Witam. Jestem ze swoja dziewczyna 20 miesięcy. Jesteśmy w tej samej grupie na studiach, wiec widujemy się prawie codziennie. Znamy się już prawie jak małżeństwo. Z 2 miesiące temu gadaliśmy o zaręczynach naszej koleżanki i wywnioskowałem z jej gadki, że chciałaby żebym się jej oświadczył. Uzgodniliśmy, że po studiach (za pół roku) zamieszkamy razem. Myślałem żeby się jej oświadczyć w przyszłym roku w walentynki ale teraz tak zastanawiam się czy oświadczanie się w momencie kiedy jeszcze nie mamy pracy to dobry pomysł?
Czy musi być zawsze taki schemat: chodzenie, mieszkanie razem, oświadczyny, ślub?
Można łamać schematy,aczkolwiek w takim przypadku bym je zachował.
Lepiej pomieszkać razem,poznać się lepiej zbić te ostatnie bariery intymności.
A co do pracy to pewnego rodzaju cel który musi zostać osięgnięty w kwestii zakładania rodziny. Tzn. nie mam zamiaru jej zakładać dopóki nie będę pewny,że mogę ją utrzymać.
Ale ja mam dopiero 18 lat,więc moje rady w tym przypadku są raczej mało wartościowe
Posłuchajmy starszych kolegów.
Nic nie jest prawdziwe,wszystko jest dozwolone.
Jestem zdania, że człowieka naprawdę się poznaje dopiero, jak się z nim zamieszka. Sama się o tym przekonałam. Możesz z kimś bardzo często przebywać, nawet codziennie, możesz kogoś znać parę lat, ale naprawdę dużo nie wiedzieć o tej osobie. A jak z nią zamieszkasz, to się oczy otwierają. Takie "znamy się jak małżeństwo" może być bardzo złudne. 20 miesięcy to też dla mnie niezbyt imponujący staż, ale to indywidualna kwestia.
A co chcesz osiągnąć tymi oświadczynami? Bo ludzie różne pojęcie mają. Dla jednych oświadczyny oznaczają, że za tydzień już się ustala datę ślubu. Dla innych jest to jakiś rodzaj potwierdzenia, że jest się ze sobą "na poważnie".
Ja będąc na Twoim miejscu bym się teraz nie oświadczała. Tym bardziej, że mam wrażenie, że to takie "oświadczę się, bo ona chce".
Zamieszkaj z nią razem i dopiero potem zdecydujesz, albo ona zdecyduje wymieniając Cię na lepszy model hehe:)
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
No to fajnie, ja tylko: gratuluję i powodzenia. A radzę: zamieszkać i zobaczyć jak będzie wyglądać wspólne życie. I wiesz, ślub i wesele to nie małe koszta, także na to trzeba uważać. Jeżeli doliczysz do tego, że za 1,5roku urodzi wam się dziecko- to kolejny wydatek. A więc fajnie jakbyś miał pracę, ale ja uważam, że praca zawszę się znajdzie, a wydatki powodują większą mobilizację do zarabiania grubej kasy.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Popieram opcję "najpierw pomieszkaj z nią, później się oświadczaj". To naprawdę będzie test dla Was obojga. Może być cudnie, może być chujnia, a może się nagle okazać, że "to nie to".
Myślę, że oświadczyny teraz, to trochę strzał w kolano.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.