Jakiś czas temu pisałem o pewnej pannie z pracy, którą próbuję podrywać. Różne perypetie były, skończyło się tym, że przez długi czas nie odzywaliśmy się do siebie i nie widywaliśmy się - nie chce mi się pisać, dlaczego, to nie jest tu istotne.
No w każdym razie parę dni temu odszedłem z pracy, żegnalem się z ludźmi, w tym z tą laską. Trochę sobie z nią pogadałem, jej mowa ciała jak najbardziej prawidłowa (międliła w ustach naszyjnik, ze aż miło było popatrzeć), ja trzymałem lekki dystans. Skończyło się tym, że laska wyraźnie sugerowała, że chce dalej mieć ze mną kontakt, to były jej słowa i sugestie, ja nic w tym kierunku nie robiłem (swojego czasu skreśliłem ją i tego się trzymałem).
No to dzisiaj gadamy przez telefon, chcę się umówić z nią na spotkanie. Generalnie reakcja pozytywna, ustawiliśmy się na poniedziałek, tylko zastanawia mnie jeden tekst. Otóż panna była przez cały okres naszej znajomości totalnie zakręcona na punkcie pracy, to był dla niej priorytet i to było widać. A dziś mi gada przez telefon, że podjęła postanowienie, że już nie będzie się poświęcać pracy, że chce normalnie żyć, wychodzić gdzieś itd. Nie wdawałem się w gadkę na ten temat, powiedziałem tylko, że słusznie robi, bo z tego skupienia się tylko na pracy to różne problemy powstają i ona o tym dobrze wie.
Jak mam rozumieć ten tekst laski na temat tego, ze nie będzie się już poswiecać pracy? Czy to zwykłe przyjacielskie zwierzanie się (oby nie) czy też sugesia, żebym się starał, to może jej ten czas zagospodaruję
Jak to rozumieć?
Jeszcze jedno - zaproponowała mi wyskoczenie gdzieś razem na kawę czy obiad w poniedziałek, w czasie jej pracy (ja teraz nie pracuję, rozglądam się za nową robotą). Ja odmówiłem i powiedziałem, że w ciągu dnia to ja szukam nowej pracy, na tym się skupiam i że spotkać mogę sie z nią jedynie po jej pracy. Przystała na to.
Mam nadzieję, że nic nie spieprzyłem 
Dzwoniłem najpeirw ja, koło 13, powiedziała, ze teraz nie moze rozmawiać (z powodu jakiegoś spotkania roboczego) i spytała, czy może potem zadzwonić do mnie. Powiedziałem, że może dzwonić ale tylko do 15. Koło 14 oddzwoniła.
PS. Przy okazji prośba do admina o przeniesienie tego wątku do podforum "Ogólnie o podrywaniu i uwodzeniu" - przez pomyłkę umieściłem wątek nie tu, gdzie trzeba.
elegancko, ja mialem podobnie troche, po 3 miechach panna sie odezwala wczoraj i jestem ustawiony na niedziele choc chciala wczesniej, nic nie zjebales ani Ty ani ja. narazie jest ok, tylko nie spierdol dalej, powodzonka.
semper fidelis