Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Dwie twarze

4 posts / 0 new
Ostatni
shadowsoflove
Nieobecny
Wiek: 17
Miejscowość: Olsztyn

Dołączył: 2011-05-28
Punkty pomocy: 0
Dwie twarze

Jest pewna rzecz we mnie, która strasznie mnie denerwuje, i z którą średnio sobie radzę. W towarzystwie od 3 osób w górę przeważnie jestem w centrum zainteresowania. Jestem tym który nadaje tempo, w pozytywnym tego słowa znaczeniu "wodzirejem" i czuję się wtedy jak ryba w wodzie. Potencjalny target jeśli jest w tedy w moim towarzystwie, świetnie się bawi i śmiało mogę inicjować spotkanie.

A na spotkaniu... Nie poznaje siebie. Jakoś ta energia, którą zawsze w sobie mam spada. Gdzieś znika spontaniczność. Nie mam tej swobody. Rozmowa staje się poważniejsza. Nie chodzi tu o jakiś strach - chęć dobrego zaprezentowania się przed kobietą i przez to stres. To nie to, bo nawet jeśli jest to spotkanie z kimś kto jest mi obojętny to jest podobnie. Jak nad tym myślałem, to dochodziłem do wniosków, że w zasadzie chyba każdy w towarzystwie jednej osoby zdecydowanie mniej śmieje się, niż przy większej liczbie osób. Nawet z przyjaciółmi, z którymi w zasadzie zawsze szukamy powodów do śmiechu - gdy przychodzi nam wyjść tylko we 2 to jest to przeważnie rozmowa już mnie niecechowana humorem.

Jak to jest u Was?
Nie wiem jak to zmienić. Z czego to wynika?

Tilus
Portret użytkownika Tilus
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Brak uprawnień.

Dołączył: 2011-01-15
Punkty pomocy: 62

Wydaje mi się, że wynika to z twojej głowy. W grupie jest łatwiej podtrzymać konwersacje, bo zawsze ktoś może się wtrącić. Jeżeli są dwie osoby jest przerzucanie piłeczki i wymaga to większego wysiłku. Jeżeli nie stres to widocznie samo myślenie i Twoje nastawienie. Nie wiem ile ty chcesz tego humoru. Może nie trzeba cały czas się śmiać, a po prostu pogadać na tematy nie śmiechowe?

Chcesz być szczęśliwy? Zbliż się do złotego środka.

my643
Portret użytkownika my643
Nieobecny
Wiek: >>
Miejscowość: .<<

Dołączył: 2011-11-29
Punkty pomocy: 36

Ja miałem kiedyś podobny problem do czasu kiedy zacząłem mówić szczerze i to co mi się podoba.Później rozmowa robiła się całkiem fajna:)

my643

onewpa
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Krk

Dołączył: 2011-10-29
Punkty pomocy: 17

"Jak nad tym myślałem, to dochodziłem do wniosków, że w zasadzie chyba każdy w towarzystwie jednej osoby zdecydowanie mniej śmieje się, niż przy większej liczbie osób. Nawet z przyjaciółmi, z którymi w zasadzie zawsze szukamy powodów do śmiechu - gdy przychodzi nam wyjść tylko we 2 to jest to przeważnie rozmowa już mnie niecechowana humorem."

Nie zgadzam się.
Gdy wyskakuję z dziewczyną, z która się spotykam, zawsze dużo się śmiejemy z najdziwniejszych rzeczy, a w towarzystwie innych nie czulibyśmy się tak dobrze, bo większość ludzi dziwnie by na nas patrzyła Wink

To samo mam ze znajomymi. Większym polem do popisu dla mojej osobowości jest czas, kiedy jestem z jedną osobą sam na sam. To dlatego, że potrafię wyczuć, co ją bawi, co smuci, co cieszy i w ten sposób wpłynąć na jej emocje.

Twoja sytuacja jest dziwna. Zwykle ludzie mają na odwrót. Tracisz pewność siebie? Hm, ale jeśli zwrócone są na Ciebie oczy większej ilości osób, to ją masz? ehh Wink