Ja wiem, że naokoło jest wiele wartościowych dziewczyn i pewnie wiele bija na głowę mój target (zarówno pod względem charakteru jak i wyglądem fizycznym). Problem w tym, że ja się zakochałem w tej dziewczynie i dlatego kombinuje jak koń pod górę.
One teraz tak chodzi i się cały czas pyta czy ja sie na nią obraziłem, czy mam do niej jakiś żal itp.. A ja tylko próbuje ją olewać (jak większość z Was radzi) i nie latać tak wokół niej jak wcześniej.
Wczoraj jednak chwile pogadaliśmy i skończyło sie na tym, że pozwoliła mi połążyć rękę na jej brzuchu...Ciekawe, czy to dlatego, że mi ufa? A może dlatego, że lubi mój dotyk?
facet się zakochał i tyle... Wy też pewnie mieliście takie sytuacje, idealizowaliscie laskę, która wam w głowie zawróciła i maniane odpierdalaliście...
A więc według Was to, że się zakochałem to już jest porażką? Czy w takiej sytuacji jedynym sensownym działaniem jest olanie sprawy, wyluzowanie i odpuszczenie sobie tej dziewczyny?
Ja mam taką zasadę w życiu, że dopuki widzę szansę to nie daję za wygraną i probuje na różne możliwe sposoby osiągnąć cel. Własnie dlatego trafiłem na to forum, żeby dowiedzieć się jak najlepiej to zrobić...Większość z Was pewnie powie, że jest miliony kobiet i nie ma sensu marnować czasu na taki trudny przypadek. Problem w tym, że ja chcę miec tylko Ją...
Może faktycznie zauroczenie to lepsze słowo. Tylko dlaczego trwa to już tak długo...
Zgadzam się z Tobą, że dawałem sobą ostro manipulować. Teraz staram się wyczuwać takie akcje i jakoś sie bronić, ale to trudne bo mam do Niej wielką słabość.
Ale muszę się pochwalić, że ostatnio mi też udało się Ją trochę wykorzystać.
Kiedyś jak miałem pójść do urzędu po dokumenty, a bardzo nie miałem kiedy to poprosiłem ją żeby mi je przyniosła (bo ona też się tam wybierała). Ale sierota zapomniała, a może specjalnie nie wzięła... Udawałem, że spoko, że nic sie nie stało ale byłem nieżle wpieniony. Poignorowałem ja przez 3 godzinki i okazało się, że poszła jeszcze raz specjalnie po moje papiery. Wtedy pierwszy raz poczułem, że wygrałem bitwę...
Nie przeleciałem bo nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Cały czas mam wrażenie, że gdybym ostrzej pograł 3 miesiące temu to by mi uległa.
Zastanawiam się czy teraz jest sens wyjechać z jakimś ryzykownym posunieciem. Może zamiast pytać czy się spotkamy po prostu poczekać na nia po robocie, chwycić za ręke i oznajmić, że zabieram ją na kolację? Czy takim zachowaniem nie pogrążę się jeszcze bardziej?
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Ja wiem, że naokoło jest wiele wartościowych dziewczyn i pewnie wiele bija na głowę mój target (zarówno pod względem charakteru jak i wyglądem fizycznym). Problem w tym, że ja się zakochałem w tej dziewczynie i dlatego kombinuje jak koń pod górę.
One teraz tak chodzi i się cały czas pyta czy ja sie na nią obraziłem, czy mam do niej jakiś żal itp.. A ja tylko próbuje ją olewać (jak większość z Was radzi) i nie latać tak wokół niej jak wcześniej.
Wczoraj jednak chwile pogadaliśmy i skończyło sie na tym, że pozwoliła mi połążyć rękę na jej brzuchu...Ciekawe, czy to dlatego, że mi ufa? A może dlatego, że lubi mój dotyk?
facet się zakochał i tyle... Wy też pewnie mieliście takie sytuacje, idealizowaliscie laskę, która wam w głowie zawróciła i maniane odpierdalaliście...
i przez to znalazłem tą stronę i zmieniłem się
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
A więc według Was to, że się zakochałem to już jest porażką? Czy w takiej sytuacji jedynym sensownym działaniem jest olanie sprawy, wyluzowanie i odpuszczenie sobie tej dziewczyny?
Ja mam taką zasadę w życiu, że dopuki widzę szansę to nie daję za wygraną i probuje na różne możliwe sposoby osiągnąć cel. Własnie dlatego trafiłem na to forum, żeby dowiedzieć się jak najlepiej to zrobić...Większość z Was pewnie powie, że jest miliony kobiet i nie ma sensu marnować czasu na taki trudny przypadek. Problem w tym, że ja chcę miec tylko Ją...
nie zakochałeś się lecz zauroczyłeś, myślisz fiutem zapewne
lecz nie myślisz logicznie, popełniasz błędy, dajesz sobą manipulować
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Może faktycznie zauroczenie to lepsze słowo. Tylko dlaczego trwa to już tak długo...
Zgadzam się z Tobą, że dawałem sobą ostro manipulować. Teraz staram się wyczuwać takie akcje i jakoś sie bronić, ale to trudne bo mam do Niej wielką słabość.
Ale muszę się pochwalić, że ostatnio mi też udało się Ją trochę wykorzystać.
Kiedyś jak miałem pójść do urzędu po dokumenty, a bardzo nie miałem kiedy to poprosiłem ją żeby mi je przyniosła (bo ona też się tam wybierała). Ale sierota zapomniała, a może specjalnie nie wzięła... Udawałem, że spoko, że nic sie nie stało ale byłem nieżle wpieniony. Poignorowałem ja przez 3 godzinki i okazało się, że poszła jeszcze raz specjalnie po moje papiery. Wtedy pierwszy raz poczułem, że wygrałem bitwę...
dlaczego to trwa tak długo, bo pogrywa z tobą i nie dała ci, przeleciał byś ją i stwierdził byś że wcale nie była warta zachodu
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Nie przeleciałem bo nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Cały czas mam wrażenie, że gdybym ostrzej pograł 3 miesiące temu to by mi uległa.
Zastanawiam się czy teraz jest sens wyjechać z jakimś ryzykownym posunieciem. Może zamiast pytać czy się spotkamy po prostu poczekać na nia po robocie, chwycić za ręke i oznajmić, że zabieram ją na kolację? Czy takim zachowaniem nie pogrążę się jeszcze bardziej?