Witam szacowne grono, nie było mnie tu już dosyc długo. Od tego czasu wiele się zmieniło, ale o tym rozpiszę się w najbliższym czasie na moim blogu.
Co do meritum...
Od pewnego czasu podobała mi się jedna dziewczyna z pracy, ogólnie kiedyś zamówiliśmy kilka zdań. Widujemy się dość często gdyż biuro ma charakter otwartej przestrzeni. Od pewnego czasu zacząłem się nosić z zamiarem by do niej zagadać. W tym miejscu napomknę jeno, że wiele prawd jakie przeczytałem swego czasu na tym forum znajduje odzwierciedlenie w realnym świecie. Podstawowym moim mottem, w zasadzie nie wiem dokładnie od kiedy przyjąłem taką zasadę, jest:
"Jesteś facet, podchodzisz i chuj, przecież nie jesteś cipą. Uderzasz, jak powie że nie to chuj z nią, nie ma się czym przejmować, najważniejsze że spróbowałeś."
Wyrabiam się w tym coraz bardziej. Ostatnio była akurat okazja że kilka godzin pracowaliśmy ramię w ramię. Mieliśmy okazję pogadac dłuższy czas, rozmawialiśmy o pasjach, bzdurach, żartowaliśmy. W pewnym momencie zagadałem: nie miałabyś ochoty się przejechac do Krakowa w sobotę? Bo od dawna już planowałem jechac, ale jakoś nie było okazji, a sam nie chciałem. Powiedziała, że czemu nie, że chętnie. Wziąłem od niej numer, ona dostałą moj. Wydaje się: wszystko piknie. Ale, następnego dnia była jakby troche mniej wylewna, wesoła, ale nie miała czasu za bardzo rozmawiac. Dziś w pracy wyszliśmy wspolnie na przerwę i mówię jej, że co do tego Krakowa... A ona, że jeszcze nie wie na pewno czy pojedzie, że da mi znac. A ja, że ok, tylko chciałem zaznaczyć, ze jakby co jedziemy pociągiem bo obecnie jestem niezmotoryzowany.
Potem, jeszcze w trakcie dnia kilka zdań zamówiliśmy.
Jak kończyłem pracę zagadałem, że z tym Krakowem, to do niej zadzwonię jutro bądź pojutrze co i jak, to mi da znać, a ona - mniej więcej w tym samym czasie zaczęła mówić co ja - że jakby co to ma mój numer.
I teraz pytanie: co powinien zrobić samiec alfa? Bo coś czuje, że ona po prostu jednak nie pojedzie ze mną do tego Kraka, nie wiem, może się wystraszyła, bo ledwo się znamy. Wtedy pewnie w emocjach zgodziła się, a teraz na chłodno przemyślała. Mam pomysł, by zadzwonić i odwoła Kraków (akurat mam powód, bo za tydzień jest w Krakowie koncert na który jadę) i że w zamian zapraszam ją na jakaś kawkę dobrą w weekend gdzieś posiedzieć.
Co byście mi doradzili drodzy bracia? 
Może powinienem olać temat i nawet się do niej nie odezwać? W pracy będę się z nią widzieć dopiero w przyszłym tygodniu, w tym mam już wolne aż do niedzieli.
Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
Ja bym postąpił tak, nie traktuj tego wyjazdu tak poważnie,
na twoim miejscu już więcej nie wspominałbym o tym i poczekał trochę na jej
reakcje czy zacznie się dopytywać, jeżeli jej będzie zależeć to się zapyta, jeżeli
nie to zadzwoń jak już będzie się zbliżał termin wyjazdu i zapytaj to, co
jedziemy!.... Jeżeli powie, że nie.. to po prostu zlej to i powiedz a to w „sumie”
szkoda myślałem ze spędzimy wspólnie miło czas i będziemy się dobre bawić, ja mam
ochotę na ten wyjazd, to pewnie pojadę sam bo nie lubię zmieniać planów w
ostatnim momencie i chuj jedz sam a potem najwyżej jej opowiesz co straciła…
dokładnie jak wyżej, nie naciskaj na nią tak z tym wyjazdem daj jej trochę czasu na zastanowienie i zachowuj się normalnie... możesz w tym czasie pogadać z inną koleżanką, pokazać że jesteś wartościowy, podkreślić swoje "JA" sam nie wiem jak to do końca napisać ale chyba wiesz o co chodzi
W każdej grze są zwycięstwa i porażki - to naturalna cecha rywalizacji. Jeśli chcesz grać i wygrywać musisz się liczyć z tym, że czasami poniesiesz porażkę. Jedyny sposób na uniknięcie porażek to przestać grać, ale wtedy też nigdy nie odniesiesz zwycięstw
Aktualnie działam na trzy fronty. Nie piszę tego by się chwalić tylko by zaznaczyć, że to jedyny sposób by nie stać się cipkiem. Co więcej - nie mam zamiaru na tym poprzestawać.
Co do tej laski - ten wyjazd miał być już w tą sobotę. Czyli opcja kawki zamiast wyjazdu - który faktycznie nie bardzo mi pasuje w ten weekend - odpada? Nie proponować?
x
4 lata pekło, odświeżyłeś, pokazałeś się, ze jestes - ok
a teraz słuchamy ciągu dalszego...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"