Cześć
wiecie, miałem ostatnio "przygodę" w galerii handlowej.
Otóż siedzimy se tak z moim tatą (zajebisty gość!) czekając na mamę, która oczywiście buszowała w ciuchach, bo mamy teraz czas wyprzedarzy.
Siedzimy se tak i gadamy o tym, cośmy już kupili itd. i nagle przechodzi koło nas para - córka z matką. Córka była zjawiskowa, brunetka wysoka o łagodych rysach twarzy, ale wydawała się taka niewinna.
Oczywiście moje oczy powędrowały za córką, a tatko to dostrzegł i rzekł:
"Ładna dziewczyna..."
"No..." - ja (i banan)
"To... co tu jeszcze robisz?"
spojrzałem na niego ze zdziwieniem, bo to człek nie pierwszej młodości i rzadko mówi o takich sprawach
"Eee, a co, mam do niej podbić?"
"No nie, spytać o drogę... Idź już"
Za radą starszego poszedłem i zaczynam pogawędkę. Zacząłem o tym, że ładną bluzkę kupiła, i że idealnie nadawałaby się na prezent dla mojej siostry, więc od razu gdzie ją kupiła itd, w końcu powiedziałem, że może mi pokaże, gdzie, bo nie znam tej galerii za dobrze - chciałem ją odizolować od mamy, która patrzyła na mnie niechętnym wzrokiem
I wszystko byłoby fajnie, gdyby mamuśka się nie odezwała.
Zaczęła mi wytykać, że mam jej córki nie podrywać itp
Odbiłem mówiąc coś w stylu: Proszę się nie dowartościowywać sądząc, że podrywam Pani córkę... czy coś w ten deseń, nie pamiętam
W każdym razie, jak Wy byście sobie poradzili w takiej sytuacji? Pytam na przyszłość
"Dobra tato, ale Ty izolujesz mamuskę, a w ramach tego nie powiem, że potajemnie wymykasz sie z kumplami na piwko"
a nie mówiła ona tego w żartach?
Jeśli tak to pierwsza myśl jaka przyszła mi na myśl, aby jej zarzuty obrócić w żart: "to było tylko niewinne pytanie z prośbą o pomoc... lecz nad tym podrywanie pani córki muszę się poważnie zastanowić, bo wydaje się być..." coś w tym stylu, bo to co Ty odpowiedziałeś, wydaje mi się że było troche za ostre. Jednak nie mi jest jeszcze dane doradzać na tę chwilę...
ale i tak wielkie propsy za podbicie!
Trzeba było poprosić ojca o wingowanie. Mógłby wziąć mamuśkę w obroty- wtedy nie byłoby problemu. Trochę przesadziłeś z reakcją. Mogłeś powiedzieć, że nie podrywam córki, tylko panią
źle odbiłeś ;] Pojechałeś tym samym po lasce, którą chciałeś wyrwać, a nie po blokującej sprawę matce.
Trzeba było rzucić jakiś żart, żeby rozładować sytuację (choć nie wykluczam, że faktycznie matka Cię podpuszczała) i rzucić coś w rodzaju : "zakładając, że niedaleko pada jabłko od jabłoni, dziwi mi się pani?" ;] Wiem przynajmniej, że moją matkę takie teksty rozwalają na łopatki, w końcu też kobieta
Tlenodyszna, ciepłokrwista.
JAAAAUUUUU!Chłopie takie teksty to możesz rzucać laskom(takim które maja za wysoka samoocenę)ALE NIE MATCE LASEK...zachowałeś się wobec niej bezczelnie...dziwie się ze nie dostałeś torebka po łbie,albo plaskacza za taki tekst do starszej kobiety(a możne to moja iluzja?)...


Ale pierwsze koty za ploty...Ale pewnie jej szczena opadła tak jak lasce kiedy to usłyszały...
Było już o tym trzeba było najpierw trochę zbajerować mamuśkę żeby sama ci wcisnęła córkę w ramiona myśląc ze jesteś tym wartościowym i wspaniałym który jest właściwy dla jej córki...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"