Witajcie,
w blogu opisałem kiedyś podryw. Wwszystko pięknie. Teraz spotykam się tylko z tą jedną kobietą z prostego powodu - po prosut szanuje siebie i ją.
Niemniej, nie zawsze mam czas.
Już usłyszałem od niej, że się zauroczyła i tak dalej.
Ja powoli podchodze do tego, bez nacisku.
Z jednej strony podczas naszych spotkań słyszę: Kochanie i inne takie rzeczy.
Z drugiej słyszę, że: znikasz np na cały dzień z mojego życia i się nie odezwiesz, albo epitety w moją stronę, że jestem chamem czy prostakiem. Płacz i śmiech, huśtawka emocji.
Od razu uprzedze pytania:
- ja mam 28 lat,
- ona ponad 30.
Dzisiaj zaproponowałem spacer, to okazuje się, że jej koleżanka jest ważniejsza (rozumiem, daleko mieszka, akurat przyjechała do mista), po czym epitety że jestem zimny, chłodny i cham (i co raz gorsze), nie dje się wyprowadzić z równowagi i nie odpowiadam na takie coś.
Jak działać?
Ja już kiedyś wszedłem w związek za mocno sobą i potem długo żałowałem. Teraz czuje nacisk mocny, chcę, ale powoli.
Kubeł zimnej wody dla tej uroczej pani. Nie daj się obrażać. Wstań i wyjdź
Niech zobaczy że tak nie można i albo to zrozumie albo daj sobie spokój.
Moim skromnym zdaniem uważam że Ona za wysoko się ceni i sobie przez to na zbyt wiele pozwala.
Jesteś chłop to miej jaja je pokazać
Pierwsze spotkanie ?? ----> tutaj http://www.podrywaj.org/gdzie_za...
Każde "NIE" zbliża nas do "TAK"
Pociągnę dalej temat:
POdchodzę do tego z małymi emocjami. Dzisiaj dostałem w twarz tesktem: nigdzie nie zabrałeś mnie na randkę. SPotykamy się miesiąc, rozmawiamy czasem przez telefon. Jakieś sms (umiejętnie, bez szału). Widujemy się 2-3 razy w tygodniu.
Usłyszałem, że ona się czuje jak worek na sperme.
I że spotykamy się tlyko wtedy, kiedy ja chcę.
I żeby nie było:
- pracujemy oboje,
- w różnych miejscach,
- ja mam 2 etaty, więc czasu nie mam dużo, a dla siebie też trzeba mieć.
Moje godziny pracy są dość ruchome. Dodatkowo nocki w weekendy i trzeba potem odsypiać.
Jak dziewczyna ma na Twoj temat jakies negatywne zdanie, powiedz jej do tego cham, prostak, moczymorda i tam cokolwiek złego o mnie pomyslisz to masz racje. No i co ona po czymś takim moze Ci powiedzieć? Dziewczyna widzi, że nie ma nad Tobą zadnej kontroli i za wszelką cene będzie chciala to zmienic. Reagujesz na to objetnością i bardzo dobrze. Jak ona robi coś dobrze dla Ciebie, bądź dla niej mily. Jeśli dziewczyna ma na Twoj temat jakies złe zdanie, mow ze to prawda. Jeśli ma dobre musisz się znią nie zgodzić. Bo kiedy zabierzesz się do obalenia jej negatywnego zdania, na Twoj temat. Oddajesz kierowanie relacji w jej ręce. I wtedy dziewczyna czuje ze ma nad Tobą wladze. Ona widzi, że w zaden sposob nie ma wplywu na Ciebie i wariuje. Jeśli będzie męcząca w tych swoich rozważaniach. Ostrzeż ją mówiąc, żeby przestala bo w ten sposob może wszystko zepsuć.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Przy następnej takiej akcji powiedz jej żeby się zastanowiła czy chce być z takim chamem jak ty wstań i wyjdz nie odzywaj się do puki sama tego nie zrobi a jeśli nie zmieni postępowania ty też się zastanów czy warto to ciągnąć
"Mężczyzna powinien być taki, żeby kobiety szalały przy nim, za nim i po nim."
A wszystko wg niej przez to, że:
- spędzamy długi poranki,
potem zmykam do swich zajęc i nie mam czasu na pisanie smsów
i odzywam się w pierwszym wolnym mentalnie i psychicznie czasie dla mnie.
I stąd wg niej taka reakcja.
Ale to wg niej.
Kobiecina się zakochała i zaangażowała. Pewnie zapomina się o tym jaki charakter ma ta znajomość, być może należy jej to przypomnieć. Epitety świadczą o tym, że kobieta wychodzi z założenia, że tobie nie zależy i budzi się w niej złość. Normalna sprawa kiedy czuje się olewana.
Marta.o : na pewno się zakochała, kto powiedział że ja nie? Strasznie nie lubię jak ktoś mówi mi co mam robić i jak mam robić.
Inaczej: albo jestem akceptowany i to ewoluuje we mnie, albo nie.
Ps.
Widzieliśmy się. I emocje nią targały maksymalnie. Znowu usłyszałem co wcześniej. I po zakończeniu pewnego zdania odeszła bez słowa.
Słuchaj Marty, słuchaj, zacznij być przesadnie miły, wiecznie na posterunku, w dupę cię kopnie.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
@kokoskop: dokładnie wiem, jak to robić żeby dostać kopniaka
Po prostu postanowiłem nie robić totalnie nic.
Nie będę już przesadnie miły, nigdy.
Bo to też nie na tym polega do końca.
Spokojnie - widząc, że się nie ruszyłem ani w jedną ani w drugą stronę po prostu po rozmowie kazała sie zawieść pod swój dom - co uczyniłem i wysiadła bez słowa.
Ja również bez słowa oddaliłem się w bliżej nieokreślonym kierunku.
Dzisiaj jakże mnie robawił sms:
Przepraszam, że Cię zwyzywałam.
@Carlopactwo: ona mnie mało intryguje, już się raz wygadała (zabierałem ją pijaną z klubu). W ogóle potwierdza to pewne przypuszczenia, że nawet dorosła kobieta może zachowywać się jak nastolatka (vide: zachowanie; fochy, smski, itp.)
Zobaczymy. Póki co się nie odzywam, niech ochłonie z tego wszystkiego. Ja nie mam czasu i sił na to, żeby się awanturować.
Albo jestem akceptowany takim jaki jestem, albo to nie ma sensu. W przeciwnym wypadku to jest przeciąganie liny, a człowiek i jego psychika z gumy nie jest.
Ps.
doslownie sms brzmiał:
Musialam Ci to wszystko powidziec, ale nie powinnam Cie wyzywac. Za to ostatnie przepraszam.
Ja tylko opisałem, jak sytuacja wygląda.
Możemy się spierać czy pijani są wiarygodni, czy nie.
Ale nie o tym rozmawiamy.
Ja się nie odzywam, nie mam po co. Tymbardziej po tym co się działo i, że moim zdaniem zachowała się jak księżniczka, za którą trzeba biegać. Że tak powiem: to już było dawno temu.
Sarkastycznie to ujmę: dam jej szanse wykazać się.
No i co?
Minął prawie tydzień.
Dzisiaj dziewczę dzwoni wyjaśnić jedną sprawę. Pisała do mnie smsy, na fb itp itd., ale czekałem aż zadzwoni. Nie odpisuję na takie bzdety.
Sms-em się z kumplem na piwo można umówić
I dzwoni, wyjaśnia pewną sprawę - zgadza się co i jak,
po czym mówi mi:
No, wiesz bo mnie ciężko było mówić to co o Tobie powiedziałam
- Raczej wywrzeszczałaś..
- No tak, ale może inaczej byś nie zrozumiał..
- Jakkolwiek - postanowiłaś w dość emocjonalny sposób wyrazić swoje zdanie.
- No tak i wyraziłam.. i chciałabym widzieć co Ty na to?
- Przyjąłem do wiadomości.
Cośtampobleblała jeszcze i mowi:
- No ale jednak chciałabym znać Twoje zdanie, jakąś odpowiedź?
- Przyjąłem do wiadomości. Takie masz zdanie o mnie. Komentować nie będę, bo szanuję Twoje zdanie.
- Acha. To przyjęłam do wiadomości. Papa
[Papa/papa].
I takim oto sposobem zdziałałem conieco.
A szczerze powiedziawszy: tak nie chciało mi się rozmawiać, jak nigdy.
Pozdrawiam,