Moją sytuację postaram się opisać w jak największym skrócie, a więc:
Od pół roku jestem z dziewczyną (ja 30, Ona 27). Początki, jak to zazwyczaj bywa, iście filmowe - Ona zapatrzona we mnie jak w obrazek, zabiegająca o uwagę, spotkania, zazdrosna, starająca się, proponująca po dwóch miesiącach żebym wprowadził się do Niej (odmówiłem). Ja nie dający sobą manipulować, trochę zdystansowany, trochę zimny drań.
I (jak to też pewnie często bywa) w pewnym momencie trochę opuściłem gardę, poczułem się za pewnie, za spokojnie, za sielankowo, przez co Jej zachowanie trochę się zmieniło - owszem nadal była miła, dobra, ale nie była już tak klejąca, potrzebująca mnie, zabiegająca, rozpromieniona..
A dwa tygodnie temu nastąpił krach - poszliśmy na urodziny znajomego i tam, po alkoholu, wywiązała się między nami jakaś sprzeczka. W złości powiedziałem Jej, że jest pierdo**ięta, a wyzwiska, awantury, to coś czego Ona nie toleruje. Oczywiście po tym wszystkim przeprosiłem, zabrałem na obiad, ale od tego czasu wieje od Niej MEGA chłodem. Nie zadzwoni pierwsza, nie napisze, nie zaproponuje spotkania, jeżeli już się widzimy, to na chwilę (nie spaliśmy ze sobą od tego czasu ani raz), jeżeli wychodzi "nasz" temat, to Ona mówi, że trudno Jej o tym mówić i nie wie co będzie.
Do tego wszystkiego pogodziła się ze swoim byłym, którego zostawiła dwa lata temu i który z większym lub mniejszym natężeniem zabiega o Nią od tamtego czasu.
I teraz pytanie - co z tym fantem począć?
Jak to ugryźć? Co robić a czego nie robić, żeby tego całkiem nie spieprzyć?
Jeśli rzeczywiście było tak jak mówisz to naprawdę dobrze udawało Ci się prowadzić związek. Co teraz ? Był zapewne jakiś powód , że użyłeś takich słów , ale na przyszłość staraj się być bardziej opanowany. Przypadkiem nie wchodź jej na głowę teraz. Co nie znaczy , że masz też olewać. Zorganizowałbym coś romantycznego i nie wracał już do tego tematu. (nie mówię o kolacji z kwiatami) , poczujcie emocję.
Oczywiście przygotuj się na wypominanie z jej strony Twojego zachowania , ale Ty już wiesz , że zrobiles zle i jak lewym uchem wleciało , niech prawym wyleci. Co do byłego chłopaka .. dla niej to duży plus , będzie zazdrość wywoływać nawet specjalnie , ale jeśli będziesz robić swoje , jednocześnie nie wchodząc jej na głowę. Jestem o Ciebie spokojny
` One zawsze wracają `
generalnie uraziles ja i teraz stawia sytuacje tak ze masz sie o nia starac..Macie juz swoje lata wiec mi sie wydaje, ze jesli temat nie zostal bardziej przedyskutowany to moze warto porozmawiac zeby zamknac ta sytuacje..Czy merytorycznie miales racje czy nie,to Ty juz wiesz ale forma..
Nawet jak sobie skoczycie na spacer, to mozesz wyczuc odpowiedni moment kiedy np sie smiejecie i humor jest ok i powiedziec krotki monolog typu: wiem ze ostatnio blabla bla..jak bedzie chciala to nawiaze dialog ale nie czekaj na to, poprostu daj jej do myslenia..
Tak jak Kuba prawi - nie wchodz zbytnio jej w dupsko ;)Kazdy ma emocje, uczucia ale jesli potrafimy sie przyznac do bledu, przeprosic to jesli obojgu partnerom zalezy na dobrej relacji to powinno to pojsc w niepamiec..zwlaszcza ze jestescie dorosli.
two teas to room two
A ja bym na twoim miejscu zrobił tak
Zorganizuj jakiś fajny wieczór
1) Idź z nią na spacer na którym spokojnie sobie porozmawiajcie wytłumaczcie wszystko przytul ją takie tam
2) jak już się uśmiechnie i będzie fajnie zaproś ją na bilard zajebista rzecz żeby wywołać emocje pozytywne emocje
3) teraz cała atrakcja wieczoru to ogarnij wcześniej jakąś działeczkę gdzie będziesz mógł rozpalić ognisko i po bilardzie ją tam zabierz tylko nie kup kilo kiełbasy, musztardę i chleb tylko kup dwa serki i dwie łyżeczki zapakuj w pudełko i przy ognisku sobie zjecie te serki i będzie git. Będzie pamiętała ten wieczór na pewno. Dobrze by było jak byś umiał grać na gitarze to też byś
mógł jej coś zagrać
Ale to tak bym zrobił ja, jak ty zrobisz to twoja sprawa
Pozdrawiam
Tak właśnie zamierzam - pokazać Jej, że mi zależy, ale równocześnie nie wchodzić Jej w tyłek, nie zamęczać swoją osobą, nie proponować spotkań codziennie, nie dzwonić po 10 razy, itd.
. Ale! Dzisiaj widzieliśmy się chwilę na kawie i zauważyłem coś, czego w Jej oczach dawno nie widziałem - błysk. I to Ona mnie, a nie ja Ją, pocałowała na pożegnanie. Jest więc chyba promyk nadziei.
Ona jest teraz na etapie wypominania mi tego zdarzenia, przypominania mi innych sytuacji w których wg Niej postąpiłem niefajnie, mówienia że się nie staram - czyli jest mniej więcej tak, jak piszecie
Teraz wyjeżdżam na weekend, jak wrócę to zorganizuję coś emocjonującego (btw - zielu18, bilard to dobry pomysł, natomiast gitara i ognisko zupełnie nie Jej klimaty, ale dzięki za radę:)).
Jeszcze jedna kwestia - chcąc nie chcąc obawiam się trochę Jej ex, bo to taki wieczny kawaler, bawidamek, imprezowicz. Do życia się pewnie nie nadaje, ale do "zapomnienia się" jak najbardziej (tym bardziej jeżeli związek aktualnie kuleje).
Moze to bylo tak ,ze jej ex zaczal sie odzywac do niej jakis czas przed wasza klutnia i ona ta klutnie specjalnie sprowokowala. <--- to tylko moje spostrzezenie!
Musisz poprostu odzyskac balans w zwiazku i doprowadzic do 50/50 zaangazowania. Push&Pull.
>If you don't live for something you'll die for nothing.<
Chuj znajet, czy kłótnia była głównym powodem, czy odnowione kontakty z byłym są próbą wzbudzenia zazdrości, czy też nie.
Tak czy siak, nie wiem czy uleganie jest dobrym pomysłem. Często prowadzi to do tego, że przy najbliższej okazji (sprzeczce, złym humorze, cokolwiek) panna ci to wypomni i na nowo to samo. A ty znowu zaprosisz ją na obiad, urządzisz romantyczne ruchanie i będziesz grzeczny.
Takie błędne koło.
Miałem kiedyś podobną sytuację. Ostra sprzeczka, foch i ogólnie chujowy klimat. Zaczęło się ciągłe wypominanie, przedstawianie wszystkiego w czarnych barwach, itd.
- Od początku wiedziałaś jaki jestem. Po co więc wchodziłaś w związek ze mną i masz teraz o wszystko pretensje. Sprawa jest prosta. Jesteś dojrzałą osobą i albo akceptujesz to jak jest, bo nie zmienisz tego, albo kończymy znajomość.
- Przepraszam, chcę z tobą być.
- Ok, jest jeden warunek. O problemach rozmawiamy, a jeśli nie chcesz, to pretensje zachowujesz dla siebie.
No i jesteś na fajnej pozycji.
Oczywiście zakładam również opcję, że laska nie będzie chciała z tobą być. Ale skoro związek burzy się po jakiejś kłótni czy innym tego typu doświadczeniu, to nie miał prawa istnienia.
Per aspera ad astra
Co do kłótni - ja ją sprowokowałem, mnie poniosło,ja swoją dziewczynę obraziłem, więc w tej kwestii nie mam wątpliwości - powinienem był przeprosić i to uczyniłem.
Teraz mały update - dziewczyna zadzwoniła do mnie rano i z przekąsem w głosie zapytała "jak było wczoraj w klubie? Widzę, że Ci humor dopisuje.." - jakiś "życzliwy" znajomy doniósł Jej, że widział mnie wczoraj w klubie. I zaczęło się pasmo pretensji - że nagle zacząłem często chodzić do klubu, że wychodzę z koleżankami na kawę, że ileś miesięcy temu coś tam zrobiłem, itd., itp. Zakończyła stwierdzeniem, że nie rozumie mnie ani mojego zachowania, i że jak będę Jej to potrafił wytłumaczyć, to żebym zadzwonił.
I teraz pytanie - zadzwonić i powiedzieć, że to przecież Ona ma teraz rozterki i nie wie "co z nami będzie", więc nie rozumiem pretensji (na co zapewne odpowie, że wcale nie ma pretensji i mogę sobie robić co chcę), czy nie dzwonić w ogóle, czy rozegrać to jeszcze inaczej?
posluchaj sie Kratosa i nie rozkminiaj tyle....
nigdy sie nie tlumacz - przyjaciele tego nie potrzebuja, a wrogowie i tak nie zrozumia.
dziewczyna ewidentnie szuka zaczepki do klotni i sproeadzenia Cie do pieskowania - obrocenia rol z poczatku znajomosci/zwiazku. a Ty wlasnie w tym momencie masz do tego wrocic - bo to ja wlasnie do Ciebie przyciaglo.... podoba jej sie zimny dran - to badz najwiekszym skurwielem po tej stronie misissipi.... wroc do konkretnych emocji - to klucz do jej ... kur... WSZYSTKIEGO - cipki, serca, glowy...
a jezeli dalej nie bedzie gralo to sory..... po pol roku przewaznie wychodzi czy cos ze zwiazku bedzie czy tez nie.. to taki popierdolony termin....
glowa wysoko i graj swoje.
Wypróbowałem obie metody.
Najpierw bycie miłym - w niedziele randka. Wszystko źle - bo za mało czasu na przygotowanie Jej dałem, bo czy ja myślę, że Ona komórki z ręki nie wypuszcza, bo coś, bo coś.
W poniedziałek przed pracą zostawiłem prezent pod drzwiami - też źle. Zdawkowe podziękowanie przy okazji smsa o czymś zupełnie innym i problem, BO - jak ja wszedłem do Jej klatki (sic!).
Przestałem więc pisać, dzwonić, być miłym.
Nie minęła doba, sms od Niej "jak tam? jak Twoje palenie? bo ja właśnie rzuciłam". Odpowiedziałem po kilku godzinach, że z moim paleniem nigdy lepiej nie było. Potem kolejny sms od Niej o jakichś pierdołach, potem kolejny. Odpisuję zdawkowo po kilku godzinach i czekam... czekam co będzie (i czy będzie) dalej.
dokładnie ...najpierw przemyśl czy miałeś powody aby na nią najechać. Później ... powiedz dlaczego tak się odezwałeś. Ja bym ustalił jakieś reguły i się nich trzymał....więc albo mi ufa ...albo nie ufa ...to może odejść.
Wiesz jeśli nie miałeś powodu to fakt trochę głupio...możesz coś tam wymyślić...ale nawet jak nie wymyślisz to wyjdziesz na chama a takich typów laski lubią - niestety prawda- najczęściej udają, że odchodzą ale wracają - ;D .
...ale zazwyczaj jest tak jak pisałeś, laska ma jakiś kompleks ...jest przewrażliwiona ...kąsa i ujada jak mały piesek ...a jak Ty warkniesz albo ugryziesz bo się to skumulowało to robi z siebie męczennice
Fakt, jest przewrażliwiona, ale to nie wynik Jej kompleksów, a wychowania w dysfunkcyjnej, rozbitej rodzinie. Tak myślę. Spotkaliśmy się wczoraj na chwilę, bo musiałem Jej coś przekazać. Powiedziała, że nie widzi tego dalej i wie, że to chore, ale jak tylko coś jest nie tak to Ona odsuwa się od ludzi i nie potrafi się do nich z powrotem zbliżyć, i że do mnie też już nie będzie potrafiła. Powiedziałem, że ok, rozumiem, jeszcze chwilę miło porozmawialiśmy i rozeszliśmy się każde w swoim kierunku.
Dzisiaj mi napisała, że chce mi tylko powiedzieć, że wszystko między nami było prawdziwe i żebym o tym pamiętał. I jeszcze "Lubię z Tobą robić tak wiele rzeczy, będę za nimi tęsknić...."
Odpisywać coś na to w ogóle?
I czy usunąć się zupełnie z Jej życia i czekać na Jej ewentualny ruch? Czy odezwać się od czasu do czasu, pogadać miło, spotkanie zaproponować?
Gusto, żarło, żarło aż zdechło. Znajdź se inną.
Ty ochłodzisz ona będzie szukać kontaktu, ty zrobisz jakiś krok ona zrobi lód. Naglę się jej telefon zepsuje na tydzień albo będzie miała wiecznie wyciszony i nie słyszała. Chłopie po co ci to, chcesz przekonaj się na własnej skórze, zobaczysz że mam rację. A Saverius niech ci powie co myśli o kobietach wychowanych bez ojców, coraz bardziej jego teoria wydaję mi się słuszna.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki