Cześć. W skrócie sprawa wygląda tak: poznałem fajną, porządną dziewczynę. Znamy się ledwo 3 tygodnie. Byłem u niej na sylwestra, wszytsko układało się znakomicie, byliśmy ciągle razem, przytulaliśmy się i pierwszy raz ją pocałowałem. Nie był to zwykły pocałunek, długi, namiętny. Dodam, że w dalszej części imprezy czynność się powtarzała. Przy pocałunkach miała zamknięte oczy, więc myślałem, że wszystko ok. Następnego dnia (w Nowy Rok) dostaję, uwaga SMS-A o treści " Musimy pogadać. Impreza trochę wymknęła się spod kontroli, lubię Cię, ale chce się z Tobą tylko kumplować, nic więcej. Gdy mnie pocałowałeś, poczułam, że to nie to".
Nie chciałem z nią gadać, zaproponowałem spotkanie, zgodziła się na dziś na godzinę 14. Nie mam pojęcia o co jej chodzi. Nie wiem co chciała "poczuć". Przecież my się mało znamy, wiadomo, że od razu po pierwszym pocałunku mnie nie pokocha. Sam jeszcze jej nie kocham, jestem można powiedzieć zauroczony, chcę dalej poszerzać naszą znajomość,a ona... Aha i na imprezie była troszkę pijana, więc nie rozumiem jak można takie decyzje podejmować tak pochopnie i po pijaku... A wiem, że jej na mnie zależało, tym bardiej nie mam pojęcia dlaczego chce to tak skończyć.. Pomóżcie.
I potem co? Dać sobie z nią spokój czy odczekać? Będzie to trudne bo chodzimy do jednej szkoły.
Znam ten ból. Wydaje mi się, że największym minusem całej tej sytuacji jest to, że właśnie całowaliście się po pijaku. Nie wiem czy dobrze główkuje, ale z doświadczenia pamiętam, że takie podrywy na zakrapianej imprezie nigdy nie przynosiły dobrych efektów. Alkohol i podrywanie to samo zło. Niby dodaje pewności siebie, ale najczęściej u jednej ze stron na drugi dzień pojawia się kac moralny.
Skoro sama napisała Ci coś takiego to nie bądź frajer i daj jej do zrozumienia, że też nie jesteś zadowolony z tego co się stało. Nie możesz się teraz jej narzucać bo się dziewucha przestraszy na amen. Daj jej parę dni, a może sama się odezwie. Jeśli nie, to Ty coś napisz, ale tak bardziej na luzie, aż zacznie dawać znaki, że jest Tobą zainteresowana
Nic co jest warte posiadania, nie przychodzi łatwo.
Ja mam przeczucie, że ona w coś gra, ew. czegoś się boi. Dodam, że ja byłem trzeźwy, ostatnio zrodziły się problemy zdrowotne. Wiem, nie chcę się narzucać, ale muszę z nią porozmawiać, dlatego myślę, że pójdę na to spotkanie. Potem sobie trochę odpuszczę i poczekam na jej ruch.
Zresztą kurwa, mówi mi, że tego chciała, zależało jej na mnie, a przychodzi co do czego to kurwa tak się wykręca. Nigdy nie zrozumiem kobiet.
Aha, przy pierwszym pocałunku to ona pierwsza zaczęła całować, było to podczas tańca, ja spojrzałem jej w oczy i pomału zbliżałem twarz.
gen- wiem o co Ci chodzi i rozumiem to. Ale kurwa nie umiem tak po prostu jej omijać, szczególnie, że jutro mamy próby poloneza do studniówki. I co mam z nią nie tańczyć? Iść do innej albo wcale nie iść do szkoły?
Chcę z nią pogadać, bo tak na prawdę nie wiem co jej odjebało. Chcę się dowiedzieć jak ona dalej sobie wyobraża naszą znajomość. Nie chcę kurwa jej namawiać, albo wyskakiwać z jakimiś durnymi tekstami. Na spokojnie.
I zależy mi na niej, dawno nie miałem kontaktu z taką osobą jak ona.
I kurwa zrobię tak. Nie będę do niej dzwonił, napiszę zaraz esa. Ale co jeśli ona zacznie sama ten temat i to kurwa jeszcze w szkole? Starać się zmienić temat? Dodatkowo męczy mnie fakt prób poloneza. Ona nie jest z mojej klasy, więc musiałbym ją wyciągnąć z jej lekcji i nie wiem czy mam to zrobić? Dobrym pomysłem byłoby podejście do niej na przerwie z uśmiechem i zapytać czy pójdzie na te próby, nie wspominając nic o zaistniałej wcześniej sytuacji?
Dokładnie. Udawaj, że się tym nie przejmujesz i że to ona ma problem a nie ty. Wiem, że to trudne ale trzeba udawać wyluzowanego. Jak będzie do tego wracała to śmiej się, że przecież nic wielkiego się nie stało. Musisz doprowadzić do tego żeby znowu poczuła się swobodnie w Twoim towarzystwie.
Nic co jest warte posiadania, nie przychodzi łatwo.
Dla mnie się stało, liżemy się jak byśmy byli już od dawna razem, a tu nagle, że nie chce być ze mną. Może gdyby to była inna dziewczyna, pierdolnął bym ją i albo poszukał innej albo odpoczął. Ale na niej mi naprawdę zależy.
jak zacznie o tym gadać, to powiedz że też ją lubisz
a co do pocałunku, obojgu nam było przyjemnie i tyle
żadnych z twojej strony, che spróbować, myślałem że to coś znaczy itd.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Widocznie jej nie było przyjemnie.
Macie rację, dzięki za pomoc. Dręczą mnie jeszcze 2 sytuacje:
1. W środę mieliśmy iść na imprezę do mojego kolegi.
2. W sobotę ona ma urodziny, zaprosiła mnie na imprezę w swoim domu
Co mam zrobić w owych sytuacjach?
Nic się nie zmienia? Przecież nie mogę jej przytulić, objąć, pocałować. Przynajmniej na razie. Jednym słowem muszę zaczynać od początku.
A dlatego, że będzie uważała, że na nią naciskam. Chyba, że się mylę. Przecież dała mi wyraźny znak (choć smsem), że nie chce byśmy byli razem.
I jeszcze jedno, jeśli ona powie, powiedzmy, że nie chce iść ze mną na próbę, urodziny czy cokolwiek, ponieważ nie chce mi robić nadziei. Jak się zachować?
Cokolwiek zrobi ta laska, to Twoja pewność siebie nie może zostać zachwiana. Uszanuj jej decyzję i nie unoś się emocjami. Zachowuj się tak jak gdyby nigdy nic. Jak ona wyczuje, ze się załamałeś to masz finish.
Nic co jest warte posiadania, nie przychodzi łatwo.
Odświeżam temat. Zacznę od tego, że faktycznie bardzo dobrą decyzją było odwołanie spotkania, ponieważ w nocy napisała mi esa z przeprosinami za bezsensownego esa, że czuła się zagubiona i chce aby między nami było normalnie. Ucieszyłem się, pomyślałem, że po prostu się wystraszyła, muszę na spokojnie zacząć od początku. W szkole następnego dnia znów zaczęła mnie przepraszać, lecz ja szybko przerwałem jej i powiedziałem, że nie pamiętam już o tej sytuacji. Niby wszystko fajnie, ale.. na impreze do mojego kumpla nie poszła, nie chciało jej się. Trochę mnie zlewała, choć chcaiła ze mną gadać. Za to w piątek zajebiście mnie zlała. Napisałem jej na lekcji esa, że jednak mamy wf i zapraszam na poloneza. A ona nic, nei odpisała, nie podeszła pod salę żeby powiedzieć, że jej się nie chce, tylko poszła sobie do domu bez słowa. A co ważniejsze, nie zaprosiła mnie na swoją 18-stkę, którą wyprawiła wczoraj. Choć myślę, że zrobiła to nieświadomie ponieważ wspominała mi, że teraz musi sprzątać przed imprezą itp. Lecz kurwa, nie pytała czy przyjdę, nie podała na którą przyjść, jedyne co to powiedziała że będzie robić imprezę 8.01 lecz było jakiś tydzień przed świętami... Ani wczoraj ani dziś nie odezwała się, więc nie martwiła się czemu mnie nie było, widocznie tak chciała.
A ja kurwa mam już tego dość, choć dalej mi bardzo na niej zależy. Uważacie, że jest jeszcze jakaś nadzieja? Sama mówiła, że chciałaby żeby się to jeszcze jakoś ułożyło, lecz nie robi nic żeby tak było..
Co robić?
Sorry za chaotyczność.
Sprawa wygląda tak: Zacznę od tego, że dziewczyna była zdziwiona czemu nie przyszedłem na tę 18-stkę, bo myślała, że wspominając mi o owej imprezie coś ok 15 grudnia, a później nic nie mówiąc, nawet nie podając godziny wystarczy żebym czuł się zaproszony. Wyglądało to tak:
Wracamy do domu ze szkoły
ona: 08.01 robię 18-stkę, jak chcesz to wpadnij
ja: jeszcze mamy sporo czasu, pogadamy jeszcze o tym
Byłbym głupi jak bym po takim "zaproszeniu", nawet nie znając godziny rozpoczęcia imprezy, poszedłbym na nią.
Zacząłem jej mówić, że nie podoba mi się jej zachowanie (nie tylko dotyczące 18-stki), że traktuje mnie jakby miała mnie kompletnie w dupie. Troszkę na nią nawrzucałem, lecz z kulturą i rozeszliśmy się do sal. Później jednak gadaliśmy normalnie, choć czułem, że ma w głowie moje słowa. A dziś było jeszcze gorzej, wyraźnie była na mnie obrażona. Zacząłem temat studniówki:
ona: jeśli jeszcze raz tak na mnie wyjedziesz to nie pójdę z Tobą na studniówkę
ja: ale przecież powiedziałem to co myślę i to co uważam za słuszne. Mimo wszystko uważam, że mam rację
ona: ale nie będziesz mi mówił co mam robić, jak się zachowywać i kontrolować mnie. Nie muszę Ci się z wszystkiego tłumaczyć
ja: a czy ja Cię kontroluję i mówię co masz robić? Powiedziałem tylko, że nie podoba mi się takie zachowanie. I nie przeproszę Cię za to, bo mam rację
ona: *ironiczny uśmiech*
ja: dobra, muszę wiedzieć czy pójdziesz na tę studniówkę
ona: szczerze - nie
I jak tu uświadamiać dziewczynie co mi się nie podoba w jej zachowaniu, skoro ona się za to obraża i oczekuje przeprosin? I dlaczego niby miałbym przepraszać za coś, co uważam, że mam w tym 100% racji? Mam już teraz w nią wyjebane, nie będę trzymał się z kimś kto nie potrafi przyznać się do własnego błędu i uważa się za lepszego od Boga. Chciałem się z Wami tym podzielić, może moje doświadczenie komuś pomoże ;]
Szczerze powiedziawszy, gdybym nie trafił na tę stronę i nie przeczytał lewej strony, zapewne albo bym jej nie nawrzucał, albo zrobiłbym to i później jak idiota przepraszał i zrobiłbym z siebie pizdę.