzestać pomimo, że czasem bardzo korci...
Odpowiedzi
Przychodzi mi na myśl
wt., 2011-11-22 10:48 — evolverPrzychodzi mi na myśl stwierdzenie pewnego bohatera z "Gry" Strausa, że kobiety są małpkami rozumiesz? Nigdy nie puszczą poprzedniej gałęzi jeśli nie mają następnej. Na dodatek ona jest w trudnej sytuacji, bo oczekuje od życia czegoś więcej a krępuję ją martwy związek którego jeszcze nie zakończyła i podświadomie czuje wyrzuty sumienia. Zarazem przemożna chęć uprawiania seksu i poczucia bliskości są duże w jej wieku (no właśnie jakim - wydedukować można że jest dojrzałą kobietą i jej potrzeby są większe. Wydaje mi się, że źle, że zadeklarowałeś zbyt wcześnie możliwość jakaś naprawdę głębszą relacji między wami. Powinieneś to robić w perspektywie czasu, żeby łatwiej ją oswoić. Nie wydaje Ci się.
Pozdrawiam
@evolver Masz rację. Znam to
pon., 2011-12-26 16:49 — Energizer@evolver
Masz rację. Znam to powiedzenie i chodzi mi po głowie. Jest po trzydziestce i ma chęć uprawiania seksu. Napisałem do niej przez ostatni miesiąc może ze trzy razy. Odzywała się za każdym razem zastrzegając (co mnie lekko razi, że aż tak wyraźnie jakby oczekiwała jakiejś dyskusji w tym temacie), że koniec ze znajomościami więcej niż koleżeńskimi, że z tego związku nie będzie, że MUSZĘ to sobie w głowie poukładać tak aby nie oczekiwać. Jest małe ALE. Ostatnio zaczepiła na czacie i napisała, zę nie odpisuje, bo zamotana jestem... I mam nadal dziwne uczucie w sobie po naszych spotkaniach. Ok wyrzucam to uczucie. Jednak zaznaczam-nie chce tej znajomości pod kątem związków itp... rzuciłem w odpowiedzi coś w rodzaju - jasne nic przeciwko Tobie i zmieniłem temat. Krótko pogadaliśmy o naszych zainteresowaniach. Gdzie sylwester... (jedzie w góry z ekipą) Tu ważne - ostatnio pochłonął mnie pies brata co odbiło się echem na portalu społecznościowym(zdjęcie i komentarze - więc na pewno widziała. Zresztą ciągle zagląda na mój profil - po co?). Nagle dziewczyna rzuca, że chce kupić psa i poważnie się zastanawia nad tym. Więc odpisałem, że ja też bo brat etc... Na co ona odpowiada - ja to wolałabym mieć dzieci... (dodaję, że co chwila dopisywała, że już musi zmykać popracować i się pakować jednak ciągle coś dopisywała - jakby chciała stworzyć atmosferę pośpiechu (braku czasu?). Jeżeli nie jest zainteresowana to po co takie gry? Może sprawdza sytuację...