Powiedzmy że podchodzi do ciebie dziewczyna (nie, nie na dyskotece), np. na przystanku, pyta czy tym autobusem dojedzie tu i tam, albo, pyta czy masz rozmienić 10 zł bo automat nie wydaje reszty...
Czy zdarzyła wam się taka lub podobna sytuacja jak wyżej i czy zrobiliście coś żeby ciągnąć dalej rozmowę albo nawet wyciągnąć numer? A jeśli nie to co o tym sądzicie?
Jak uważacie, czy takie sytuacje są dobre na trening? Np. na zaczarowanie panny albo nawet wyciągnięcie numeru? Plusami takiej sytuacji jest to że:
-nie musimy myśleć na otwieraczem
-nie wyglądamy w jej oczach na nachalnego kolesia, który podchodzi do każdej panny na ulicy która mu się podoba
-jej się wydaje że to wszystko dzieje się przypadkiem, ale tak naprawdę to my tym wszystkim kierujemy
Kilka razy zdarzyły mi się takie sytuacje, ale nic nie robiłem. Za to uświadomiłem sobie niedawno że to jest doskonała okazja żeby dalej pociągnąć rozmowę, a przede wszystkim potrenować.
Dobrze ze widzisz ,iz pora obudzic swoje szare komorki !!!Dzialaj ,a potem opisuj jak wyszlo ,a nie pierdolisz co ,jak,gdyby itd. Z kazdym pytaniem bedziesz tutaj wchodzil. Wykorzystaj takie sytuacje rozsadnie,trening czyni mistrza:P ale przed toba dluga droga...ale nic straconego .
KobietaChceBycUwodzonaSlowem,RozpieszczanaCzynem,KochanaDotykiem i ZdobywanaPrzezCaleZycie...
Dla chcacego nic trudnego ;)jednak naajpierw trzeba posiadac wystarczajaca ilosc tych komorek by silnik zaczal dzialac poprawnie ;P
KobietaChceBycUwodzonaSlowem,RozpieszczanaCzynem,KochanaDotykiem i ZdobywanaPrzezCaleZycie...
Co to za różnica kto podejdzie i w jakiej sprawie? Masz ochotę to ciągniesz dalej rozmowę, nie to nie.
Bez sensu to pytanie.
pamiętam sytuacje która miała miejsce rok temu
było -20 na dworze, śnieg napierdalał jak na syberii, a my szliśmy z kumplem do sklepu zakupić bletki (bibułki), okazało się że nie mamy wystarczającej ilości pieniędzy, a jako że byliśmy już troche porobieni to nie chciało nam się wracać znowu do tego sklepu i tak staliśmy jak te pizdy na mrozie i myśleliśmy jak to wszystko rozegrać. Nagle znikąd pojawiła się dziewczyna i wyskoczyła z tekstem "Cześć, stałam za Tobą w sklepie i słyszałam że potrzebujesz bletek, ja mam pare takich krótkich to mogę Ci dać" i zaczęła grzebać w torebce. Wyciągnęła, dała pare, uśmiechnęła się, życzyła miłej zabawy i poszła. Akcja pierwszorzędna, kurwa każdy powinien być tak otwarty na ludzi. Jeżeli chodzi o to czemu nie zaproponowaliśmy z kumplem dziewczynie niczego - nawet mi to do głowy nie wpadło. Dopiero po całej akcji jak wracałem z ciężką głową do domu rozkminiłem, że można było to inaczej rozegrać. Chuj z tym, ważnę że to wspomnienie będę pielęgnował, niecodziennie spotykam czysty akt bezinteresownej pomocy.