witam wszystkich "podrywajacych" z tego portalu... a wmysl idei takze i podrywanych .. 
stronke przegladam od jakiegos czasu... ale dopiero dzis zdecydowalem sie na takzwany "singUP" i zapodanie tematu.... niewiem moze dlatego ze do teraz radzilem sobie ze zwiazkami...jak i dlugimi tak i typowymi podrywami....oczywiscie raz gorzej raz lepiej ale mysle ze na duzy plus jednak z biegiem czasu...niechodzi o chwalenie sie i wyliczanie ile tego bylo....poprostu nadszedl czas na podzielenie sie i pytania.....ktorych niestety w "7 przykazaniach" i "zakonnicy" nie ma - swoja droga obiektywnie patrzac oba teksty są mocno powiedziane DOBRE moim zdaniem- nic dodac nic ujac.
wiec po krotce sprawa rozchodzi sie wiadomo o kobiete - dziewczyne w sumie choc 22 lata to juz mozna podyskutowac
znamy sie od 5-moze 6 lat niewiem nie pamietam dokladnie... oczkolwiek ostatnio wlasnie wspominalismy jak sie poznalismy....ale do rzeczy... od kad sie znamy byla dla mnie obiektem zainteresowan.. ale zawsze stawalo cos na drodze do tego by cos wiecej moglo z tego wyjsc.. w zasadzie nigdy o tym nie rozmawialismy... choc tak naprawde widywalismy sie mozna powiedziec regularnie... ja pracowalem do nie dawna w sklepie.. wiec tam czasami sie widywalismy... przez jakis czas ona pracowala obok widywalismy sie czesiej.... i tak sie roznie zmienialy losy... pozatym jak nie ja kogos mialem to ona miala... tak minely wszystkie te lata....
obecnie ja od jakiegos dluzszego czasu jestem sam... choc nawet nie najgorzej mi z tym i radze sobie dobrze z kobietami- poprostu moze czlowiek potrzebuje jakiejs przerwy niewiem.... ona jest w zwiazku juz ponad 2 lata.....a wszystko stoi chyba na bardzo ciekich nogach.... i bardziej od przyzwyczajenia sa uzaleznieni a nie od siebie... i do tego dochodzi jeszcze pociag sexualny... ale tylko w jedna strone o czym mi opowiadala... ale o tym pozniej...
temat wyglada tak ze jest ona bardzo ciekawym i zlozonym czlowiekiem pod wzgledem charakteru... tym bardziej ze wychowywala sie samotnie od 8 roku zycia..... a wlasciwie byla wychowywana przez siostre - rodzicow niebylo....wiem z roznych info ze w dziecinstwie- zwlaszcza w sieku 12-14 lat miala probemy ze swoja osobowoscia.... ale poradzila sobie sama i to nadzwyczaj dobrze... choc nie do konca...po jednym i 2 zwiazku... nieudanym i jeszcze pewnie paru jest w koncu w swoim najdluzszym zwiazku z obecnym chlopakiem...choc tak naprawde dziwny to zwiazek....dlaczego?i tu wlasnie cala akcja....
niecaly miesiac temu piszac w niedzielne popoludnie smsa standartowo jak od czasu do czasu... okazalo sie ze jest sama w domu bo chlopak na studiach.. wiec jakims trafem udalo nam sie spotkac.. posiedziec pogadac....w sumie pierwszy raz o 3 lat....
juz podczas rozmowy na poczatku wyczulem ze cos ja gryzie... jest taka jakas obca... aczkolwiek z biegiem minut jak sie wygadala... zaczela sie usmiechac i coraz bardziej przypominala"szczesliwa" osobe... :)spotkanie trwalo dosc do pozna.... poszlismy jeszcze na spacer caly czas opowiadajac o roznych rzeczach z przeszlosci i terazniejszosci... co mnie zdziwilo bardzo sie jej " nie spieszylo" do domu - ale prosila o dyskrecje i wersje ze bylismy tylko na spacerze z psem... gdyby jej chlopak pytal kiedys - ktorego zreszta znam... powiedzialem ze ok nie ma problemu jak tylko tak chce. ale to dalo mi do myslenia... tym bardziej ze na koniec kiedy odwiozlem ja pod dom po jeszcze krotkiej rozmowie sama od siebie bardzo mocno sie przytulila i pocalowala w policzek....swoja droga zaskoczylo mnie to troche ale wiedzialem w tym momencie ze cos sie w niej ruszylo... a w obecnym zwiazku jest cos nie tak....
pozniej duzo pisalismy ze soba... to smsy to gg... az w koncu zaczelismy sie spotykac w godzinach rannych.... poniewaz ja obecnie nie pracuje... ona tez... a popoludniami przyjezdza chlopak i siedza razem do wieczora....
po 2 czy 3 spotkaniu.. sama zaczela opowiadac ze w jej zwiazku dziwnie sie dzieje ... ze niby jest szczesliwa ale to "nie to" ... ktoregos wieczora zadzwonila co robie.. zdziwiony mowie ze nic a ona czy mam ochote sie spotkac.... wiec mowie ze mysle ze nie bedzie problemu niech tylko wymysli gdzie i kiedy... okazalo sie ze poklucila sie z chlopakiem i poprostu miala "wolne popoludnie" ... wiec cos nadal sie dzialo miedzy nimi... po ktoryms nastepnym spotkaniu okazalo sie ze 95% klutni miedzy nimi ma podloze na tle seksu... a wlasciwie jego namiastek... poniewaz ona jakos na to nie bardzo ma ochote... a jej chlopak jest typowym szablonista... codziennie po pracy przyjechac zjesc pokochac sie.. poogladac film i do domu.... w sumie cale 2 lata jej tak wygladaly jak sie potem okazalo....
po kolejnych paru wieczornych spotkaniach i rozmowach...tak ze poparu kontaktach i dotykach... przytulaniach doszlo w koncu do pocalunku.... do ktorego ewidentnie ona sama bardzo dązyla... pozniej padlo pytanie co robimy... chwila milczenia krotkie dziwne wyjasnienia na moje" a na co to wyglada" ... po czym zapytala czy to cos miedzy nami zmieni... czy jeszcze sie bede odzywal do niej... tak jakby sie bala ze cos zlego zrobila... powiedzialem ze jak dla mnie jest ok a nie wiem co ona czuje... i zamiast odpowiedzi dostalem jezyk w usta...
od tego sie zaczelo... kazde spotkanie zaczynalo sie buziakiem na dzien dobry z jej strony.. na dowidzenia tez...i oczywiscie duzo przytulania obustronnego i calowania....
w miedzyczasie tego wszystkiego poklucila sie z chlopakiem... rozstali sie standartowo w klutni... na pare dni oczywiscie.. potem szablonowo on przemyslal i ma sie zmienic i takie tam brednie... ale fakt faktem ze podczas jednego z tych spotkan naszych podczas przytulania w samochodze pod domem ... z wielkim strachem powiedziala ze wpadla na glupi pomysl.... jak sie potem okazalo to byl pomysl zeby sie ze mna przespac....niestety wtenczas niebylo niestety mozliwosci.. a na nastepny dzien odbyla sie mocna rozmowa z chlopakiem... i wrocili do siebie "tymczasowo" zeby zobaczyc czy cos sie zmieni....
jednak wlasnie od tego czasu nasze rozmowy bardzo czesto schodza na temat sexu... i jego pokrewnych... widac ze chyba jej brakuje rozmow na ten temat i wogole.... szeroko strzele ze chlopak obecny jej nardzo pod tym wzgledem nie odpowiada.. i jej nie pociaga....jednak rownoczesnie zaczalem delikatnie rozmawiac na temat zwiazku czemu z nim jest itp... wyszlo w skrocie ze nie wie... bardziej przyzwyczajenie niz zwiazek... a najbardziej jest przywiazana do jego rodzicow.... chyba bardziej sie z nimi liczy niz z chlopakie....
slychajac jej przez dluzszy czas.. mam wrazenie ze przez te 2 lata zwiazala sie z jego rodzicami bardziej niz z nim... do tego stopnia ze mowi "mamo" do jego matki.... o tu wlasnie wychodzi podloze psychologiczne..... smie twierdzic ze sa dla niej rodzicami, ktorych nigdy nie miala.. ktorych nie pamieta.... jest bardziej przywiazana do nich niz do niego....
obecnie wyglada to tak... spotykamy sie codziennie lub co 2 dzien.. z reguly rano lub w poludnie... u mnie badz z reguly na miescie... wspolne zakupy itp..... pozniej popoludnie nalezy do jej chlopaka... on przyjezdza i siedzi u niej do 21... badz ona jedzie do niego i wraca tez kolo tej godziny.... lecz z jej opowiesci wychodzi na to ze sa to "ciche" spotkania.. czasami bez slow... bez przytulania... bez rozmowy jakiejkolwiek... itp....natomiast czasami nawet wieczorem sie spotykamy... przychodzi ze strasznym humorem i wyrazem twarzy... widac po niej pozniej zmiane w przeciagu 30 min.... gdy sie rozstajemy ma juz naprawde normalny humor....
szablon powtarza sie praktycznie codziennie... ze mna rozmawia o wszsystkim... o pogodzie, o swietach o nas o sexie o nim... z nim praktycznie o niczym....widac po niej ze brakuje czegos w tym zwiazku... ale jednoczesnie jesli rozmowa schodzi na temat "co dalej" zawsze mowi ze nie wie... ze mi powie jak najszybciej ale nie wie co bedzie z "nim"... a jednoczesnie nie robi nic w tym kierunku....widac po jej opowiadaniu ze wiecej szczescia daja jej jego rodzice niz on.... o nich mowi dobrze z usmiechem na twarzy... z takim zapalem jakby mowila o wlasniej rozmowie... ale rozmowa o nim konczy sie zawsze wymiernym wyrazem twarzy .....
i tutaj zaczynaja sie moje watpliwosci.... co robic??
niemoge naciskac na nia i nie chce... zeby sie zdecydowala kogo wybiera bo po pierwsze to bedzie wygladalo jakby mi zabardzo zalezalo a tego pokazac nie moge... po 2 trwa to juz dosc dlugo... a wedle tego co robi i mowi w koncu wyladujemy razem w lozku calkowicie "obok" jej zwiazku... ktorego zeszta niechce rozbijac na sile jej zdrada jakby nie bylo..... ale z 3 strony znam ja i wiem ze sie z tym synkiem meczy.... i moze to cos by zmienilo na lepsze....(zreszta kiedys sama powiedziala to ze bedziemy sie kochac moze nam tylko poprawic kontakt... teraz wiem ze chyba mowila zajebiscie szczerze...)a z 4 strony wiem ze jest tak mocno przywiazana do jego rodzicow... ze to moze byc najwiekszy problem dla niej ... nie rozstanie z nim a rozstanie z nimi....albo wrecz dalszy kontakt z nimi po zerwaniu... bo po jej opisach jest w stanie to zrobic....
codzienne pisanie i kontakty zblizaja nas do siebie.. ale jednoczesnie zaczyna sie po2ne zycie jej i udawanie ze nie ma problemy(czyt.-chlopaka)...
nie pytam tu bron boze o porade czy sie znia przespac czy nie... bo jesli bedzie okazja to to sie napewno stanie jesli bedziemy tego chcieli... ale o to co mozna w takiej sytuacji zrobic... zeby bylo to jak najmniej bolesne uczuciowo w stosunku do niej i jej"rodzicow"... oczywiscie moich z czasem pewnie tez polubi i bedzie miala dobry kontakt jesli przyjdzie co do czego....ale jednak moze byc problemem fakt rozstania z rodzicami... ktorych tak naprawde nigdy nie miala....
swoja droga jesli nie bede nic robil w tym kiedunku to wiem ze skonczy sie to na po2nym zyciu... i takim czajeniu sie przed wszystkimi az kiedys sie to nie wyda...a to tez nie jest najlepszy sposob....jest bardzo uczuciowa i wrazliwa kobieta... a z 2 strony wiem ze jest w stanie sie posunac do zdrady go ze mna.. jesli mozna to nazwac zdrada w zaistnialej sytuacji.....wiem ze po tym moze cos zaiskrzyc miedzy nami i moze sie duzo zmienic....ale czy warto ?
mam nadzieje ze nie za bardzo namieszalem.. ze bedzie wiadomo o jakie sedno mi chodzi... jesli ktos jest w temacie...albo o podobnych przezyciach... bede wdzieczny za jakas konwersacje na ten temat....
pozdrawiam
//* temat zakladam 2x poniewaz polecial.... chyba przez problemy z edytorem - sorry dla admina
Uuuuuuu... ciekawa sprawa, ale raczej tyowa. To, co ją wyróżnia, to jej kontakt z rodzicami chłopaka, który istotnie ma wpływ na jej decyzje. Ale to jej życie, rodzice mogą być do niego dodatkiem, ale nie wypełniać całkowicie.
Na razie jesteś na etapie przyjaciółki z penisem, i to raczej nie ulega dyskusji. On- badboy - z którym jest w związku i Ty - miły chłopiec, do którego zawsze może przyjść, który ją przytuli, pocieszy, wysłucha....
Jak rozumiem taka sytuacja Ci nie odpowiada.
Moim zdaniem powinieneś traktować ją jak zwykłą koleżankę, stopniowo stać się mniej "na zawołanie", pokazać że masz swoje życie, obok niej. Poopowiadaj jej o jakiejś dziewczynie, któą pozanłeś, a która ci się bardzo podoba, ogranicz kontakty z nią, miej coś ważnego do zrobienia i akurat nie możesz przyjechać. Taka sytuacja jej odpowoada, bo z jednej strony ma Ciebie - dobrego misia, z drugiej chłopaka, ktorego z jakichś powodów nie chce zranić i, co najważniejsze, jego rodziców. Ale ty też masz rodziców i jej relacje z nimi mogą być podobne.
Jedno jest pewne... utrzymanie status quo do niczego Cie nie doprowadzi.
Musisz zmienić swoje podejście i to NATYCHMIAST.
Pamiętaj, że to Ty jesteś nagrodą Stwórz wokół siebie taką aurę, żeby dziewczyna nie widziałą innego wyjścia, jak tylko z Tobą być w związku, w czym pomogą ci... lekcje po lewej.
Powodzenia
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Poruszyłeś dość "śliski" temat i być moze dlatego nie spotkał sie ze zbyt wielkim odzewem.Duża cześć obecnych na tej stronie była na miejscu chłopaka tej być może Twojej przyszłej wybranki.Od razu zaznaczam że nie mam zamiaru Ciebie krytykować czy coś w tym stylu,każdy ma przeciesz prawo do szcześcia.W ich życie najwyrażniej wkradła sie nuda.przyzwyczajenie a laska oczekuje od zwiazku jakiegość dreszczyku emocji.W tym momencie Ty powtórnie pojawiłeś sie w jej zyciu i z tym czymś nowym on ma małe szanse konkurować.Powiem tak laska w tym momencie jest łatwym celem co bys nie zrobił to i tak bedziesz lepszy od niego.Ja proponuje,jezeli tego chcesz to działaj dalej,próbuj przekonac ja do siebie ale dąrz do tego aby ona jak najszybciej zakonczyła ten swój zwiazek.Może to frajerstwo co teraz powiem ale on też ma uczucia,też ma prawo do szczescia i ułozenia sobie życia z jakąś inną laską.A w przyszłości jak już z nią bedziesz to nie popełniaj jego błedów bo może sytuacja sie odwrócic.Być może dojdzie do takiej sytuacji ze ten porzucony koleś pojawi sie na tej stronie i opisze swoje rozstanie a może nawet natrafi na Twój wpis.Jestem ciekawy jaka bedzie jego reakcja.
generalnie sytuacja kiedy za jakis czas ten gosc wejdzie tutaj ... i napisze posta albo choc przeczyta to wszystko to bedzie dowod na to ze po 1 strona jest tego warta... a po 2 ze jednak dojdzie do wniosku ze cos zaje*** i moze zacznie cos mysle.... jak nie w tym zwiazku to moze choc w nastepnym...
ogolnie sprawa wyglada tak ze swieta ida... czas wiadomo niesprzyjajacy jakims usilnym decyzja albo wiekszym zmiana... zwlaszcza partnerow... ale spotkania ograniczylem( w sensie zawsze czekam az ona wyjdzie z inicjatywa....- delitatnie mowiac olalem bycie prowoderem....)... zobaczymy co bedzie dalej... narazie ilekroc jedzie do domu... to ona pisze ... zaczyna przepraszac ze sie tak dlugo nie odzywala itp....
moze to zle okresle ale jesli chodzilo by mi tylko o sex to bym tutaj nie pisal... ta sprawa jest jednak troszke glebsza przynajmniej z mojej strony.... a jak to okreslil guest rola kolezanki z penisem to to niejest to czego chce od zwiazku.... aczkolwiek decyzja trudna jesli bardzo komus zalezy...tym bardziej ze kluczem jest to zrobic tak zeby nie pokazac.....
Myślę, że sprawa nie jest wcale typowa. Tak przynajmniej rozumię to co napisałeś. Skoro dziewczyna od wczesnego dzieciństwa nie miała rodziców, a później jako młoda kobieta odnalazła gdzieś rodzinne ciepło, no to sytuacja jest na serio hardcorowa.
Dlatego myślę, że standardowe techniki - typu pokaż że to Ty jesteś nagrodą, demonstruj obojętnosć, pokaż że w okół ciebie są inne dziewczyny... mogą się tu zupełnie nie sprawdzić.
Niepokojące jest, to, że w trakcie waszych "czułości" zdążyła rozstać sie ze swoim chłopakiem i znów do niego wrócić. Albo jesteś dla niej tylko zabawką-odskocznią, albo wtedy po prostu chyba zjebałeś poważną okazję.
Jak wspomniałeś, nie powinneś pokazać jak bardzo ci zależy - ale możesz za to pokazać jej alternatywe: siebie, i swoich bliskich. Zaproś ją na rodzinny obiad jeżeli masz taką opcję. Tak czy siak, naciskanie na nią będzie nieuchronne jeżeli naprawdę ci zależy. Ja na twoim miejscu zmierzałbym do konfrontacji.
hmm mysle ze Alf Cannabi najbarzdziej zrozumial o co mi chodzi w tym wszystkim.... ale narazie spokojnie bez emocji czekam co wyniknie z tego.... narazie mysle ze pilka jest po mojej stronie bo spotkania i kontakt wychodza tylko z jej inicjatywy... a do tego coraz bardziej powazne pytania zadaje....jesli chodzi o nasz zwiazek wiec moze cos swita....
a co do rozstania to bylo standarowe parodniowe"wyp******* z mojego zycia nie chce cie widziec" ... pozatym potem powiedziala ze wrocili do siebie zeby zobaczyc czy potrafia sie zmienic... i mysle ze w tym momencie ten zwiazek juz sie polozyl dawno..... choc oni nie wiedza o tym jeszcze..