Ostatnio zostałem zaskoczony przez koleżankę, która w rozmowie z drugą zastanawiała się, czy jakiś tam koleś by ją podwiózł. Na co odpowiedziałem, że jeżeli to prawdziwy facet, to raczej tego nie zrobi. Po czym dostałem pytanie czy jeżeli sam bym był z dziewczyną , to czy bym ją przepuścił w drzwiach. Odpowiedziałem, że zależy od humoru jeżeli bym miał dobry to tak, jeżeli nie to nie. Tam jeszcze chwaliła swoich kolegów z klasy, że są gentelmenami do takiego stopnia, że "podtykają" dziewczynom krzesła.
Co zmusiło mnie do zstanowienia:
-Czy opłaca się być gentelmenem?
-Do jakiego stopnia? Od którego momentu zaczynają dziewczyny postrzegać takiego jako pieska?
-Czy zadane pytanie było shit tekstem, czy poprostu pytaniem "no bo tak"?
Proszę o opinie 
Nie opłaca się nie być dżentelmenem. Otwieranie drzwi przed kobietą to twój pieprzony obowiązek. Nie będziesz przez to pieskiem. Po prostu jesteś facetem i tyle. To nie jest tak, że otwierasz drzwi tylko przed ładnymi dziewczynami. Otwierasz je też przed najbrzydszymi dziewczynami w szkole. Wtedy jesteś dżentelmenem. Jak otwierasz drzwi tylko przed "tą jedyną" to jesteś pieskiem.
Nikoro, od kiedy bycie gentelmenem można nazwać "pieskowaniem"?
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Podtykanie krzeseł to już troszke podchodzi mi po pieskowanie. Nie mówie, że piesek=gentelmen. Zastanawiam się czy osoba, która szuka okazji by zrobić coś dla dziewczyny ( w taki sposób nienaturalny, by pokazać że jest sie gentelmenem).
P.S Ja się pytam tylko jakie jest wasze zdanie
Tutaj nie ma udawania, albo nie udawania. Jesteś albo nie jesteś i tyle. To tak samo jak z wiarą, nie szukaj wyjaśnień, albo wierzysz albo nie.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Wiara, to też szukanie odpowiedzi na pytania do niej
No, ale przyznaj mi rację, że widziałeś kolesia który przykładowo biegnie by otworzyć drzwi jakieś lasce. I jak to wyglądało dla cieibe?
Są pewne granice moralne prawda? Jakbym zobaczył "biegnącego" to bym zwątpił, ale będąc z kobietą gdziekolwiek, powinieneś się trzymać owego schematu.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!