Jakiś czas temu poznałem dziewczynę, dużo rozmawialiśmy, stosowałem kino etc. Szło na prawdę dobrze. Jednak ciężko było ją namówić na kolejne spotkania, po jakimś czasie zaproponowała mi wspólne wakacje, jak się potem okazało miała ku temu powód. Po tym jak mi zaproponowała wakacje wydawało mi się iż zależy jej na mnie. Jednak zastanawiałem się czemu tak nie chętnie chce się widywać? Wiedziałem że nie ma chłopaka, ale nie wiedziałem że jest w kimś zakochana, co niedawno się dowidziałem. Jako że lubię jasno stawiać sprawę, umówiłem się z nią, aby pogadać, bo denerwowało mnie jej zachowanie. W czasie rozmowy dowiedziałem się że jest ktoś, kogo kocha i zaprosiła mnie po to, aby wywołać w nim zazdrość. Powiedziałem jej stanowczo, że tak się nie robi, rozwinęła się dość interesująca rozmowa. Dowiedziałem się iż tym chłopakiem jest,
jej kolega ze studiów, tylko że kiedy on chciał wcześniej coś więcej, ona się zawahała i go odrzuciła, teraz jej zależy na nim, jednak domyślam się, że on traktuje to teraz na zasadzie znajomości. Dziewczyna jest dość powściągliwa w okazywaniu uczuć, jak się spytałem dlaczego wtedy odmówiła, stwierdziła że dla niej to było za szybko, jako że rozdział z nią uznałem za zamknięty wytłumaczyłem jej kilka istotnych rzeczy.
Powiedziałem jej wprost, że jak będzie dalej zwlekać z powiedzeniem mu czego na prawdę oczekuje, to szybciej
zobaczy go z inną niż coś z tego wyniknie. Uświadomiłem jej że żaden facet(no chyba że desperat) nie będzie
czekał, aż łaskawie pani będzie gotowa na związek. Na koniec życzyłem jej, aby się wszystko ułożyło po jej myśli,
ale porównując to do moich wcześniejszych sytuacji, a także odnosząc się do wiedzy z forum, domyślam się iż nawet jeśli coś z tego wyniknie, w co wątpię, to raczej długo nie pociągnie.
Może mój wpis wydać się głupi, ale wzięło mnie na przemyślenia, dlaczego niektóre dziewczyny tak komplikują sobie życie?
Zastanawia mnie co Wy sądzicie o takich sytuacjach, a może też wam się zdarzyło coś podobnego?
Na koniec dodam, że żal mam do niej tylko o to, że powiedziała mi o tym dopiero jak na niej to wymusiłem.
Tak się zastanawiam teraz, czy może jednak nie pokazać jej, że zrobiła błąd wykorzystując mnie w taki sposób?
jednocześnie pokazując, że straciła szansę na poznanie wartościowej osoby?
np. po przez dalszy delikatny flirt?
zawsze jakieś nowe doświadczenie i trochę satysfakcji będę miał.
"Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń."
Podobne sytuacje miał chyba każdy z nas...
Jak chcesz Pentis jej pokazywać że zrobiła błąd to proszę bardzo tylko mnie się wydaje że najlepiej poskutkuje zupełna olewka, ewentualnie traktowanie jej jako znajomą tak na "cześć" i nic więcej.
A jeszcze taka mała uwaga: jakby mi laska powiedziała że jest zakochana w innym a mnie użyła jako obiektu do wzbudzania zazdrości to w tym momencie skończył bym rozmowę i wyszedł!
Pozdrawiam
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Przeszła mi przez głowę taka myśl, aby zakończyć rozmowę, ale zostałem dlatego, aby z uśmiechem i spokojem pokazać jej że krzywdy, to mi tym nie zrobiła, a tylko sama sobie zaszkodziła.
"Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń."