Witam,
Od jakiegoś (już dłuższego) czasu zainteresowanie mną wykazuje pewna koleżanka. Jestem pewien, że chodzi jej o rozwijanie naszej znajomości (nawet kilkukrotnie to sugerowała). W tym jednak problem (pewnie wielu z was napisze co to za problem;), że przebywam w jednym środowisku (podobnie jak i ona) z jej byłym chłopakiem. Niesie to za sobą komplikacje (chyba rozumiecie o co chodzi?) Ten typ nigdy nie był moim kumplem ani nawet nie traktowałem go jak kolegę (właściwie też za nim nie przepadałem) i w sumie powinno mi to zwisać, ale nie chce jej zafundować jakiś problemów. Osobiście dziewczyna mi się podoba, zdaje się odbieramy na tych samych falach lecz nie wiem czy to nie po prostu jakieś p***dolone zauroczenie. Ta laska raczej nie wróci do swojego byłego, ale kto to wie. Moje pytanie dotyczy tego czy warto w takiej sytuacji zaryzykować (spotkania wychodzą z inicjatywy tej koleżanki) czy wy dalibyście sobie spokój na moim miejscu?
a co masz kolego slodki do stracenia ??
grasz swoje i nie rozmyslasz tyle, a tematy o jej bylych olewasz cieplym moczem.
btw: wypadaloby sie przywitac i poczytac lewa strone.
OK. Nie chciałem zaśmiecać innych wątków (ale skoro jest wątek przywitania to za chwilę to zrobię:) - lewą stronę już ogarnąłem.
Wydaje mi się, że raczej nie chodzi jej o to - sama go unika jak ognia i czasem nawet ona mówi coś w stylu, że typ mógłby się zająć kimś innym a nie jej wchodzić w paradę. A jakaś mściwa to ona nie jest. Inna sprawa, że warto na takie zagrożenie też zwrócić uwagę -> jednak nie wydaje mi się, żeby tak było. Byłem z kilkoma laskami i już zdążyłem takie sprawy ogarnąć;)
Nie napisałem, że ogarniam kobiet (bo tego to się chyba nie da zrobić), ale chodziło o to, że mam wyczucie kiedy laska chce się jakimś mężczyzną pobawić czy jest z nim poważna. Oczywiście nigdy nie mówię, że można to stwierdzić na 100%
Nie no prawie dwa razy więcej jak to kogoś interesuje:)
Przeniosłem odpowiedź na sam dół:)
mnie koleżanka powiedziała kiedyś
że nie może się ze mną spotykać
bo brat jej byłego to mój przyjaciel
chude amerykanki
Dzięki za dotychczasowe odpowiedzi. Niby za nią nie odpowiadam, ale nie chcę jej skrzywdzić - nie wiem czemu lecz zależy mi jakoś na tej dziewczynie. Jeśli poszedłbym z nią na rozwinięcie znajomości, może nawet związek to znacznie by to jej skomplikowało życie. Ze środowiska, w którym stale przebywamy będziemy musieli zostać jeszcze dłuższy czas - i to wszystko komplikuje. W dodatku cały czas jej były jakoś przebywa może nie tyle w jej towarzystwie, ale dość blisko. Ona przed nim ucieka, unika - co jest normalne:) Dla mnie taka sytuacja jest dosyć krępująca (nie wiem czy słusznie?) I serio mnie to zaczyna wkur...ć. Może przyznacie mi rację, może nie ale bronię się przed sytuacją on, ona i ten trzeci. Macie jakiś pomysł jak wyjść z takiej sytuacji? I co byście zrobili na moim miejscu - uznali, że może kiedyś będą inne (co jest właściwie równoznaczne z poddaniem)? Czy walczyli?
Sam miałem dopisać, że to pewnie zabrzmi pizdowato. No OK, ale i tak dzięki za kubeł zimnej wody więc jak się tak zastanawiam to chyba trzeba stwierdzić chuj z tym. nara