Szukałem i nie trafiłem na podobny temat, otóż pytanie brzmi: Czy któryś z was poderwał cudzoziemkę, przebywającą na wymianie studenckiej w naszym pięknym kraju? Jeśli tak opiszcie to. Ogólnie co na ten temat myślicie?
Ostatnio mnie to kręci, bo poznałem ładną hiszpankę w klubie, co prawda poszedłem tam na urodziny kumpla więc było sporo alko, a co za tym idzie nie rozegrałem tego tak jak bym chciał, ale mam zamiar to nadrobić, a u mnie w mieście jest sporo takich studentek 
No i brawo... O co w ogóle pytasz?
Jeśli pytasz o pozwolenie to: uczeń mieczysław otrzymujesz oficjalne pozwolenie od www.podrywaj.org na wyrywanie lasek z erasmusa. Spocznij i do dzieła !
A czy wyrwał? Każda laska jest taka sama. To że z erasmusa nic nie zmienia (no chyba że nie znacie żadnego języka w którym możecie się komunikować)
Przestań się spinać, a nigdy nie będziesz musiał się relaksować.
Pytanie jest dosyć jasno sformułowane, wystarczy umiejętność czytania ze zrozumieniem. Co do pozwolenia, heh.. dzieki, na to czekałem
A tak poważnie to myślałem, ze wymienimy się tu jakimiś spostrzeżeniami na ten temat, może ktoś opowie ciekawą historię. Ja na przykładzie tej hiszpanki mogę powiedzieć, że łatwiej było z nią nawiązać kontakt niż z polskimi dziewczynami. Od razu był gotowy temat do rozmowy, a poza tym mimo iż obie (była z koleżanką) były ładne, to nie miały zbyt wielu adoratorów. Bariera językowa? Może, ale dało się z nimi dogadać po angielsku, chociaż mówiły gorzej ode mnie. Zabłysnąłem też niesamowitą znajomością kilku słów w ich języku. Ogólnie rzecz biorąc, było pozytywnie.
Bierrrrrrrrr espanjolki. Są świetne.
Hej, takie dziewczyny jak przyjadą na Erasmusa to pierwsze o czym myślą, to... ZABAWA!
Z dala od kraju, kasa jest, inna kultura.
Ostatnio miałem właśnie dwie hiszpanki w grupie- wiecie co mi powiedziały pod koniec swojego pobytu?
Że nie chcą wracać do Hiszpanii nawet mimo tego że u nas zimno i śnieg, ale tutaj cały czas się bawią i chodzą na imprezy i to jest zajebiste. Jaki wniosek z tego? Dziewczyny z Erasmusa są łatwiejsze, mają mniej oporów, dla nich to taki bardziej wakacyjny styl myślenia, przygoda.
Pomyślcie panowie o tym jak czujecie się w mieście gdzie nikt was nie zna, z kilkoma znajomymi? Mniej oporów, jak na wycieczce klasowej z liceum.
W każdym bądź razie, co do podrywu, trzeba być po prostu towarzyskim. Hiszpanki ode mnie z grupy same mnie podrywały i nawet ni były złe, ale to nie mój typ. Wciąż prosiły żeby gdzieś razem wyjść. Wystarczy być towarzyskim i mieć chęć poznania obcej kultury
Oj tam, od razu na łatwiznę. Stosunki międzynarodowe to fajna sprawa
Na pewno ciekawa odmiana.