
Kolejny dzień, 5:45-wychodzę z domu. Myślę o nadchodzącym dniu,co mi przyniesie?
Robota,wyjście z kumplami,robota,wyjście z kumplami... czegoś mi tu cały czas brakuje. Ale jest jasny horyzont... tak..ta dziewczyna!
Przynajmniej jest jakiś cel,poza robotą,chociaż ona też nie jest zła. Muzyka na uszy i idę. Dochodzę do ulicy,patrzę autobus podjeżdża. Omijam go i idę dalej.
Nagle ktoś uderza mnie w ramię,odwracam się. O kurwa! To ona!
Nagłe otrzeźwienie,kontakt wzrokowy,niski ton głosu...przypomina mi się wszystko co przeczytałem na podrywaj.org. Rozmawiam z nią,sprawia mi to przyjemność... no bo komu by nie sprawiła? To bardzo ładne stworzenie,bardzo naturalna dziewczyna. Dziwne,nigdy nie widziałem u niej na twarzy żadnego makijażu,a i tak gdy wchodziła do zakładu,lub NIE DAJ BOŻE(lub daj...?) pochylała się to w ułamku sekundy praca stawała i wszystkie głowy były zwrócone w jej strone... komiczny widok.
Aha,jest coś jeszcze,mówiłem Ci ? Umówiłem się z nią wczoraj! Tak! Ja,averytwine się z nią umówiłem! Wiem,nie mam się czym podniecać,przecież to ja jestem jej nagrodą,tego świata jest..blabla. Ja to wszystko wiem,ale siebie nie oszukam,nie ? Tak,słabe Inner game. Dojdę do tego.
No ale mniejsza... idę z nią do pracy,po drodze gadamy,gadamy. Już czas... czuje podniesione tętno,excuse'y,cały ten syf po moich ostatnich próbach podrywu pewnej panny. Ale odnajduje siłę.
"Jesteśmy umówieni o 18 na kwadratach" mówię z uśmiechem.
Widzę w jej oczach coś dziwnego... i myślę,oho....
"Jak to ? Ja myślałam,że o 6 rano(fakt),blablablabla,nie dam rady!"
Myślę...kurwa. Co jest?
"Okej,spoko
rozumiem"
Poszła do szatni. Szybka analiza i nie wiem co jest. Dzień wcześniej,zajebiste IOI,kleiła się do mnie,uśmiecha się gdy mnie widzi,gdy rozmawiamy,numer w sumie dała mi sama.
Ty głąbie! A nie pomyślałeś,że po prostu NIE DA RADY!
Ach,tak... no cóż lepsza to wymówka niż,powiedzieć sobie,że coś spierdoliłeś. Dobra czas do roboty.
-------------------------------------------------------------------
Jest sobota. Postanowiłem przychłodzić. Nie gadałem z nią przez 3 dni.
Jest około 18,dzwonię. Dziwne,nie czuje stresu. Odbiera(łał! to jednak nie jest lewy numer!) Przypomina mi się poradnik przeczytany na podrywaj.org... Rozmowa musi trwać z 6 minut,powtarzam sobie...w połowie,rozpocznij temat spotkania.
Kurwa... ale jestem spontaniczny,klękajcie narody. Pytam,co u niej,odpowiada,że jedzie na melanż..Co u mnie ? przecież nie powiem jej,że stoje na moście i nie mam co robić. Jeszcze pomyśli,że zaraz skocze z nudów...
"Tak...Jadę do miasta.. tak z kolegami,do galeri..."
Ale jestem sprytny!
Nadszedł czas...
"Co robisz jutro ?"
"A co...? aaa! bo Ty chcesz nadal mnie na to piwo wyciągnąć!"
Że co ? Że JA? Że NADAL?
"Ja po prostu chętnie się z tobą spotkam..." zaoponowałem.
Zaczeła mówić,że z koleżankami się umówiła,ale żebym zadzwonił o 17:30 jutro.
No cóż... nie tak to sobie wyobrażałem. Ale zgodziłem się,pogadałem pare sekund i pożegnałem się.
TAK! Kurwa! Ty kretynie! Po co się zgodziłeś?! Ona podyktowała Ci warunki,a ty na nie przystałeś . Cipa z Ciebie nie facet.
Tak,ale pod wieczór już myślałem inaczej... Jakie to śmieszne...
Miałem zaplanowany wyjazd,z kumplami. Nie wypalił w końcu. No to pomyślałem,czemu by nie ? Mogę pokazać trochę zaangażowania,a potem odwrócić to na moją korzyść,prawda?
Taaaa.... A w tej bajce były smoki...
Naprawdę,czasami moje myśli mnie zaskakują. Wydaje mi się,że mogę wszystko,a nie mogę nic.
Może nie potrafie? Może nie przykładam się?
No ale dzwonię do niej,nie o 17:30! Dokładnie o 18:00. Pokazałem jej,że jestem zajętym człowiekiem i taka drobnostka jak spotkanie z nią,może wylecieć mi z głowy,nie?
Jestem śmieszny. To znaczy,to było potrzebne w sensie taktycznym.
Dzwonię... biiiip,biiiip,biiip,biiiip,biiip ... NIE ODPOWIADA.
No cóż... ten no...
Co jest kurwa...?
O ZARAZ! Dzwoni!
Czekam chwilę... Halooo?
Halo ? Karolina?
Pogadałem sobie z jakąś knajpą,przynajmniej tak to brzmiało sądząc z odgłosów w słuchawce. Po 10 sekundach się rozłączyłem.
Zadzwoniłem jeszcze raz,nie odebrała.
Chuj! Mam to w dupie. Coś we mnie pękło. Ale nie zdołowałem się,jeszcze nie jest na to czas.
Z pozytywnych stron,to nie myślałem tyle już o niej i nie idealizowałem,znacie to ?
Nie gadałem z nią przez następny tydzień,wkurwiła mnie. Mówiła mi cześć w robocie,ale nieee! Ja Ci pokaże! Głowa do góry i przechodzę obok niej. NIe zaszczyciłem jej nawet moim zajebistym spojrzeniem.
---------------------------------------------
Piątek,ostatni dzień pracuje.
Koniec zmiany,przebrany pale szluga . Wybija 22,wychodzę z innymi. Ktoś rzucił hasło,że idzie Karolina więc w momencie wszyscy wyszli. A ona tam stała,czekała na kogoś chyba. No bo to dziwne miejsce do stania.
Idę,patrzy mi w oczy,jakiś odległy sen ? Też jej patrzę,flashback sprzed tygodnia,kiedy patrzała mi tak z minute w oczy i się uśmiechała,wtedy byłem podjarany,bo to było IOI. Ale co ona teraz chce,po tej akcj ?
Cześć! Podaje mi rękę.
Hej.
Jak tam robota?
bla bla bla
Gadka szmatka,przyszli jej kumple. Frajerzy. Wysłała ich żeby jej batona w automacie kupili. Ale psikus,pożarło jej hajs a batona nie ma. Stoją obok nas,patrzy w ziemie z taką smutną miną?ja też błądze wzrokiem gdzieś za nią. Odeszli.
Oj dziewczyno,dziewczyno...wzdechnąłem. Kurwa,najchętniej powiedziałbym jej wszystko co mi sie nie podobało itd... Ale po co ?
Ona podniosła wzrok,jakby z nadzieją.
-Co....?
Spojrzałem jej w oczy,ona mi . Uśmiechnąłem się. I powiedziałem
-Jajeczko...
Zaśmiała się.
Dobra ja to idę(ona miała do 2 w nocy robić)
No cóż... nie będę jej zatrzymywał,więc:
No idź,idź...
PAAA! krzyknęła
Trzymaj się,powiedziałem i odszedłem.
No cóż,to porażka,kolejna. Zamierzam może jeszcze kiedyś zadzwonić i spróbować się umówić. Cholera,co tutaj było nie tak? Nie wiem. Co za różnica? Jadę dalej,nie stoję w miejscu. Może to nie ten czas?
Każdy dzień to wielka niewiadoma...
Dziękuje ksks,za pomoc i rady. Od początku mi pomagał. Dzięki stary!
Odpowiedzi
Ułóż sobie w głowie czego
ndz., 2010-08-29 17:26 — ellesar09Ułóż sobie w głowie czego chcesz od życia i od kobiet.
Nie radzisz sobie.
No ja nie mam smykałki do
ndz., 2010-08-29 19:00 — Demon2103No ja nie mam smykałki do pisania blogów ale to mnie przeraziło!! Stary nic nie da się zrozumieć z tych bredni!! ellesar09 bardzo dobrze ci radzi, poukładaj sobie w głowie i zastanów czego chcesz!!
Demon,widocznie masz problemy
ndz., 2010-08-29 21:28 — averytwineDemon,widocznie masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Zwłaszcza,że chyba nie znasz znaczenia słowa "blog".
Ten wpis jest dla mnie,przelałem swoje myśli. Nikt nie karze wam go czytać. Oczywiście nie stronię tu od krytyki,możecie pisać. Ale powtarzam napisałem go dla siebie .
Myślę,także że osobom z większą wyobraźnią i z większym dystansem ten wpis może być znacznie bliższy.