Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

DC by Mateon

Portret użytkownika Mateon

Po pierwsze - witam wszystkich! Smile
Przeglądam stronę już jakiś czas, ale nie robiłem w sumie nic co by mnie rozwijało w odpowiednich kwestiach.
Trzeba to zmienić.

Na wstępie: tak, mam pieprzony problem podchodzić do nieznajomych dziewczyn. I za 21 dni pozostanie po nim tylko poprzednie zdanie.
Żeby zmieniać świat, trzeba zacząć od siebie i tego będę się trzymał.
Natknąłem się niedawno na Demonic Confidence i postanowiłem spróbować. Znalazłem wczoraj, w zasadzie przypadkowo, inny blog, który będzie poświęcony DC i stwierdziłem, że postąpię podobnie, czyli będę tutaj opisywał swoje poczynania.

Dzień pierwszy miał odbyć się dziś, ale również dziś umówiłem się z fajną dziewczyną i musiałem to jakoś pogodzić. Postanowiłem, że wykonam zadanie przed spotkaniem. Może i by się udało gdybym nie spóźnił się na autobus do miasta, po przyjeździe zostało mi już niewiele czasu i wykonałem tylko z 4-5 podejść. Zbliżała się wyznaczona godzina, więc powiedziałem sobie - zrobię po spotkaniu.

Co do samego spotkania - dziewczyna była bardzo ładna i dość śmiała, leci na mnie (a przynajmniej tak mi się wydaje, bo bardzo chciała się spotkać - wyjeżdża w sobotę na 2tyg), samo spotkanie nie poszło dokładnie tak jak tego chciałem, bo brakowało mi "języka w gębie" kiedy trzeba było szybko zarzucić jakiś temat, ale i tak rozmowa toczyła się w zasadzie bez większych przerw, nie było raczej dyskomfortu. Co mogę sobie zarzucić: był dobry moment żeby zastosować jakieś rutyny i truizmy, a ja cholera, żadnych nie znałem, a że doświadczenie mam zerowe, to nie kombinowałem, skupiłem się na czym innym. Rozmowa nie była nudna, ogólnie bardzo miło, fajnie, dziewczyna bawiła się w pewnym momencie tak włosami, że to się aż rzucało w oczy. Zaskoczony jestem jaki spokojny byłem i pewny siebie, w dodatku jak dobry EC utrzymywałem i to chyba robiło na niej większe lub mniejsze wrażenie. Zawaliłem, bo jej nie pocałowałem - dlaczego? Siedzieliśmy ciągle w ruchliwym otoczeniu, sporo ludzi się kręciło i jakoś nie mogłem się przełamać, chociaż okazji było kilka na prawdę dobrych i jestem prawie pewien że nie byłoby oporów, albo byłyby chwilowe, takie bardziej "demonstracyjne".. Dodatkowo jeszcze w mordzie tak mi zaschło, że aż głupio... No ale nic, stało się, a raczej się nie stało, planuję umówić się z nią na piątek, nieco późniejszą porą niż dziś i w mniej uczęszczanym miejscu, żeby dokończyć to co zacząłem, zanim wyjedzie.
Aha i niewiele dotyku było, ale to mi pewnie z czasem wejdzie w nawyk. Muszę nauczyć się dobrze jakiejś ciekawej rutyny, bo twierdzi, że jest tajemnicza, a ja powiedziałem, że wszystko potrafię z ludzi wyciągnąć (tak, wiem - nie dawać 'gróźb' bez pokrycia), mimo wszystko jest to dobry motyw na zastosowanie właśnie czegoś takiego. Mam też lekki problem z tym jak przejść na tematy bardziej dwuznaczne, albo erotyczne, czy emocjonalne. Muszę to jakoś ogarnąć, ale ten blog nie ma być raczej o tym, więc od jutra skupię się już głównie na DC, a że dziś po spotkaniu odpuściłem to już inna bajka, moze to i dobrze, zacznę na spokojnie od jutra (w sumie już od dziś) i git.

Liczę na wsparcie Smile

-----

28.07

Planowałem wypad do miasta na DC i nie tylko, ale w głowie kołatała mi myśl: "czemu jej nie pocałowałeś?". I tak sobie myślę, że skoro jedzie za 2 dni, to mam... 2 dni żeby to nadrobić Laughing out loud Skosiłem trawnik, stwierdziłem, że pogoda jest zajebista i napisałem na gg (mówcie co chcecie). Pokierowałem rozmowę tak żeby ją zaciekawić, czyli coś tam nie dopowiedziałem, a ona chciała się ciągle dowiedzieć - sposób aby to zrobiła był jeden - spotkanie. Rozmowa trwała dość długo, ale było warto, bo zaprosiła mnie do siebie. Niestety gdy już dotarłem na miejsce (wieś), sprawy się troszkę pokomplikowały i ostatecznie trochę "pozwiedzałem" z nią okoliczne lasy i ustronne miejsca... Zagrałem w 5 pytań, a jako nagroda za zwycięstwo - KC. Później to już nie ma co opisywać, bo zmieniliśmy miejsce pobytu i generalnie przez dośc długi czas co chwilę się całowaliśmy i rozmawialismy o niczym (ale wiadomo w jaki sposób), ogólnie wrażenia świetne, choć wiem że trochę za "miękki" byłem, ale nic się nie dzieje, negi też były (raczej niewiele), parę tekstów zawaliłem, jakiś tam truizm nie wyszedł, ale ogólnie do przodu i powinno coś z tego być, bo wyprawiałem rękami praktycznie co chciałem, ale przecież o 21 w lesie nie będę się posuwał zbyt daleko Tongue Teraz wyjeżdża na 2tyg., powiedziałem żeby odezwała się jak wróci, a później rzuciłem jeszcze, że może ja się odezwę na tel za jakiś czas.
I chyba jasne jest w tej sytuacji, że z DC dziś nici... Wszystko dlatego, że jak się umówiłem to zostało mi jakieś 1h do wyjścia na autobus - nie było jak, bo musiałem się ogarnąć. Ale mówi się trudno, to pierwszy dzień wiec mogłem przesuwać gdy mi nie pasowało, gorzej by było w trakcie, bo nie wolno...
Jutro już powinno ruszyć bez większych przeszkód, chociaż jak mają być na mojej drodze takie miłe przeszkody to nie mam nic przeciwko Smile
Zastanawiam się też co z dzwonieniem do niej przez te 2 tygodnie.

-----

01.08
Był lekki poślizg, nieważne dlaczego, ale był, w tej konsekwencji mogłem zacząć od wczoraj, ale że w poniedziałek wypada pierwszy dzień sierpnia, to postanowiłem, właśnie od dziś zacząć. Tak też zrobiłem.
W pdfie, który posiadam, pisało, żeby wyznaczyć konkretne cele. No więc opiszę je teraz. Chcę:
- Czuć komfort i pewność siebie. Zarówno podczas rozmów z kobietami jak i podczas zwykłego przebywania w miejscu "zaludnionym".
- Wyćwiczyć i utrwalić dobrą mowę ciała, postawę, nawyk stosowania kina, EC, kreatywność w rozmowie.
- Wyzbyć się wszelkich barier ograniczających mnie przy podchodzeniu do kobiet w dowolnym miejscu.
- Zacząć traktować to wszystko bardziej na luzie. Nie przejmować się niczyim zdaniem. Krótko mówiąc - robić i mówić to, na co mam ochotę.

OK, dalej będą opisy kolejnych dni, rozpoczynając od dziś (01.08).

DZIEŃ 1

Misja: Przez 30 minut podchodzimy do kobiet (PRZYNAJMNIEJ 1 NA
MINUTE), bez zegarka, bez komórki, pytamy się o to, jaka jest godzina. Pytamy się
łącznie przynajmniej 30 kobiet. Dla tych, którzy boją się podejść do kobiet, albo w
ogóle boją się podejść nawet w takim celu: podchodźcie do każdego. (robimy to
przez 30 min, godzinę, półtora, dwie - ALE NIE WIECEJ).

Wrażenia: Zacząłem późno i długo się zbierałem żeby w ogóle to rozpocząć. Miałem masę głupich wymówek.
Jak już zapytałem pierwszą osobę, to później szło w miarę gładko, ale nachodziłem się w cholerę po mieście, był mały ruch bo pogoda beznadziejna i do tego dość późno. Pogubiłem się też w liczeniu i dam głowę, że nie było 30 lasek, no trudno - poprawię się. Kolejne zadanie będę robił z komórką w ręku, więc zaznaczę bez problemu ilość osób. Samemu jakoś tak średnio się to robiło, nie miałem z tego dobrej zabawy, chociaż zdarzyło mi się uśmiać, np. gdy obok dużego zegara zapytałem laskę, która godzina a ona wymownie spojrzała na zegar i powiedziała: "No wydaje mi się, że około 20:00..." Laughing out loud Cholera, nie zauważyłem go, ale może to i lepiej.
Wymówek było sporo:
- pytanie o godzinę w XXI wieku, to jedno z najbardziej idiotycznych pytań, jakie można zadać,
- laska jest za ładna / za brzydka / za stara (miały być wszystkie),
- laska jest zajęta rozmową / słuchaniem muzyki / czymkolwiek,
- laska mogła widzieć jak pytałem innych,
- obym tylko nie spytał kogoś po raz drugi,
- za dużo ludzi wokół (to dopiero głupia wymówka...)
Chyba tyle, przynajmniej tych ważniejszych.
Jak widać, blokad jest sporo, mam nadzieję, że mimo tego nie będę się nimi przejmował i pójdę dalej, jakoś to będzie, szkoda, że sam wykonuję, bo z kimś byłoby "raźniej", ale też i dłużej by zeszło, z drugiej strony.

---

DZIEŃ 2

Misja: Podchodzimy do 30 kobiet z widocznym zegarkiem, albo komórką w ręce.

Wrażenia: Było dość ciekawie Laughing out loud
Tylko jak to ostatnio bywa - pogoda nie sprzyjała. Jakoś ciężko mi się podchodziło w galeriach, dlatego wolałem na ulicy, z kolei tam nie było wcale tak wiele kobiet, a na rynku też za dużo ludzi, wiem - to głupie, bo przecież tylko o czas pytam, no ale co zrobić.
Sytuacji było sporo śmiesznych, czesto dziewczyny patrzyły dziwnie na komórkę, którą trzymałem w ręce, specjalnie wyżej żeby była widoczna, ale nikt nie spytał mnie o nią - to ciekawe. Zapominałem o uśmiechu i dobrej mowie ciała/postawie niekiedy. Efektem tego jedna laska się mnie chyba przestraszyła, tym bardziej, że spytałem "Sorki, masz zegarek?", może myślała, że jej chcę coś zajumać Laughing out loud Nieważne. Zadanie wykonane i jestem zadowolony, chociaż to nic wielkiego, ale szło sprawniej niż wczoraj i tak bardzo się nad wszystkim nie zastanawiałem, tylko bardzo się obawiałem, żeby kogoś nie spytać jeszcze raz. Zdecydowanie za długo mi to zeszło, bo chyba ponad 1,5h (śmiech na sali), ale jest coraz lepiej. Nie mam w zwyczaju uśmiechać się do nieznajomych a dziś mi się zdarzyło kilka razy uśmiechać do lasek, wiec jest już jakiś plus Tongue
Tak jak pisałem, główne 2 wymówki:
- za dużo ludzi (w sensie - ktoś widział, że już o to pytałem),
- obawa przed spytaniem drugi raz tej samej osoby/grupy.
Jeszcze tylko jutro to idiotyczne pytanie o godzinę, dalej są już raczej lepsze rzeczy.

---

DZIEŃ 3

Misja: Podchodzimy do przynajmniej 30 kobiet z zegarkiem/komórką w ręku, które są w parze z jakimś facetem, i pytamy o godzinę (czas jak zwykle - max 2h).

Wrażenia: Ale pojebana akcja. Na szczęście to już ostatnie zadanie z tym kretyńskim pytaniem o godzinę, jeszcze zanim pojechałem do miasta, chciałem już to mieć za sobą... Chujowy humor przez to zadanie, czekam na coś normalniejszego, jutro np pytanie o drogę - to jest już normalne przynajmniej... i właśnie doszedłem do wniosku, że jednak mocno przejmuję się tym co sobie ktoś pomyśli, no bo gdybym się tym nie przejmował, to czemu tak bym się blokował przed pytaniem o czas? Pytanie o drogę jest "normalne", więc zadanie będzie łatwe - łatwe dlatego, że nikt na to nie zwróci uwagi. Nie rozumiem sam siebie, nie rozumiem czemu o tym myślę. Chcę to raz na zawsze wyjebać ze swojego umysłu, ale nie jest to proste. Wkurwia mnie to, bo niby co miałoby mnie obchodzić zdanie ludzi, których być może już nawet nie spotkam? No dobra - wylałem wkurwienie na ekran, teraz trzeba polecieć mocno z tematem dalej... kolejne dni MUSZĄ przynieść zmiany. Smile

---

DZIEŃ 4

Misja: Pytamy się 30 kobiet o pocztę lub inne miejsce (jak zwykle nie więcej jak 2 godziny).

Wrażenia: Pytałem o pocztę, inne miejsca lub po prostu konkretne ulice. Ogólnie dziś było dla odmiany bardzo pozytywnie i fajnie się bawiłem, jeśli można to tak nazwać, po prostu było spoko. Z każdą starałem się utrzymać jakiś EC, starałem się o dobrą mowę ciała i ogólnie żeby wyszło to pozytywnie/wesoło. Chyba mi to wyszło, bo nieraz było trochę śmiechu, ogólnie ciągle pozytywnie, bez spin, raz się zdarzyło, że laska była, jakby, sfrustrowana, że ją spytałem o drogę, może liczyła, że ją przeoram na ulicy od razu, ale musiałem ją zawieść, bo takich nadętych kurwiszczy nie toleruję. Laughing out loud Z jedną się pośmiałem chwilę pytając o jakąś przychodnię, później spotkałem ją koło dworca, uśmiechnęła i jak mnie skojarzyła, to spytała czy znalazłem to czego szukałem. Zdarzyło mi się też pytać par, czy grup, ale głównie stawiałem na pojedyncze dziewczyny. Nieraz pytałem też typów albo starsze osoby, ale ich oczywiście nie liczyłem, pytałem ich gdy szli zaraz za dziewczyną, która nie znała drogi w dane miejsce. Starałem się też czasami zaczynać rozmowę jakoś mniej standardowo niż "sorry, jak dojdę na...", mowilem np
"- mam do ciebie ważne pytanie... lubisz pomagać?
- bla bla
- to masz okazję, powiedz mi jak dojść tu i tu",
niby nic, ale zawsze ciekawiej, niektóre były wtedy zakłopotane, bo nie wiedziały co ja od nich mogę chcieć. Tongue
Mam nadzieję, że kolejne dni będą równie pozytywne.

---

KONIEC

Stwierdziłem, że nie chcę poświęcać tyle czasu na pierdoły, może ten program faktycznie da wiele pod koniec, ale w tym miesiącu nie mam na niego dostatecznie czasu i ochoty, nie jest wykluczone, że jeszcze kiedyś go nie zrobię. Doszedłem do wniosku, że lepiej normalnie poznawać kobiety i od początku wyłapywać swoje błędy i zmieniać siebie od wewnątrz, wypełnienie 21 zadań nie da mi tego raczej, choć na pewno byłoby cholernie pomocne, ale już "po ptokach". Tak postanowiłem i dobrze mi z tym Smile
Mimo tego, te 4 dni i tak mi coś tam dały, niewiele, ale zawsze coś.

BYLE DO PRZODU!!!

Odpowiedzi

Nie poddawaj sie i daz do

Nie poddawaj sie i daz do wyznaczonych przez siebie celow a napewno je osiagniesz,a z dziewczynami jest jak z drzwiami, raz nauczysz sie je otwierac to potem wejdzie Ci to w nawyk;p

Portret użytkownika Amazing

Dawaj KC, jak nie za

Dawaj KC, jak nie za pierwszym razem, to za następnym ! Wink

Portret użytkownika Amazing

Szkoda

Szkoda Wink

Portret użytkownika Mateon

Dzięki panowie! Hoon, bardzo

Dzięki panowie! Smile
Hoon, bardzo fajnie, że zajrzałeś. Akurat dziś dość spontanicznie wyszło, że się z nią spotkałem i nasza relacja jest już na nieco wyższym levelu Laughing out loud i nieświadomie trochę stosowałem f&c, ale niewiele.
Przeczytam na pewno to o czym napisałeś i zaraz zedytuję bloga, chyba najlepiej będę edytował ten wpis co kilka dni do końca DC.

Portret użytkownika panxyz

Powiem Ci tak, też miałem się

Powiem Ci tak, też miałem się za to zabrać ale w końcu nie starczyło motywacji jednak po zrobieniu ostatnio kilku sex directów poczułem taki luz że masakra. Wtedy, zaraz po tych sex directach mogłem iść z directem na luzie do każdej, która mi się podobała. Nie robiłem tego też, bo po prostu robiłem mimo wszystko codziennie kilka- kilkanaście podejść z chłopakami z katowic. Polecam Ci dokończenie tego bo na pewno daje masakryczny power.

Portret użytkownika Mateon

tylko, że to jest codziennie

tylko, że to jest codziennie te 2-3h zaangażowania, może popróbuję też sobie te ostatnie misje z sex directami, bo to mi na pewno doda pewności siebie, tzn bardziej - excusy zniszczy, mam nadzieję Smile