Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Dwa światy...

Boże gdzie ja żyje..

W ciągu ostatniego tygodnia dostałem olśnienia, pierdolonego kopa, jakby ktoś jebnął mnie w twarz!
Zeszłego tygodnia wyjechałem ze znajomymi w góry...
Jakie to proste...

Przez ostanie dwa miesiące zastanawiałem się, co jest ze mną nie tak, myślałem, pisałem, gadałem, żaliłem się, by w końcu powrócić do punktu wyjścia i nadal pozostać smutnym i nudnym człowiekiem.
Co się dzieje?
Przecież tak wiele się zmieniło, sztuka podrywania nie tylko zmieniła moje nastawienie do kobiet, ale również cały mój świat! Stałem się bardziej stanowczy, odważny, spontaniczny, szalony, pchałem się do wszystkiego, wykonywałem rzeczy niemożliwe, w grupie (nie tylko najbliższej) ludzi stawałem się bardziej towarzyski, wreszcie ludzie zaczęli się ze mną liczyć. Jednak coś było nie w porządku, cały czas byłem nadąsany smutny, wszystkie sukcesy cieszyły krótko.
Dlaczego?

Odpowiedź cały czas była ze mną!

Mówię tutaj o całym moim otoczeniu i środowisku w którym obecnie żyję. Prawie wszyscy są tutaj zdesperowanymi frajerami, którzy uważają się za mafie, albo ciotami nieumiejącymi poradzić sobie z problemem w postaci dziewczyny która rozsiadła się z dupskiem na ich plecach. Lecz nie wszyscy tutaj tacy są, wśród tych ludzi znalazłem 3 max 4 ludzi w miarę normalnych, których się kurczowo trzymam.
Otóż ci ludzie (desperaci) skutecznie rozpierdalali mój tok myślenia i sprowadzali mnie do ich własnego poziomu. Dlaczego dałem się tak robić? Sam nie wiem...
Ci ludzie lubią być bardzo zazdrośni. Choć się ze sobą przyjaźnią, jeden drugiemu opierdala dupę za plecami.
Gdy zaliczyłem chociaż jedną akcję, oni zaraz dopierdalali się, "że szczęście", "że wcale nie była ładna", "że suka". Jezu ludzie jak sami nie umiecie to chociaż dajcie szansę innym! Ostatnio sytuacja:
Jestem na stoku z grupą, jakaś HB7 idzie wypożyczyć deskę a ja, jako że dosyć dobrze daję sobie radę na snowboardzie, mógłbym jej kilka praktycznych lekcji udzielić. Powiedziałem tylko:
-"Idę zagadać"
usłyszałem:
-"hahaha, już poszłeś"
-"już dostałeś w mordę od jej chłopaka?"
-"pociekło?"
Ostatecznie sobie odpuściłem, bo nawet jakbym podszedł, oni dostatecznie szybko zjebaliby mi cały podryw.

Wracając do tematu, wszyscy ci zazdrośni desperaci gnębili moje życie wewnętrzne i mój śwatopogląd tak, jak ich nauczyli rodzice
Nie lubię tego, ale tym razem zachęcam do przeczytania moich poprzednich blogów. Szczególnie ostatnie wyglądają jak pamiętnik EmO. Jednak teraz już wiem jak sobie z tym poradzić.
Następna sytuacja:

Jesteśmy w pokoju w górach, jeden znajomy cały czas pisze z laską która jest dwa pokoje obok.
-"Ile można pisać?"
-"Z miłości dużo" (dodam, że nie są razem)
-"ile już sms'ów z nią wypisałeś?"
-"tego tygodnia ok 250"
-"(zakrztusiłem się wodą) że co kur*a?"
-"Nieźle nie?"
-"Aż zajebiście (z ironią), pokaż o czym pisaliście"
Przejmuje telefon i czytam. Ogólny zapis wyglądał tak:
-"Czy mógłbym usiąść obok ciebie Pani? Myślę, że sobie już zasłużyłem"
-"NIE ZŁAMASIE, NA TAKIE PRZYSŁUGI TRZEBA PRACOWAĆ LATAMI, A TERAZ KŁADŹ SIĘ BO NIE MAM PODSTAWKI POD STOPY!"
Oczywiście nie przeczytałem wszystkich sms'ow, tylko te ostatnie, z których okazało się, że całowali się na sylwestrze (byłem tam z nimi, on latał jak piesek, ona schlana w trupa) i ona obiecywała mu jakąś "zachętę", a on teraz jak piesek pani się o nią prosi. Narazie dostał tyle, że mógł poleżeć obok niej w jednym łóżku -,-. Powiedziałem mu, że laska go w chuja robi a on jeszcze ją do tego zachęca, otrzymałem odpowiedź:
-"Nieprawda, ona taka nie jest, to ty jesteś dziwny"
Następna sytuacja:

Znowu leżymy wszyscy w pokoju i znowu on pisze z nią. Tym razem kolega stwierdził że faktycznie dużo sms'ow wysyła:
On: "jak ja byłem ze swoją, to też pisaliśmy ale nie aż tak"
Ja: "Ja natomiast powiedziałem (imię) że nie będę z nią pisał (tak mam laskę, uwielbia pisać i gada jak maszyna), ale za to mogę się spotkać"
Oni: "Co kur*wa? Ale żeś odjebał idioto"
Ja: "Niby dlaczego, lepiej pogadać na żywo"
On: "Ty nie rozumiesz kobiecych potrzeb, z dziewczyną trzeba pisać bo się obrazi, a jak się obrazi to trzeba ją przpraszać!"
Zostawiłem to dalej bez komentarza

Właśnie na tym wyjeździe uświadomiłem sobie, dlaczego przez te wszystkie dni byłem smutnym nudziarzem, dlaczego nie stosowałem technik, które tak dobrze znałem. Teraz wiem, że nie wolno ufać nikomu. Od dziś ufam tylko sobie, trzymam się sowich zasad i (nie tak jak wcześniej) mam głęboko wyjebane na zdanie ludzi z mojego otoczenia.

Nadałem tytuł "Dwa światy", ponieważ ukazuje on podział dwóch grup ludzi:
- tych "normalnych"
- oraz nas, ludzi wiedzących jak przetrwać
Pomiędzy tymi grupami jest zasadnicza różnica:
Pierwsza ma swój własny świat i jest głęboko przekonana w swoje idee (a raczej te, które wpoili im rodzice oraz reszta otoczenia). Nie wierzy, że istnieje życie poza nimi.
Dla drugiej natomiast jest oczywiste, że istnieje podział światów, a oni mogą się swobodnie poruszać po obydwu. Są jak szpiedzy, assasyni, tajny wywiad, pracują jak cienie i zdobywają to po co przychodzą i mają niezły ubaw z ludzi z pierwszego świata ;D

Należy naprawdę bardzo uważać, by nie popełnić mojego błędu i nie dać się zmanipulować formom życia ze świata pierwszego. Uważajcie na siebie i nie dajcie się zabić wieśniakom, wiedźmin Geralt zginął przez ułamek sekundy, ten ułamek wystarczył żeby go zabić. Nie pozwól by i twój los zależał od ułamka sekundy...

Bless

Odpowiedzi

Portret użytkownika Ashkael

Rozbroiły mnie te teksty

Rozbroiły mnie te teksty Twoich kumpli, nie ma co Smile Ja poprzednich "przyjaciół" zmieniłem na innych, bo co to za przyjaciel, który Ci dupę za plecami obrabia? Teraz ja się bawię w najlepsze, a oni strugają pajaców przy dziewczynach.

Pozdro

Gra to fikcja, Geralta zabił

Gra to fikcja, Geralta zabił wieśniak z widłami!

A co do tych debili, to u mnie są raczej desperackie próby obrony "swoich racji" przede mną. Jakoś nie korci mnie by im wysunąć nasze argumenty.

Portret użytkownika Jonny Bravo

Nie musisz rozdzielać tych

Nie musisz rozdzielać tych dwóch światów. Na Twoim miejscu powinieneś na wyjeździe pokazać im prawdziwy podryw. Pokazać, że to co robisz przynosi wielkie efekty. Zamurowało by ich. Pokaż w tym towarzystwie, że jesteś samcem alfa. Trzymaj swoje zdanie do końca.

Powiem Ci, że mam podobną sytuację wśród znajomych. Tylko jak im pokazuję podryw to mówią: "To dlatego, bo trafiłeś w jej gust z ubiorem". O tyle mam lepiej, że kumple nie wymądrzają się, że oni to są mega podrywacze. Czasami kumpel albo przyjaciel zapyta mnie o radę, ale jeśli powiem mu: "zaneguj jej wygląd, bo za bardzo się rozpanoszyła", to oni jedynie mówią, że tego nie zrobią i "chyba Cię pojebało" Wink

Portret użytkownika Prefekt

Stary, jak dla mnie Twoja

Stary, jak dla mnie Twoja rada nie jest zbyt dobra. Przede wszystkim podrywanie to ma być tylko dodatek do życia, ile to już ludzi wychodziło na miasto czy do pubu z nastawieniem na podrywanie i kończyło z niczym? Nie tędy droga. Ci znajomi autora bloga są moim zdaniem niewarci żadnego wysiłku. Są ludzie i ludzie, z jednymi nigdy się nie dogadasz a z innymi nie wiadomo czemu możesz porozmawiać o wielu rzeczach i świetnie się dogadujecie. Moja rada dla Farby: najlepiej jakbyś odciął się od nich i po prostu znalazł takich znajomych którzy Ci będą pasować bo jak dla mnie to nawet jakbyś chciał mieć na nich całkowicie wyjebane i podbijałbyś do dziewczyn niezależnie od wszystkiego to oni i tak by trochę zmniejszali Ci poczucie wygranej. Good luck.

Portret użytkownika Gatts17

Moim zdaniem Wiedźmin to był

Moim zdaniem Wiedźmin to był niezłe ziółko jeśli chodzi o kobiety. On praktycznie cały czas był sobą a one same do niego lgnęły ;d
Więc i ja chyba obiorę strategię, że tak ją nazwę "Na Wiedźmina" xD

Portret użytkownika skaut

Wasze postanowienia ZMIAN czy

Wasze postanowienia ZMIAN czy to wewnetrznych czy obejmujacych cale Wasze nastawienie do swiata, mozecie wyjebac na smietnik jezeli nie zmienicie srodowiska w ktorym sie obracacie.
po co mi towarzystwo ludzi ktorzy ciagle narzekaja, wiecej gadaja niz robia, lub zyja w tych swoich popierdolonych iluzjach probujac zarazac nimi innych. po co mi jakas Nasza Klasa i dodawanie znajomych z pedalbudy, technikum czy roznych pasci skoro JAK NAWET wtedy nie ukladala mi sie znajomosc, to odmieni sie teraz ? dla mnie duza czesc tych ludzi juz wtedy byla cipami, a ich podejscie do zycia bylo co najmniej smieszne...
z konkretnymi osobami i tak jak chce to mam kontakt, i nie potrzeba nam rozmow na gg
(duzo razy spotykam sie z jakimis starymi kolezankami w pubach/klubach i gdy one olnione mna prosza o nr gg by 'porozmawiac co slychac i w ogole, to z usmiechem na twarzy mowie, 'ze porozmawiac o tym co sie u nas dzieje, mozemy na kawie u Ciebie lub u mnie, dzisiaj albo jutro, bo ja widzisz teraz nie mam zbytnio czasu na jakies gg, a poza tym wole rozmawiac z Toba patrzac Ci w oczy' to wiecie co nastepne przewaznie slysze ??? 'a nasza klase masz ? bo kiedys Cie mialam w znajomych, a pozniej znikles!!' rece opadaja.....)
... jest nr telefonu, jest gdzies w jakims notesie adres. z tymi co trza zawsze znajdzie sie ochota sie spotkac. bo WIESZ, ze ta osoba ma swoje zycie i nie chce lub nie czuje takiej potrzeby uzalac Ci sie nad swoim zywotem, zasypywac Cie swoimi problemami lub prosic kolejny raz o pozyczenie pieniedzy. o tym komu to nie wjebalismy, co nie ukraslismy lub ile nie wypilismy i zjaralismy nie wspominajac....
ja zeby zaczac cos w ogole myskec o zmianie swojego zycia wyjechalem 1600km od miejsca w ktorym spedzilem 20 lat. nie ucieklem, bo czesto z usmiechem na ryju tam wracam, ale dziekuje czasami, ze los sie tak potoczyl.
to 'z kim przystajesz takim sie stajesz' - jest jak najbardziej prawdziwe.
a, ze 'Twoje otoczenie w jakim przebywasz swiadczy o Tobie' - to juz niech kazdy sobie sam zinterpretuje na swoj sposob.

chcesz dopelnic swojej zmiany - postaraj sie zmienic srodowisko. chyba, ze Ci w nim wygodnie. to wtedy szukaj rozkminek gdzie indziej.