Powiem krótko i na temat. Moja dziewczyna została zaproszona przez swojego dobrego kumpla jako osoba towarzysząca.Na jakąś 18nastke. Ja osobiście zazdrości nie pokazywałem. Sam dałem subtelnie do zrozumienia, że będę się dobrze bawił. Finał ligi mistrzów a potem kto wie. Nie zamierzałem jej wprost mówić co robie. Wiem też, że ten jej kumpel coś do niej ma, lecz ona ciągle go olewała. Jednak zastanawiam się co chce osiągnąć przez to, że idzie właśnie z nim ? Poszła z grzeczności ? Chce mieć kogoś w rezerwie ? To, że tam idzie to mam gdzieś. Jednak wkurzyło mnie, że wcześniej dowiedziałem się tego od kogoś a nie od niej. Zastanawiam się po co to robi. De facto tamten już z 5 miesięcy coś próbuje a ja się pojawiłem i jakoś zostaliśmy parą. Jest to taki typowy chłopak, który wpadł w ramę przyjaciela.

Wiesz co ja mam IDENTYCNZĄ sytuacje, z tym, że moja chce iść z kolegą na wesele kogoś tam jego z rodziny. Tez sie zastaanwiam cały czas po co ona to robi, ja tam bym nie szedł ze swoja koleżanka na wesele kogoś z jej rodziny bedąc przy tym w stałym związku. Jedynie co w koncy wymyśliłem to uwierzyłem jej ze chce się dobrze pobawić (bo bardzo imprezowa dziewczyna), a ten kolega mega brzydki i lewy taki. Chociaż jestem ciekaw opini innych uzytkowników.
Były już takie tematy i sam miałem niedawno taką sytuacje. Z tym że moja dziewczyna odmówiła kolesiowi a potem próbowała negocjować to wyjście tłumacząc tym że ona też go kiedyś o to prosiła (jak jeszcze nie byliśmy razem). Powiedziałem krótko że to nie wyporzyczalnia dziewczyn na impreze i żeby kolega znalazł sobie dziewczyne albo wolną koleżankę. Więcej na ten temat już nie rozmawialiśmy.
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...
stary zrób tak żeby laska przypadkiem sie dowiedziała że na meczyku z kumplami bedą laski, a najlepiej jakaś która lata za Tobą. Twoja lejdi tej imprezy nie bedzie4 wspominac dobrze, bo bedzie caly czas myslec co Ty tam robisz
...kobiety są po to żeby je kochać, a nie rozumieć...
Spoko spoko, jak tak dalej pójdzie to będzie nara i tyle. Psa z siebie nie dam zrobić
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...
Dałem jej do zrozumienia, że będę się dobrze bawił i szalał na mieście. Oczywiście nie wciskałem, że z kobietami bo to miało być mimochodem. Jeszcze dwa razy wczoraj jak się spotkaliśmy w trochę większym gronie, dałem jej powody do zazdrości. Niech się trochę emocji nałapie. Raz to z kobietą o 7 lat starszą ( de facto bardzo ładną w jednym z lokali ), uśmiech ode mnie, krótka wymiana zdań. Wcześniej z jedną z rówieśniczek gadałem a ją olewałem. Mój dobry przyjaciel zwrócił mi uwage jak podczas tej akcji patrzyła się na mnie. Dzięki niemu wiem, że działało bo taką miałem olewkę w tej chwili, że nawet kątem oka nie zwracałem uwagi. Szczerze nie wiem tylko czy poruszać ten temat z nią jak się spotkamy czy może z uśmiechem na twarzy spytać jak było ? A potem dodać, ze ja również miałem super zabawę ale tylko ogólnikowo o tym wspomnieć ? Bo faktycznie w LTR jeszcze nie byłem.
* Świat jest tragedią dla tych co czują, a komedią dla tych co myślą.
* Kontroluj swoje emocje a nie odwrotnie.
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
skoro ona się na Ciebie patrzyła tzn. że działa... pamiętam jak ja kiedyś tak wkurwiałem swoją byłą. miała takie jazdy na bani, że to masakra. sprawiało mi to zajebistą radość jak mi wszyscy na około mówili "ale ona się na Ciebie gapi." a ja nic, ani razu na nią i to ją bardziej nakręcało. na twoim miejscu bym olał sprawę i podszedł do tego jak gdyby nigdy nic. po prostu robił swoje. do czasu, aż laska zacznie się zastanawiać "o co tu kurwa chodzi... dlaczego jego to nie rusza, że ide z kolesiem na wesele a on się przy tym jeszcze dobrze bawi i flirtuje z laskami... " to chyba najlepsza opcja jaką masz, bo jak zaczniesz okazywać zazdrość to ona po prostu poczuje się pewnie. dodam jeszcze, że laska w zdrowym związku nie ma ochoty iść na wesele z kim innym niż ze swoim partnerem. (tak mi się przynajmniej wydaje) tutaj nie ma co gadać musisz ją puścić i pokazać, że Cię to nie rusza.
Po pierwsze tamten frajerek co ją zaprosił to bezczelny na maksa jak się kogoś zaprasza to się pyta czy ma dziewczynę/chłopaka i zaprasza sie wtedy ich oboje, a nie że zapraszasz laskę/chłopaka kogoś tam. Tacy ludzie są pojebani co tak robią i nie zmienię nigdy w życiu o takich pedałach zdania...
Ja bym ja puścił ale bym powiedział że nienawidzę takich osób jak wyżej tutaj opisałem i chuj niech spierdala do niego jak tak bardzo jej zależy.
Wiesz z tego co wiem on wiedział, że ona jest ze mną. I jego chyba to wkurza, że on pół roku próbuje i nic a ja się pojawiłem i jesteśmy ze sobą. Tak to widzę z własnego punktu widzenia. Chodź mam dobrego przyjaciela na tej imprezie więc jak by co to mi powie czy czegoś nie odwaliła.
* Świat jest tragedią dla tych co czują, a komedią dla tych co myślą.
* Kontroluj swoje emocje a nie odwrotnie.
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
Gadajcie co chcecie, ale w zdrowym związku, gdzie laska rzeczywiście jest zakochana, za chuja nie będzie nawet miała myśli by iść na wesele z jakimś innym kolesiem. Taka jest prawda, a zamiast zabierać się od dupy strony za to, czyli próbując zwalczyć już skutek tj. jej chęć pójścia na te wesele, to poszukajcie przyczyny, gdzie spartoliliście sprawę, że panna zamiast latać za wami umawia się na taką oficjalną imprezę albo idzie jako osoba towarzysząca jak w przypadku tej 18. A jak już wpadliście w taką sytuację, to karty trzeba ostro rozdać bez pierdolenia się czy to jest w porządku czy nie. Co mam na myśli?
Jawnie się umawiasz z jakąś byłą albo nowo poznaną na randkę, tylko tak by ona się dowiedziała o tym od swoich znajomych, a na wyrzuty z jej strony to już chyba wiecie jak zareagować...
Nasz błąd ? A może ona chce w nas wzbudzić zazdrość ? Choć sam wątpię w to. Możliwe, że my popełniliśmy błąd. Teraz muszę go szukać i odnaleźć. Pytani czy olać to całkowicie czy z uśmiechem pokazać jej, że lepiej bawiliśmy się od niej w tym czasie ? Z tym umówieniem będzie problem, bo nie mam pewności czy jej przyjaciółka jej wszystko przekazuje. Niby zapewnia mnie, że to co jej mówię zostaje między nami. Więc nie wiem kiedy to dotrze a kiedy nie. Jakaś inna propozycja na ostrą rekacje ? Bo moja aktualna pozycja wcale nie pomaga w realizacji pomysłu wyżej, choć muszę przyznać, że jest dobry. Zresztą w dupę, w domu nie siedziałem, bawiłem się w pubie podczas meczu. Nawet nie myślałem o niej. Mam nadzieje, że teraz dam jej powody do zazdrości i się ogarnie. Jak nie to adios i żyje się dalej.
* Świat jest tragedią dla tych co czują, a komedią dla tych co myślą.
* Kontroluj swoje emocje a nie odwrotnie.
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
Jakbyś był na początku związku, kiedy jeszcze masz ją lekko w dupie, kiedy nie zależy tak bardzo, nie odważyłbyś się zrobić takiego numeru? Olać sprawę możesz jak ona chce wzbudzić zazdrość, przez to pokazujesz pewność siebie itd. Ale w takiej sytuacji musisz ją zrównać do pionu bo Ci się wymknie z rąk panienka. Daj jej palca upierdoli całą rękę. Teraz to Ty srasz i się zamartwiasz, odwróć dynamikę tej sytuacji na swoją korzyść.
Tylko żadnych sztucznych pokazowych zagrań. Pełen natural, np. wiesz, że jej znajomi często siedzą w jakimś pubie, to tam zabierasz laskę i uwierz mi dowie się jak nie dziś to jutro.
Tylko na zazdrość już wczoraj zacząłem działać. Doszedłem do wniosku, że skoro ona próbuje u mnie coś wzbudzić to ja nie będę dłużny, Widziałem, że mi się udało. Czyli Conor Twoim zdaniem nie poruszać w rozmowie tego tematu ? Olać go kompletnie i znów działać na jej zazdrość A co do tego czy mi zależy. Trudno określić. Bo w sumie raz mam to w dupie i zagaduje i flirtuje na jej oczach to innych. Z drugiej gdybym miał w dupie to bym nie pisał. Słowa dla niej pewnie nic nie znaczą. Chłodnik pewnie też nic nie da. Czyli pewnie na razie oleje i umówię się z jakąś dziewczyna tak by się dowiedziała. Tylko to trudne przedsięwzięcie. Ze względów taktycznych.
* Świat jest tragedią dla tych co czują, a komedią dla tych co myślą.
* Kontroluj swoje emocje a nie odwrotnie.
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
Skupiłem się bardziej na tym weselu, umknęło mi, że w Twoim przypadku to o 18 chodzi. Zamotany jestem dzisiaj. Piszesz, że to dobry kumpel, może ona traktuje go jak przyjaciela i po prostu chce z nim iść od tak, bo to bliska jej osoba. Jak masz na tej imprezie jakichś pewnych znajomych co Cię nie wydadzą, to powiedz im, żeby ostrożnie mieli na nią oko czasem i się dowiesz co rzeczywiście tam się działo między nimi.
A tak w ogóle, skoro nie powiedziała Ci wcześniej o tej imprezie i do tej pory go olewała, to może rzeczywiście to nic złego, dla niej to przyjaciel i tyle, dlatego Cie nie informowała bo w sumie nie ma o czym hehe. W takim razie to na luzie to weź, zagrałeś z innymi w klubie ok. Teraz lej na to jak gdyby nic się nie stało.
Conor właśnie idealnie tak zrobiłem. ( Ta impreza już trwałą gdy pisałeś posta. ) Z dwa dni temu zgadałem się z moim najlepszym przyjacielem, który też tam idzie. Prosiłem by od czasu do czasu rzucił okiem na nią, czy aby rogów mi nie przyprawia. No i faktycznie ona go traktuje jak przyjaciela, tylko on chce coś więcej od niej. I jestem prawie pewien, że ona o tym wie. No ale gościu jest w ramie przyjaciela i pewnie nie wie czemu nic nie działa.
Faktycznie, może nie mówiła mi bo to nic znaczącego. Nie patrzyłem na to od tej strony, tylko od tego, że nie mówiła wcześniej i tego się uczepiłem. No w takim razie dzięki Conor.
* Świat jest tragedią dla tych co czują, a komedią dla tych co myślą.
* Kontroluj swoje emocje a nie odwrotnie.
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.