Witam.
Jakiś czas temu poznałem kobietę ok 20 lat, brunetka, HB7, dziewczyna dziwnie nie umie czytać między wiersza (a przynajmniej tak mówi). Jakiś czas temu zadzwoniłem, żeby się umówić podając dwie opcje ale nie doszło to do skutku. W poniedziałek zadzwoniłem porozmawiałem chwile i chciałem się umówić podjać znowu 2 opcje. Nie pasowało jej podała swoją i nawet poszedłem jej na rękę co do miejsca spotkania, godzina była po mojemu, miała zwolnić się godzinę wcześniej z pracy czyli o 14, dzisiaj o 14. Coś mi wypadło (praca w domu) i nie mogłem przyjechać. O 12 napisałem do niej z tą wiadomością i żebyśmy to przełożyli na jutro. Podałem jej 2 opcje do wyboru co do godziny, a potem co do miejsca. Wybrała to co poprzednio.
Około 17 napisała mi smsa w stylu:
"Ja się dzisiaj zwolniłam zanim ty do mnie napisałeś. Nakłamałam że mam sprawe do załatwienia i muszę wyjść o 14. Zrobiłeś ze mnie idiotkę. Jutro nie mam zamiaru się zwalniać. Kończe o 15. Chcesz to przyjdź mam czas do 17.".
Trochę mnie to ruszyło (zwykle nie pisze smsów, ale zrobiłem wyjątek) odpisałem mniej więcej tak:
"To nie moja wina że mi praca wypadła tak? Rozumiem, że możesz być zła czy rozgoryczona jednak nie lubie takiego stawiania sprawy rozumiesz?".
Odpisała mi coś koło tego: "Nie rozumiem. I albo zaczniesz mnie poważnie traktować albo daj mi spokój. Jak sobie zasłużysz to może będę milsza".
Pomyślałem tak to nie będziemy pogrywać, już wcześniej próbowała mną drygować. Dać jej palca to całą rękę weźmie. Odpisał coś tym styli: "Nie jak ty sobie zasłużysz to pozwolę ci być milsza dla mnie. To może ty zaczniesz poważnie traktować mnie?", "Mówisz nie rozumie. Podpowiem ci nie jestem typem faceta który pozwoli się prowadzić za rękę. Mam swoje zasady i ich nie złamę. Albo to zaakceptujesz albo daj mi spokój".
Ona na to: "Nie no chyba śnie!!! Ale Romeo z Ciebie", "Ja też mam swoje zasady. A to ty mnie chcesz prowadzić za rękę. Ja sobie na to nie pozwolę. Żegnam. Nie mam czasu".
Odpisałem jej tak: "To mężczyzna prowadzi kobietę przez życie. Widocznie tego nie rozumiesz. Nie mam czasu. Zegnam"
Nie mówcie, że źle zrobiłem wciągając się w pisanie smsów, bo wiem, że dzwoniąc lepiej bym z tej sytuacji wyszedł. Powiedzcie co Wy o tym sądzicie, ja trochę się pogubiłęm. W żadnym sensie się tym nie przejąłem, gdyż nie była to żadna niesamowita piękna kobieta z super charakterem czy temperamentem. Nie przejąłem się tym, a piszę o tym gdyż chyba wiadomo "człowiek uczy się na błędach", kiedy je analizuje. Chciałbym przeanalizować tą rozmowę z Wami i wyciągnąć z niej wnioski. Proszę o szczere odpowiedzi, mile widziane od zaawansowanych.
Pozdrawiam.
ehhh przeciez sam wiesz, ze dupy dales....
wyluzuj i odezwij sie za 2-3 dni...
odkrecisz to.
za długa ta wymiana smsowa... sytuacja losowa, że nie mogłeś się spotkać, powinna to zrozumieć, ale faktycznie mogła okłamać w pracy, zeby dostosowac sie do Ciebie i dlatego rozumiem jej wkurzenie.
Odczekaj kilka dni bez jakiegokolwiek kontaktu, a potem ZADZWOŃ i umów się na spotkanie. Bez wyrzutów, bez pyskowek. Spokój i opanowanie. Wyzeruj licznik, zaczynasz od poczatku, nie wracajcie do tego incydentu. Jesli odmowi - pelne zrozumienie i looz: "ok, może innym razem. Cześć" Za 2-3 dni ponowna próba. Jezeli sytuacja sie powtorzy i wyczujesz brak inicjatywy na spotkanie z jej strony to pozostaje Ci czekać
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Tak jak wyżej - byłeś pod ścianą
Jakbyś ją zaczął przepraszać czy coś, to w mgnieniu oka stałbyś się pieskiem. Stawiając sprawę po męsku dałeś jej do zrozumienia, że jesteś silnym facetem i nie ujarzmi Cię wywołując jakieś wyrzuty sumienia
Odczekaj parę dni, max 3 i zadzwoń, pewnym siebie tonem i zaproponuj spotkanie
Albo odpowiada jej, albo nie. Jest taka zależność, że fochy u kobiet to max 2 dni. Jeśli ją zainteresowałeś, sama zadzwoni albo zgodzi się na następne spotkanie 
Taka prawda, że nie zajebałeś. Wypadło Ci to cóż poradzisz - w takiej sytuacji najlepiej z tego wyszedłeś, jak mogłeś.
Pozdro
czas goi rany, polecam chlodnik z tym ze ona tez to pewnie zrobi i oboje jestescie w dupie...
Nissanfan ale niech zrobi ten chłodnik, ona sobie kalkulacje szybką walnie przez te 3d i na pełnym loozie niech zadzwoni i z nią pogada
Poda następny termin, a jak walnie mu ST:
Bo pewnie taki ST będzie 
"Ale tym razem będziesz?" Niech go odbije w jakiś ciekawy sposób
Stary po pierwsze ciesze się, że masz swoje zasady. To się ceni, ale po jaka cholere je łamiesz! Nie wdawaj sie w klótnie, qrwa zwłaszcza przez sms'y!!! Ile Ty masz lat? Przynajmniej wiesz do czego taka wymiana "zdań" prowadzi.
Cenna lekcja na przyszłość i zapamietaj ją!
Guest juz napisał co masz robić...
CZYTANIE I BIEGANIE
Przyczyna syfu w Twoim życiu, drogi kolego, jesteś Ty sam, a nie to, co Cię otacza. Choć to wszystko znajduje się w ruchu pozostaje niezmienne...
"oddany facet, nie zakochany głupiec"
Tylko, że jest coś takiego. Wczęśniej już próbowałem się z nią umówić, a po 2 razie wypomniała mi, że bardzo się nią interesuje dzwonię raz na tydzień, a czekałem około 4 dni (miało być krócej ale też mam swoje życie i coś może mi wypaść). Powiedziałem jej wtedy, że żyje swoim życiem czy coś takiego.
Rozumiem Was panowie i rozumiem też to, że na poczatku ja muszę się bardziej starać, aby coś wyszło. Po pewnym czasie obrócić to tak, żeby ona się starała. Tylko, że ja to trochę inaczej widzę (może źle więc poprawiajcie mnie) skoro dzwonię raz, drugi, po drugim razie laska mi mówi, że ona nie może specjalnie do mnie przyjechać. Obróciłem to wobec niej, że widocznie jej nie zależy na spotkaniu itd., idziemy w końcu oboje na kompromis proponowany z mojej strony, lecz coś mi wypadło, dzwonię po raz 3 ona teraz nie chce. Rozumiem, że mogła się źle poczuć, bo teoretycznie ją wystawiłem ale praktycznie mi coś wypadło.
Teraz Wy mi panowie radzicie abym dzwonił, a jeśli nie będzie chciało "ok" i za jakiś czas znowu. Z jednej strony jest to staranie o nią, ale z drugiej strony włażenie jej w dupe. Opuściłem lekko garde, ona nie umie tego zrozumieć i podziękować tylko wymaga więcej.
Z jednej strony mi nie zależy, ale z drugiej spoko by było wyjść do przodu i mieć +1 w doświadczeniu, +1 skilla.
Co Wy o tym myślicie poważnie?
Wg Was, w którym miejscu popełniłem błędy?
Nie rozumiem o co jej chodzi, że nie traktuje jej poważnie wiecie?
Widać, że dużo przesiadujesz na tej www, ale masz bałagan z wiedzą. Wiedziałeś, ze laska urywa się z pracy, skoro tobie cos wypadło i to równiez w pracy to tez trzeba było olać i zachować się mężczyzna, który umie dotrzymać słowa, a nie jak cipek. I do tego jeszcze odpisałeś jej esa "to nie moja wina, ze wypadła mi praca". Jak szczeniak, przecież ona jakos mogła sie urwać, skoro facet Alpha robi to co chce...to nie jeste alpha.
na stronie napisane jest rowniez, aby podryw nie byl priorytetem
Mogli i Nissanfn
nie rozumiecie mnie, albo tego co napisałem.
Mogli
"Wiedziałeś, ze laska urywa się z pracy, skoro tobie cos wypadło i to równiez w pracy to tez trzeba było olać i zachować się mężczyzna, który umie dotrzymać słowa, a nie jak cipek."
Nie skomentuje tego bo nawet nie czytasz ze zrozumieniem.
"to nie moja wina, ze wypadła mi praca" tu jest pytanie.
Nissanfn
Czytałeś chociaż raz to co napisałem?
"Z jednej strony mi nie zależy, ale z drugiej spoko by było wyjść do przodu i mieć +1 w doświadczeniu, +1 skilla."
To nie oznacza że stawiam jako priorytet podryw.
Mogą się inni wypowiedzieć? Bardziej doświadczeni?
Ja nie napisalem, ze stawiasz podryw na pierwszym miejscu, przeciwnie przeczytaj moj post. Zdarza sie, wiele razy mialem ze mi cos wypadlo w pracy czy szkole nagle i musialem odwolac spotkanie.
"na stronie napisane jest rowniez, aby podryw nie byl priorytetem"
No i nigdy nie jest. zwykle podrywam nawet bezinteresowanie albo po prostu zagaduje a potem się okazuje że laska ze mną kręci. Po prostu jestem sobą.
Zauważ też kolego, że wiele zasad z tej strony to tylko pewna rama, coś co powinieś wiedzieć i tyle, a reszta to użycie własnego rozumu, kreatywności, swoich cech, itd.
"Rozumiem Was panowie i rozumiem też to, że na poczatku ja muszę się bardziej starać, aby coś wyszło. Po pewnym czasie obrócić to tak, żeby ona się starała. Tylko, że ja to trochę inaczej widzę (może źle więc poprawiajcie mnie) skoro dzwonię raz, drugi, po drugim razie laska mi mówi, że ona nie może specjalnie do mnie przyjechać"
- mylisz pojęcia. Jezeli się chcesz umowic na spotkanie a ona odmawia notorycznie to nie jest jej niestaranie się. Ona Cię olewa. Jeżeli jesteście już po kilku spotkaniach to po poczatkowej fazie 70/30 dla Ciebie ma być 50/50 a nawet 49/51. Ale musi dojsc do spotkania. A ona nie daje po temu szansy. Więc nie możesz proponować w nieskonczoność. A moim zdaniem ta nieskończonośc to 3-4 próby w odstępach czasowych 3-7 dni. Potem koniec! Definitywny!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
"Ona Cię olewa."
Chcesz mi powiedzieć, że muszę doprowadzić do spotkania i wtedy dać pokazać jej siebie, a po kilku spotkaniach jechać dalej?
Ok 3-4 próby. Za mną można powiedzieć, że jest 2. Czytałeś, że mi wypominała to, że się odezwałem raz w tyg. I co Ty na to?
Guest, wg Ciebie, gdzie zrobiłem błąd i jak Ty byś to rozegrał na moim miejscu? (chce wiedzieć na przyszłość gdzie zrobiłem błąd i jak go nie robić).
przeczytaj ostatnie 3 zdania, które napisałem. Tak bym zrobił.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Wznawiam temat.
Sprawa jest taka, że zadzwoniłem do niej x2. Nie odebrała więc napisałem smsa, żeby napisała gdy będzie mogła rozmawiać. Odpisała smsa po pewnym czasie "że nie chce ze mną rozmawiać ani pisać i żebym dał jej spokój". Zadzwoniłem, przeprosiłem ją za to, że ją wystawiłem wtedy, choć nie było to specjalnie (obniżyłem gardę), mówią "że tak się dziewczyn nie traktuje itd". Umówiliśmy się na jutro, z tym, że gra trochę niedostępną teraz.
Podała mi dokładny adres i nr domu. Napisała wpadnij albo nie jak chcesz.
Nie wiedziałem jak do niej jechać więc chciałem abyśmy się spotkali w mieście obok jej 3 km od niej. Mówiłem, że ją potem odprowadzę. Ona na to, że nie chce, że ta rozmowa nasza nie miała sensu, że straciła swój cenny czas (jak słyszałem to ostatnie to już się we mnie gotowało, ale przełknąłem to już, a miałem skomentować, odbić). Napisałem do niej smsa, "że mieliśmy się poznać porozmawiać, ewentualnie później spotykać zapraszać na chatę". Nie odpisała.
Panowie nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją. Co Wy byście zrobili na moim miejscu?
zapomnieli o niej....
Tys od zawsze taki nachalny, czy dawno nie ruchales ??
Nie potrzebna w ogóle ta pyskówka. Nigdy nie wdawaj się z nią w kłótnię, bo ona obierze wtedy zacznie Cię atakować, jak w tym przypadku.
Odpuść sobie ją.
Wyrzuć śmieci, to one powstrzymuja Cię do bycia tu i teraz. Gdy będziesz tu i teraz zdumiejesz się co potrafisz i jak łatwo Ci to przychodzi....