Po pierwsze Witam jako nowy użytkownik!
I proszę o wyrozumiałość, jeśli chodzi o błędy jakie popełniam ale właśnie dla tego tu dołączyłem aby się trochę poduczyć 
Więc zaczynając od początku od jakiegoś miesiąca po woli rozkręcam spotkania z dziewczyną i myślę że czas po woli przechodzić do związku (nauczony poprzednią panną postanowiłem z niczym się nie spieszyć i nie dawać po sobie poznać że mi w ogóle zależy, to było największa głupota jaką zrobiłem poprzednio
Miała wszystko czego chciała ja pokazałem w 100% jak mi zależy no i skończyło się dostałem kopa w dupę i Do widzenia! i Jeszcze końcowy tekst: " ale możemy zostać przyjaciółmi..." Pokazałem że jestem rasowym frajerem, no ale kiedyś każdy musi się czegoś nauczyć..
Tym razem spotykam się z dziewczyną już od około 3 tyg. Widujemy się tak ze 2,3 razy na tydzień ( trochę robię zle znowu, bo zawsze ja oferuje spotkania) Myślę że czas to zmienić bo chce zobaczyć jakieś zangażowanie z jej strony aby było 50/50 jak Pisano po lewej, Jednak jest też napisane że z początku gość powinien włożyć trochę więcej wysiłku, więc już się trochę gubię :) Co z tym zrobić?
Druga sprawą jest sytuacja, myślę że czas przejść na wyższy etap, bo już spotykam się (w miarę regularnie) trochę już ją poznałem i myślę że warto spróbować, w sprawach fizycznego kontaktu to już jakbyśmy praktycznie byli ze sobą
Więc myślę że jest to chwilowo związek otwarty bez zobowiązań, robimy co chcemy spotykamy się po to żeby się trochę ze sobą "zespoić" I wszystko się toczy dość beztrosko.
Ale ona za tydzien jedzie na wakacje do Grecji ( 2 tyg.) i rozpacza że to będzie bardzo trudne dla niej, zastanawiam się czy poruszyć temat naszej sytuacji teraz czy zobaczyć jak będzie się zachowywać po powrocie? czy wyjazd jej nie zmieni.. Bo tego się trochę obawiam..
Następnie dziwny zwyczaj wprowadziłem że praktycznie każdego dnia czy się spotkamy czy nie muszę pisać wieczorem jeszcze.. To trochę błąd był bo ona się przyzwyczaiła a ja bywam zmęczony i nie zawsze mam na to ochotę..
Czy mogę jakoś to ograniczyć? Wczoraj próbowałem po jednym smsie zasugerowałem z góry że nie będzie specjalnej rozmowy że zamierzam iść spać, ale zaraz spotkałem się z odzewem niezadowolenia i odpowiedzi " i co to tyle!? " w związku z czym uległem... Ale chce coś z tym zrobić ( przy okazji zobaczyła by że nie mysle tylko o tym co ona robi ale mam też inne rzeczy do roboty )
I jeszcze jedno, jak zdarza się tak że któreś z nas idzie samo na imprezę to pozwolić na to? Wykazać trochę zaufania? ( przypuszczam że automatycznie ja też musiał bym przestać chodzić sam ;) ) Bo nie zbyt mi się to podoba jeśli mam być szczery..
Tak naprawdę to już wykazałeś ze swojej strony trochę frajerstwa (te pisanie sms-ów) ale myślę że nie jest za późno abyś to wszystko naprawił. Wykonałeś już swój krok.
Po drugie zmień swoje podejście. Ty ustalasz reguły a ona ma ich przestrzegać, ale niech to nie będzie na zasadzie że jej za chwilę zabronisz wychodzić z domu. Musisz jej dać do zrozumienia ,że życie nie toczy się tylko wokół niej tak samo jak jej życie nie toczy się wokół Ciebie. Bądź bardziej skryty i rób to na co ty masz ochotę !.
Ty musisz dyktować warunki! Jak wieczorem do Ciebie napisze sms, to po prostu nie odpisz jej, a najlepiej wyłącz koma. Na drugi dzień jak będzie się dobijać i już Ciebie wyzywać, wtedy oddzwoń, pyknij jakiś tekst np. że poszedłeś wcześniej spać i niech tak się nie wkurza i że nie jesteś jej własnością. Zmniejszaj sms sukcesywnie z codziennie do tak co 2 dni.Ale żeby to nie było jak w zegarku.
Nie zakazuj jej wyjść, ale one nie może Tobie też zakazać.
Co do wyjazdu to zarzuć kilka open loopów i powinno być ok. A i ważne. Jak ona wyjedzie to nie odzywaj się pierwszy. To ona ma do Ciebie pierwsza się odezwać, bo tak staniesz się needy.
Mam takie wrażenie, że nie ty prowadzisz tego quasi-związku, tzn. kto decyduje gdzie pójść, co zrobić, co zjeść ?
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
Ok, już wczoraj tak zrobiłem że powiedziałem że idę spać i koniec nic już nie odpisywałem. Ale zaraz było "No to pogadane.." A chciałem się z nią jeszcze spotkać w tym tygodniu na ile to tylko możliwe bo w sobotę jedzie, ale nie wiem czy teraz nie będzie nerwówki z jej strony
bo w takim wypadku chce poczekać żeby ona raz wyszła z inicjatywą spotkania tym bardziej że powinno jej zależeć skoro zbliża się długi wyjazd
No ale chrzanić to! W końcu wiecie jak to lepiej rozegrać więc powołam się na Wasze rady
Ona jest mało zdecydowana więc zawsze słyszę "jak chcesz,gdzie chcesz,ja nie wiem.." Więc w większości przypadków ja decyduje.
A tak przy okazji trochę mi szkoda kasy żeby łazić dużo po knajpach,kawiarenkach, itp. Macie jeszcze jeszcze jakieś ciekawe pomysł gdzie mógł bym ją brać, ale żeby nie było to strasznie pospolite, chce pokazać że mam trochę wyobrazni, a nie że chce ją kupić.. zresztą szkoda kasy na coś czego nie jestem pewny w stu procentach
A i jeszcze jedno, Zawsze jest tak że nie mogę się z nią umówić jeśli chodzi o konkretny termin. Mówię na przykład że o 17:00 a ona na to że jest teraz w mieście i nie wie o której wróci, więc da mi znać.. A mnie w takim momencie krew zalewa! Jak moge jej dać do zrozumienia żeby dostosowała się też trochę pod moje możliwości? Jakoś to tak ustawiać żeby była zmuszona trochę się podporządkować, tylko tak sprytnie, żeby nie robić zaraz z tego awantury
"Zawsze jest tak że nie mogę się z nią umówić jeśli chodzi o konkretny
termin. Mówię na przykład że o 17:00 a ona na to że jest teraz w mieście
i nie wie o której wróci, więc da mi znać.. A mnie w takim momencie
krew zalewa!"
tu od razu widać komu bardziej zależy-czyli Tobie kolego, tak ja to widze!
księżniczka jak bedzie miała humor to da ci znac.... a Ciebie krew zalewa
jak chcesz zeby sie podporządkowała to nie pisz smsów tylko np. zadzwon do niej i powiedz czy sie mozecie spotkac np o 17...jak ona Ci powie ze jeszcze Ci da znać później .....to Ty wtedy mówisz jej bez strzelania fochów, ze wolałbys wiedziec teraz bo masz jeszcze duzo innych waznych sprawa na głowie i chcesz sobie to jakos zaplanowac
zizu86 ma rację. Nie możesz pozwolić jej na to żeby dyktowała warunki spotkania. Mówisz spokojenie że chcesz widzieć czy będzie mogła czy nie i niech odpowie. Jak powie, że się nie spotkacie bo nie da rady, a potem po jakimś czasie dzwoni/pisze że jednak da radę to Ty mówisz że teraz już masz zaplanowany czas (np. idziesz z kumplami na mecz/piwo itp). Następnym razem od razu Tobie odpowie i to raczej twierdząco.
Ja na Twoim miejscu albo bym chłodnik zapodał, albo bym stosował lustro w stosunko do jej zachowania i czekał kiedy ona zaproponuje spotkanie.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
Czy teraz zawsze czekać na jej inicjatywę jeśli chodzi o pierwszy krok do spotkania? Czy tak 50/50, z drobną przewagą na to aby jednak ona się troszkę bardziej mobilizowała
Jeszcze jedno, czy to będzie dobry pomysł okazać jej to że będzie mi jej brakowało przez ten czas kiedy wyjedzie? Powiedzieć że będzie mi będzie ciężko trochę jeszcze zanim pojedzie?
Tak, czekaj aż ona się odezwie i zaproponuje spotkanie. Nie denerwuj się żę ona wyjeżdza.
Jeszcze jedno, czy to będzie dobry pomysł okazać jej to że będzie mi jej brakowało przez ten czas kiedy wyjedzie? Powiedzieć że będzie mi będzie ciężko trochę jeszcze zanim pojedzie?
Na pewno nie. Tak jak mówiłem parę open loopów zarzuć. Np. daj jej malutkiego miśka i powiedz że to jej bodyguard. Wiem, że oklepane ale działa.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
No i oczywiście jeśli ja nie zaoferuje spotkania to nic się nie dzieje zero odzewu.. Ale dobra, może jutro zmięknie

Przy okazji wyczytałem gdzieś o takim, open loopie z trzema cechami idealnej dziewczyny i coś tam że trzecią dopiero na następnym spotkaniu żeby podać?
Orientujecie się mniej więcej o co mi chodzi? I jak to ma być poprawnie zagrane