Siema!
Zaczne od tego, ze mieszkam u USA od jakichs 2 miesiecy, i chodze do szkoly z samymi chlopakami, tak chlopakami, meska szkola, ani jednej dziewczyny oczywiscie procz nauczycielek(i prosze tutaj nie dawanie "rad" dotyczacych ich). Wiec nie mam dziewczyn do rozmowy, jeszcze tutaj nie znam za wielu osob, procz kuzynek i jej kolezanek (Amerykanek, ladnych zreszta), z ktorymi spedzilem kiedys pewna sobote, ale ze wzgledu iz nie znam angielskiego za dobrze, nie odzywalem sie zbytnio, no chyba ze do kuznynki, ktora mowi po polsku, ale na tym koniec, zauwazylem, ze teraz zalezy mi bardziej na gadaniu i spedzaniu czasu z dziewczynami, niz kolegami. No i tutaj jest ten problem, otoz jesli bym sie uparl, znalazlbym jakichs kumpli, no ale z dziewczynami gorzej, nie sadze ze moge z nimi gadac, nie znajac dobrze angielskiego, a co dopiero je podrywac. Jesli chodzi o kuzynke i jej kolezanki, to nie moge przeciez sie z nimi spotykac co tydzien, po pierwsze, ze nikt mnie nie zaprasza, a po drugie nie chce sie sam "wpraszac", bo to nie wyglada najlepiej. Tak wiec, co moge zrobic w tej sytuacji? Z gory dziekuje za odpowiedz!
no cóż naprawdę jest problem, ale moim zdaniem jedynym rozwiązaniem jest po prostu nauka, nauka i jeszcze raz nauka, języka oczywiście ;]
wydaje mi się też, że powinieneś być dla dziewczyn ciekawą osobą za sam fakt tego, iż jesteś obcokrajowcem, skorzystaj z tego, może akurat mentalność polaka spasuje którejś z pań ;]
to samo sneakers pomyślałem
Podbijasz do laski i nawijasz po polsku... Ona oczywiście nie rozumie blablabla. Walisz teksta po angielsku, że nie potrafisz dobrze mówić ale jesteś pewien że taka laska jak Ona Ci pomoże w nauce. Potem to już z górki - zajebista syt na podryw ;p
Jestem za radami chłopaków wyżej:) Mniej gadania=więcej kinetyki!
A tak na marginesie : "Włącz myślenie - nie boli."
Przerąbane. Jedna rada - ucz się angielskiego.