Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Czas zmian

O tym jak w końcu wziąłem się w garść.

Witam!
Na początek kilka słów o mnie. Mam 20 lat, kontakty z kobietami? cóż, mogłoby być lepiej. Stronę odwiedzam już jakiś rok, zaraz... to chyba będzie trochę dłużej... Tak, to będzie już ponad półtora roku. Rany, ale ten czas leci, a wykres mojego rozwoju wciąż jest jakiś płaski... Trafiłem tu w zasadzie podobnie jak większość, z tym, że było to dłuższy czas po rozstaniu, którego w zasadzie nie było (nie można się rozstać nie będąc w związku), nazwijmy to po prostu koszem (po prostu kosz... - dobre sobie, przecież tak mnie to wtedy bolało), i w sumie już wtedy wyleczyłem się z niego. Od tamtej pory chłonąłem wszystkie artykuły, lekcje, blogi z niespotykanym dotąd zapałem. Zmieniałem poglądy, nabierałem pewności siebie, kształtowałem własne zasady itepe itede ale... Niestety na teorii się kończyło, bo jak nadarzała się okazja do działania to excusy brały górę i wracałem z podkulonym ogonem (tak, wiem, że to głupie skoro doskonale wiesz, że trzeba ćwiczyć, ale tego nie robisz).
Owszem, miałem kilka „akcji” lecz nie jestem z nich do końca zadowolony, nie były zbyt naturalne, były w pewnym sensie wymuszone przez sytuacje (np. jeśli w przepełnionym autobusie stoisz face to face w odległości kilku cm od całkiem fajnej dziewczyny to kierowca zobowiązany odciąć ci jaja na pierwszym przystanku jeśli nie zagadasz). W takiej sytuacji każdy, nawet największy laik by spróbował. To był chyba jedyny raz gdy czułem się pewnie i wiedziałem, że będzie dobrze. Dostałem wtedy numer i rozmawiałem z nią swobodnie na każdy temat. Kino? Nie zabrakło. Na plecach miałem krwawe ślady bo tylko mnie mogła się na zakrętach trzymać Wink Nie przeszkadzał mi tłum pasażerów, jacyś goście patrzący na nas wielkimi oczami, czy tuż za nią jej matka (nawiasem mówiąc pracująca z moim ojcem). Raz w życiu wróciłem do domu w takim humorze.
Później wszystko ograniczyło się do rozmowy w trakcie podróży (w końcu nie ucieknie z busa) czy na wykładach. Ale tego też nie umiałem doprowadzić na wyższe stadium.

Tyle o historii. Właśnie wróciłem z koncertu. Jestem na siebie zły ale też jestem zadowolony. Dziwne, nie? Cóż
Zaczyna się koncert. Wiadomo – zapowiedź, zespół (support) się stroi. Wchodzi na scenę wokalistka. Ot dziewczę w podobnym wieku co ja. Może nie był to mój ideał kobiecego piękna, ale roztaczała pewien urok. Myślę „Zejdą ze sceny – podbijam!” Pojawiły się jakieś wymówki, ale „dobrze grają, widać że dobrze się bawi, jest w dobrym humorze – to wszystko działa na plus”. Ok, skończyli. Myślę „podbijam, jak tylko się gdzieś pokaże”. Ok, pokazała się, myślę „idę”. I w tym momencie się skończyło. „Kurwa mać! Znowu dałem dupy! Przecież mnie nie ugryzie!” i dalej siedzę. Po jakimś czasie znowu się pokazała. „Idę!” ale siedzę. Szlag! W końcu w akcie desperacji mówię do kumpla „Zrób coś dla mnie. Obiecaj, że przez tydzień nie zejdzie mi z twarzy opuchlizna. Tak mi masz wyjebać jeśli do niej nie podejdę!”. To w końcu podziałało. Zbieramy się do wyjścia, ostatnia szansa – podchodzę. Wszystko było git, aż spojrzałem jej w oczy. Nagle w gardle sucho, głowa pusta. Kurwa mać! Oczywiście mnie spławiła, za co serdecznie dziękuję, bo gdyby nie to, nie było by tego wpisu, nie było by „mentalnego wpierdolu” i chęci zmian. Zajebiście się cieszę z tego małego zwycięstwa nad excusami. Ale...

Koniec rozczulania się! To już przeszłość!

Liczy się tylko to co będzie.

A będzie tego trochę.
1. Zaczynam zagadywać do obcych dziewczyn. Zacznę na uczelni, potem miasto.
2. Nie ma że boli! Spławi mnie – chuj to!, złapię doła – chuj to!. „Jestem zwycięzcą!” - ta myśl nie raz motywowała mnie w sytuacjach podbramkowych – trzeba ją włączyć w relację towarzyskie.
3. Zasada 3s – podstawa. Chcę → kurwa! → robię.
4. Podobnie jak Ted z HIMYM – za dużo myślę. Staram się nie myśleć za dużo, zdać się na instynkt, a przede wszystkim
5. Ogólnie zabieram się za siebie – da mi to pewność siebie i poczucie wartości

Tyle mojego rozczulania się nad sobą. Wpis ma służyć mi jako punkt zwrotny (nie ma odwrotu – pochwaliłem się na stronie, to teraz „nie ma opierdalania się” bo chłopaki będą się za mnie wstydzić).
Za wszystkie uwagi jestem wdzięczny.
Życzcie mi powodzenia bo będzie ciężko

Pozdrawiam wszystkich!
krolik

Odpowiedzi

Portret użytkownika Teddy bear

Dobrze, że się przełamałes i

Dobrze, że się przełamałes i oby ten zapał w tobie nie zgasł. Pozdrawiam i powodzenia.