Witam, słuchajcie, wczoraj dziewczyna z którą się spotykam, zapytała mnie dlaczego nie piszę do niej nigdy smsów, no i jej powiedziałem właśnie, że nie mam czasu i zawsze walne gdzieś telefon, no i ona mi powiedziała, że widocznie o niej też nie myślę, no to ja, że to, że nie pisze nie znaczy, że nie myślę, no i mnie wtedy zapytała ' skąd mam to niby wiedzieć?' No i w końcu stwierdziłem, że zależy mi na niej i mimo, że jestem samcem Alfa, to im bliżej związku to powinniśmy iść bardziej na kompromis i czasami pokazać, że mi zależy, więc odpisałem, że 'jeżeli to takie dla niej ważne to postaram się to trochę zmienić i będę pisał'. Bo jeżeli między nami jest jakieś uczucie, i nam zależy, a widzimy się przeważnie raz w tygodniu, to może faktycznie raz na jakiś czas też powinienem napisać miłego smsa? Sam nie wiem, czy wyszedłem na needy, że jej ustąpiłem, czy może dobrze zrobiłem?
możesz napisać swetaśnego sms-eka z rzadka ale nie bo ona tego chcę tylko tak od siebie, jak nie chcesz nie pisz. Głupie sms-y, czy komentarze pod zdjęciami na nk to nie są wyznaczniki "miłości".
Pamiętaj że wirtualny kontakt zabija związek, oczywiście w nadmiernej ilości, jeśli do tego jest on częstszy od prawdziwego to kaszana musi z tego być. Między innymi dlatego nie uznaje związków na odległość.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Na kompromis to możesz iść jak już będziesz w tym związku i do tego będzie Ci w nim dobrze, w co trochę wątpię skoro widujecie się raz na tydzień... Smsy są dziecinne i nie są żadnym wyznacznikiem tego, że o kimś myślisz. Kurwa jak te związki sprzed telefonii komórkowej wytrzymywały bez smsów. Listy się pisało.
Ona chciała SMSy i przystałeś na to więc napisz jej jednego/dwa dziennie.
Tylko jak dałeś palec to zaraz nie będziesz miał ręki bo dziewczyna owa zacznie zalewać Cię pytaniami, które nie pozwolą na zakończenie konwersacji smsowej, a jeśli się nie odezwiesz to będą pretensje.
Ustal z nią zasady.