Znam ją od podstawówki i gimnazjum jest trzy lata młodsza... Wtedy jakoś starałem się ją omijać, wyrażał chęć poznania mnie. Ale ja koś nie chciałem. Wszystko zmieniło się gdy ona wyszła z gimnazjum... Zaczęło się od rozmów o mojej byłej znajomości z inną... Aż w końcu gdy jakimś cudem znaleźliśmy się na tym samym festynie pocałowaliśmy... No i tak się spotykaliśmy, znajomość była gorąca... Dopóki nie wyjechała na wakacje, po powrocie oznajmiła mi że zostańmy kolegami. Ja chciałem czegoś więcej... Ja nie chciałem być jej kolegą, powiedziałem jej że tak nie potrafię... No i nasz znajomość przeistoczyła się w wojnę. Któregoś dnia napisałem jej że ma dosyć wojny i że powinniśmy zostać kolegami. [obracamy się w tym samy gronie znajomych] A ona na to że stęskniła się za mną i że mu brak dał jej do myślenia. Ja napisałem że też tęskniłem. W tedy ona starała się bardzo... Chociaż tego za przestała. Ustaliła że chce się spotykać, ale na razie ja koledzy... Chociaż ostatnio jak się z nią żegnałem, oczekiwała pocałunku... [ widziałem to po jej twarzy ] Nie pocałowałem fakt teraz żałuj. Wysyła mi sprzeczne sygnały.
Ale jakie masz pytanie odnośnie tej sytuacji? Chcesz zamienic tą znajomosc w związek czy co? Pogodzic się? Bo nie mam pojecia.
" Sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga,
Łam; to czego rozum nie złamie,
Młodości ! Orla Twych lotów potęga[...]"
Pisz zrozumiale > na przyszłość ...
Wiesz jak to jest z kobietami (czyli tak naprawdę nic nie wiadomo
a może potrzebuje czasu? żeby wrócić do tego momentu kiedy byliście blisko. Bądź koło niej i przypominaj się o sobie, ale nie narzucaj.