
Powracają tematy o rutynach, wykutych sztuczkach i ciągłym tłumaczeniu o kopiach. Początek. Odnajdujesz sztuczki, czujesz, że to może być dobre, uczysz się, rzucasz. Czasami działa, czasami nie. Dlaczego? Po pierwsze nigdy nie ma 100%. Statystyka nie kłamie. Po drugie, doświadczenie. To jest jak z tańcem. Uczysz się jak postawisz pierwsze kroki. Kopiujesz trenera. Tańczysz? Chwiejesz się? Poruszasz się jak wagon z węglem? Jesteś wtedy na etapie sprawdzenia. Idziesz dalej czy rezygnujesz? Wygląda chujowo, prawda? Tak ma wyglądać, tylko nieliczni od samego początku rozwalają daną dziedzinę. Chodzisz dalej na ten taniec. Nie wychodzi po raz 10, a za 11 nagle olśnienie. Poszło. Uff. Czujesz satysfakcję. Udało się. Umiesz krok podstawowy. Co robisz? Dorzucają Ci układów, ale teraz to ty decydujesz jak, co i kiedy. Trenujesz dalej i nagle zauważasz, że robisz coś nowego, na swój sposób. Freestyle? Tak! To samo z podrywaniem. Wtedy właśnie łapiesz, że możesz zrobić narzuconą rzecz, jak i zrobić coś po swojemu. Tańczysz, robisz niezły ruch i patrzysz się na swoją partnerkę. Dostajesz komentarz, że niezłe to było i jej się to podoba. Wtedy dostawisz sobie nogi do swojego stołu, które nazywają się „pewność siebie” w danej dziedzinie. Ja budują ją najczęściej po prześledzeniu otoczenia zewnętrznego i jaką informację zwrotną dostaję. Jeżeli kilka osób stwierdza daną rzecz w podobny sposób tworzy się przekonanie. Stawiasz 4 nogi i masz stół, który się nie chwieje. Idziesz teraz na imprezę i czujesz, że to jest to. Czujesz tą pewność. Wyłapujesz po chwili komentarze kobiet „ Nieźle tańczysz” , dziękuję. Znikasz. Czy tańczę dobrze? Poniżej średniej, ale dla tych co nic nie kumają , zawsze to coś.
Czy było łatwo? Nie było. Jak we wszystkim jest okres góry. Robisz coś i jednak stwierdzasz, że jednak sobie odpuścisz. To jest ten najgorszy etap. Byłem już blisko, bardzo blisko, ale wszystko dzięki partnerce, która mnie wyciągała. Jednak trwałem. Kiedy rozwaliłem górę, zacząłem łapać przyjemność z tego co robię i to był bardzo ważny etap. Pojawiły się nowe składniki! Ktoś przyszedł z grupy i zaoferował nowy styl taneczny. Pojawił się nowy kurs, nowi ludzie, nowe kontakty.
Ustaw cel . Nie musisz znać do końca jak do niego dojdziesz. Po drodze będą się tworzyć nowe okazje, żeby go zrealizować. Teraz wiem, że jeżeli dążysz do celu i w końcu widzisz postępy to jednak da się. Jako, że statystyka nie kłamie, są elementy, które kompletnie nie czują rytmu. No cóż. Życie, rób coś innego. Bądź zajebisty w czymś innym.
Przykład pokazuje, że da się dużo osiągnąć, tylko systematyka i pozbywanie się wymówek. To musi wyjść od Ciebie od środka. Nikt Cię do tego nie popchnie. Pzdr!
Odpowiedzi
Najlepsze jest to, ze jak
śr., 2011-09-14 14:33 — RamoselNajlepsze jest to, ze jak zajebiscie tanczysz, robisz sobie przerwe, zasatawiasz sie czy jeszcze potrafisz, po czasie probujesz i wiesz, ze potrafisz ; )
Ramosel, Ja w takich
śr., 2011-09-14 15:44 — AshkaelRamosel, Ja w takich sytuacjach zazwyczaj stwierdzałem, że wychodzi mi to lepiej niż wcześniej, a to, czego wcześniej nie umiałem, staje się banalne
A ja w takich sytuacjach
śr., 2011-09-14 19:39 — RamoselA ja w takich sytuacjach stwierdzam, ze to juz jest we mnie, jest czescia mnie ; )
To jak z jazdą na rowerze.
śr., 2011-09-14 23:41 — TilusTo jak z jazdą na rowerze. Zapomina się układu, ale wiadomo jak machać nogami.