No, w końcu udało mi się umówić z moim targetem 
Starałem się postępować zgodnie z radą kokoskopa. Oznajmiłem, że ma być w niedzielę koła 18 na moim mieście, ona pedziała "blablabla mam chrzciny." Ja nie wiem czemu zapytałem jak ma na imię ten chrzczony dzieciak, po czym zapytałem o sobotę. Stwierdziła, że cacy zapytała 2x po co - odparłem, że jej coś pokażę.
- "Co?"
-"Dowiesz się jak przyjdziesz". Mam zamiar wysłać jej za niedługo esa, że zadzwonię o 20, zadzwonić, klepnąć i gitarka.
Koleżanka pokazała mi kiedyś takie pole (jakiegoś czegoś) nieopodal torów kolejowych. Na tym polu jest jakaś ruina domu i to w zasadzie finito, poza tym są tylko te pola a niedaleko jest bardzo fajne osiedle z licznymi placami zabaw (ale to taka dygresja bo mi na myśl przyszło
). Rozważam, czy nie wziąć jej tam na spacer + opowiedzieć historię tego domu (ta koleżanka opowiadała mi o tym, że jest nawiedzony i takie tam duperele). Z tym, że może być gorąco, no i zastanawiam się czy taki relatywnie długi spacer bez przestojów jest dobrym pomysłem. Rozważałem jeszcze zrobienie pikniku, jednakowoż nie wiem czemu średnio mi się to widzi. Co sądzicie o moim zamyśle z tym spacerkiem? W zasadzie walorami okolicy jest subiektywny ładny widok, no i ten nawiedziony dom. Generalnie mam jeszcze parę pomniejszych pytań, ale te zadam potem, na razie spadam na kółko teatralne 
*Tytuł odnosi się do jednego z epitetów jakimi nazywałem target w swoich
wcześniejszych tematach.
Jak udałoby ci się stworzyć mały nastrój grozy, ale nie za duży, bo dziewczę może na serio się bać, tak, żeby raczej wzbudzić zainteresowanie tym miejscem to mógłbyś ją tam doprowadzić i domknąć z pocałunkiem. Mógłbyś jej tam zorganizować jakieś "dziwne" znalezisko czy cuś. Może jakiś kwiatek pozostawiony przez duchy?
Co ma być to będzie
W sumie, ten pomysł z "dziwnym" znaleziskiem jest całkiem interesujący, zwłaszcza że i tak miałem w planach wybranie się w to miejsce gdzieś z rana (1 liceum+11VI=od chu... wolnego czasu). Mam lekkie obawy co do pocałunku i stosowania kina, ale jeżeli myślę o spotkaniu to nakręcam się pozytywnie. "Parę pomniejszych pytań" wyleciało mi z głowy, może jutro rano mi się przypomną.
Owe dziwne znalezisko to na pewno dobry pomysł?
Życzcie mi powodzenia
Krótko:
Jeżeli podrywanie to wojna, to ja właśnie przepieprzyłem Waterloo.
Rozpiszę się jak złapię do sprawy dystans, proszę was teraz jedynie o rady jak się zachowywać w szkole, czy teatrze (tak się składa, że jedzie 5 osób w czym ja i ona)żeby rozmyć jakoś skutki tej porażki. Proszę, opierdolcie mnie lekko i poradźcie coś.