Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Droga Gwałtownika

Portret użytkownika mark@franklin

Chce sie podzielić z wami tekstem pewnego jezuity (podobno mistrza motywacji - ocene pozostawiam wam), na mnie opowiadanie wywołało pozytywne wrażenie.

- Tęsknię za wojną. A ty? – Szaweł jednym haustem dopił resztę piwa z kufla.

- Wojna to ostateczność – gwałtownik sięgnął po baryłkę.

- Nie dolewaj. Dość już wypiłem – potarł bliznę na czole i wrócił do swojej myśli. – pewnie, że ostateczność, ale wojna też wszystko upraszcza.

- Nie upraszcza, tylko odrywa. Od miłości, od budowania. Patrzysz na wszystko, do czego zostałeś stworzony, z oddali. Dlatego widzisz całość i sens, lecz zapominasz o szczegółach, o gęstwinie powiązań, o przyczynach i skutkach, pomiędzy którymi trzeba wybierać.
Wspominasz żonę i czujesz, że ją kochasz. Chcesz znowu zobaczyć w jej oczach zieleń ogrodu, który pielęgnuje. Chcesz się przy niej położyć i obudzić rankiem. Chcesz usłyszeć jak ci szepcze twoje imię do ucha i jak się śmieje, kiedy ją łaskoczesz. Chcesz wziąć w niedzielę dzieci do kościoła, kupić córce korale, a syna nauczyć łowienia ryb. Ale nie pamiętasz – bo nie chcesz pamiętać – o tym, że dach przecieka, że żona ci przypomina o tym z wyrzutem od roku, a ty boisz się przyznać, że nie stać was na nowe gonty. Nie pamiętasz, że ludwisarz, który się osiedlił w miasteczku, odbiera ci klientów, a ty jako kowal nie wyżyjesz z samych podków, nie masz zaś pojęcia gdzie i u kogo nauczyć się kolejnych tajników rzemiosła. Na froncie wiesz, gdzie wróg i gdzie przyjaciel, a nawet jeśli w szeregach sprzymierzeńców odkryjesz zdrajcę, podejmujesz decyzję z łatwością. Możesz albo życie ocalić, albo odebrać. Przedsiębiorczość żołnierza to rzemiosło, które polega na tym, żeby zadać śmierć i samemu śmierci uniknąć. Natomiast przedsiębiorczość podczas pokoju to już sztuka. Sztuka dawania życia i wypełniania go miłością.

Szaweł przeczesał dłonią ryże włosy i sapnął:

- Żebyś ty karku tyle razem ze mną nie nadstawiał, żebyś ty mi dupy z zasadzki nie uratował, to bym ci tak gadać nie pozwolił… Ale to wszystko prawda. Polej jeszcze.

Gwałtownik napełnił kufel, kowal wychylił go i upił parę łyków.

- Na domiar złego mam jeszcze dług do spłacenia – otarł pianę z wąsów. – I co na to powiesz?

Gwałtownik pomyślał.

- A pamiętasz jak wpadliśmy w okrążenie pod Młynem Landkrafa? Ilu nas zostało? Dziesięciu? Dwunastu? I ich cała horda…

Szaweł spojrzał z uwagą na gwałtownika i splunął pod stół.

- Pamiętam kurwisynów. No i?

- Co wtedy do nas powiedziałeś?

Mężczyzna zastanowił się chwilę.

- Że miecz, który dzierżę sam wykułem.

- Co jeszcze?

- Że harowałem nad nim wiele godzin, bez ustanku, aż ręka omdlewała. Że kiedy wyciągnąłem z pieca czerwoną bryłę metalu i porównałem ją z projektem, który miałem w głowie, ogarnęło mnie przerażenie, bo wiedziałem, że chcę wykuć arcydzieło, a materiał stygnie, więc mój młot nie ma prawa ani razu źle spaść na żelazo. Przestraszyłem się, kiedy sobie zdałem sprawę jak wiele razy i z jaką szybkością muszę uderzać i zawsze trafiać w cel. Jednak wziąłem się w garść, postawiłem sobie przed oczy obraz miecza w pełnej krasie, a myśl skupiałem tylko na kilku najbliższych ruchach. Jeszcze trzy walnięcia, powtarzałem. Potem znowu. Jeszcze trzy walnięcia. Potem znowu. Jeszcze tylko trzy. I nad ranem miałem miecz, który wymarzyłem… Pod młynem wam go pokazałem i powiedziałem, że tak mamy walczyć. W sercu pamiętać o zwycięstwie, ale skupić się tylko na najbliższym przeciwniku, na najbliższym pchnięciu, jakby już nie miało być następnego.

- Wyrżnęliśmy ich wtedy parę dziesiątków, a reszta uciekła z pianą na mordach… - gwałtownik wzniósł kufel jak do toastu.

- Żebyś, kurwa, wiedział! – Szaweł trzepnął łapskami w blat stołu i roześmiali się obaj, aż pies, który drzemał przy kominku, zbudził się, zerwał na nogi i zaczął szczekać. Gwałtownik podszedł do niego, potarmosił za pysk, pogłaskał, potem znowu odwrócił się do swojego kompana.

- Szawle, jeśli chcesz sobie poradzić z wszystkim naraz, nie poradzisz sobie z niczym. Ale i teraz ten twój sposób walki i pracy może zadziałać. Postaw sobie przed oczy szczęście swoje i swojej rodziny. Wybierz to, co w drodze ku temu szczęściu najważniejsze i tym zajmij się najpierw. Krok po kroku. Uderzenie po uderzeniu. Potem podejmij kolejne wyzwania… Wiesz od czego mógłbyś zacząć?

Kowal po chwili namysłu wsparł się o stół i powiedział:

- Wiem – odsunął nogami zydel, wstał, ale się zachwiał. - Daj mi jakiej skóry z niedźwiedzia. Idę spać.

Gwałtownik wpatrywał się w niego przez chwilę, a potem mruknął rozczarowany:

- Aha.

Szaweł pokręcił głową.

- Oj, jakiś mądry czasami, tak też i czasem głupi. Mówię ci, wiem, co najpierw muszę zrobić – ściszył głos. – Odzyskać zaufanie mojej żony. To dla mnie najważniejsze.

Zapadła cisza.

- Ale przecież nie pójdę z nią gadać taki schlany! – wrzasnął znowu Szaweł. – Tak? Więc pierwszy krok: wytrzeźwieć. Drugi dopiero: wrócić do niej i pogadać.

- A, no tak – gwałtownik odetchnął i pokiwał z uśmiechem głową.

- No, widzisz – kowal ziewnął. – To dawaj wreszcie tego, kurwa, niedźwiedzia!

Link do całego bloga:
http://droga-gwaltownika.blogspot.com/

Odpowiedzi

Dobry tekst. Daje do

Dobry tekst. Daje do myslenia, aczkolwiek spodziewałem się czegoś więcej Wink

Portret użytkownika btt

Prosty przekaz ubrany w lekko

Prosty przekaz ubrany w lekko czytającą się historyjkę, podoba mi się.

Portret użytkownika Fan

Dzięki za wpis. Najfajniejsze

Dzięki za wpis. Najfajniejsze jest to, że wiem w których momentach co powinno się dziać z moim rozumowaniem w chwili czytania Smile heh, słyszałem parę takich historyjek, ta średnia, ale ważne że działa.