Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Dom nad rozlewiskiem - Historia prawdziwa.

Portret użytkownika Piter1234

Ostatnimi czasy ostra jazda nie była moją specjalnością. I to nie ze względu na wolnossącego diesla pod maską mojego podstarzałego Volkswagena, a dolegliwości, które znacznie osłabiły mój organizm i nie pozwoliły czerpać maksimum [powiedzmy przyjemności] ze spotkań z kobietami.
Wszystko miało zmienić się kilka dni temu, gdy umówiłem się z K. na długo wyczekiwane spotkanie. Miejsce, które wybrałem nie było przypadkowe. Opuszczony domek nad jeziorem to idealne miejsce, by pokazać, że żołnierz, nie zapomniał o Iraku i strzały z AK47 nie są mu obce. K. zgodziła się bez wahania na spotkanie, które zaproponowałem z trzydniowym uprzedzeniem. Chcąc, nie chcąc spóźniłem się o dobre 15 min. Nie zwalałbym tu winy na korki, gdyż obwodnica była wyjątkowo pusta, a i pogoda dopisywała w najlepsze. Być może to sprawka silnych leków, które przyjmuję przez ostatnie dni, niemniej jednak jeszcze przed wyjściem z samochodu dostałem ostrą reprymendę na temat, kultury, spóźniania się i czegoś tam jeszcze, czego nie chciało mi się słuchać. Na myśl przyszły mi wykłady „Pani profesor” J., która odkąd pamiętam, mówiła dużo i być może z sensem, ale bardzo nieciekawie. Ale ja nie o tym. Krótka rozmowa, stylowe przywitanie, wygłupy na pomoście, wzrost tempa akcji i po 45 min, próbuję pokazać, iż łóżko, na którym nikt nie spał od kilku ładnych lat, wciąż może się do czegoś przydać. Próbuję, bo napotykam na opór, który nie ustaje. Tarcza, którą używała K. była tak szczelna, iż nie mam pewności, czy w ogóle przepuszczała powietrze. Trochę ogarnął mnie wkurw, gdyż o tym pierdoliła od tygodnia. Magiczny sposób z odejściem do komputera nie wypaliłby. Nie ze względu na brak tego urządzenia w tym cudownym miejscu, a brak moich chęci na zabawę w jakiekolwiek gierki, nie tylko te wirtualne. Założyłem moje okulary przeciwsłoneczne i niczym niestrudzony udałem się, powiedzmy na spacer. Wypaliłem fajkę za fajką i mknąłem przed siebie polną drogą. Wszystko to trwało góra 40 min, po czym wolnym krokiem wracałem w stronę wysłużonego środka transportu. Będąc w odległości ok. 200m od „magicznego” domku, usłyszałem przeraźliwy pisk opon, gwałtownie ruszającego samochodu. To K. i jej kilkunastoletnie, czarne Clio z nadzwyczajną łatwością rozpędzały się po drodze w moim kierunku. Małolitrażowy silnik zdawał się krzyczeć i prosić o zmianę biegu, jednak ona sama czekała do ostatniego momentu. Zaciekawiło mnie to na tyle, że zatrzymując się w miejscu, w pełnym spokoju sięgnąłem po kolejnego papierosa. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że jechała centralnie na mnie, aż do momentu gdy była w odległości nie więcej niż 15m od czubka moich zakurzonych butów i z niespotykaną precyzją odbiła w lewo by ominąć mnie szerokim łukiem. Na jej twarzy widziałem coś, czego nigdy wcześniej nie ukazywała. Ilość kurwy i kwasu przekraczała chyba wszystkie możliwe poziomy. Być może było to złudzenie, ale widziałem, że czeka, aż spróbuje ją zatrzymać i zacznę ją przepraszać… Nie ja, kurwa nie ja – pomyślałem – to by było frajserstwo. Nie minęło pięć sekund, gdy zniknęła za zakrętem. Spokojnym krokiem udałem się w str. domku gdzie dokończyłem papierosa i oparty o samochód zastanawiałem się, co zrobię przez resztę dnia. Wtem dziwnie znajome Clio znalazło się wraz z nadciągającą chmurą kurzu i brudu w tym samym miejscu, w którym stało jeszcze 15 min temu. Tylko siedząca za jego kierownicą osoba nie była już tą samą łagodną kobietą, z którą witałem się tu dzisiaj popołudniu. Stanowczym krokiem nie zamykając drzwi kierowała się w moją str. mówiąc – Masz szczęście, że nie umiem się na Ciebie gniewać – po czym z całej siły próbowała uderzyć mnie prawą ręką w twarz. Próbowała, bo pierwszy cios udało mi się ominąć. Pierwszy, gdyż spoglądając na jej szybką i cudowną rękę dostałem z drugiej str. Tak, wypadałoby rzec, „kobieta mnie bije”, ale tak było w istocie. Prawe szkło moich przeciwsłonecznych patrzałek upadło na ziemię trochę szybciej niż reszta skasowanej obudowy. Po kilku seriach ślepych ciosów, które otrzymałem złapałem ją stanowczo, czekając, aż się uspokoi.. Pocałowałem ją stanowczo, a potem... Resztę sami sobie dopowiedzcie. Jednak Dom nad rozlewiskiem do czegoś się przydał 

Odpowiedzi

Portret użytkownika Fan

Super akcja, jak z filmu i to

Super akcja, jak z filmu i to z happy endem. A laska musiała mieć naprawdę dużą chcicę. I należało ci się dostać, jak również z seksem.

Portret użytkownika DaNEKxD

Świetne to było ciekawy

Świetne to było Wink ciekawy zwrot akcji Wink

Portret użytkownika MeanGirl

Zgadzam się w zupełności z

Zgadzam się w zupełności z Gabriellem...Historia z dupy...
A autor popełnił jeden bład w tej opowieści...To Clio powinno było go przejechać...I tekst powinien kończyć się zdaniem "Umarłem bo byłem samcem alpha, który nie daje sobą manipulować"...
Wtedy wpis by wylądował na głownej, bo na stronie jak ktoś umiera w blogu, to od razu blog jest zajebisty,wzruszający i głęboki...A sporej części chłopców ze stronki by nawet nie zastananawiało jak zwłoki mogły napisać blog...

Portret użytkownika Alejandro

fan, jestes popierdolony czy

fan, jestes popierdolony czy Ty kurwa udajesz? jesli w Twoim wpisie nie bylo nuty ironi(swoja droga nie wyczulem) to jestes jednym z najwiekszych porazek tej strony.

reszte pomijam, bo slow szkoda.

btw, Gabriell, napisz cos o magii, kolego.

edit.

wenna mi dopisala:

reszte sobie dopiszcie...

... z buta wyskoczyl kolec rodem z Jamesa Bonda i z calym impetem jaki zdolala nagromadzic przez ostatnie 4,523 sekundy zadala mi cios prosto w krocze.

skulony, pod wlasnym samochodem z krwiawiacymi jadrami (trafila w lewe) placzac z RZALU I BULU gryzlem jej wlosy na nogach, w akcie zemsty.

nie mogla na mnie patrzec, rzeczywiscie, domek byl bardzo pomocny, zaciagla mnie tam za prawa stope, rozebrala i jak dzika kotka podrapala mi plecy pazurami. Kolejno wszystkie rany posypala sola, polala sokiem cytrynowym a na koncu spirytusem (swoja droga byla juz mocno pijana, a pijana = latwa)

wygiete w luk pod wplywem "pieszczot" cialo, pieknie palilo sie w kominku, widocznie byla napalona.

HAPPY END.

nie pje juz.

Portret użytkownika Piter1234

Hah. Ciekawe opinie. Akcja

Hah. Ciekawe opinie. Akcja była prawdziwa. Kilka zdań celowo miało sprowokować. UDało się. Widzę, że nawet nikt nie zwrócił uwagi, na brak zakończenia czy podsumowania. Pokolorowałem, to że zdecydowanie to podstawa malując przy tym kilka szczegółów na nieodpowiednie barwy(celowo [Prowokacja?]).
A co do Sex close to go nie było moi drodzy. Smile

Portret użytkownika MeanGirl

O jakich kosztach Ty Gen

O jakich kosztach Ty Gen piszesz? W filmie laska by wzieła na maskę i 100 takich PUA, a nawet najmniejszej ryski by na karoserii nie było. Bo jak już pisałam dla mnie to jedynie wymysł chcącego czymś błysnąć chłopca, wiec równie dobrze laska mogłaby jechać na niego czołgiem i strzelać z bazuki. W nic nie wierzę z tego co tu Piter1234 nawypisywał. No może w jedno zdanie autora, które by wyjaśniało skąd się wziął ten blog:
"Być może to sprawka silnych leków, które przyjmuję przez ostatnie dni."