Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Coś się gdzieś, jakoś sypnęło... I po pieśni...

Portret użytkownika xalos

Witajcie bracia. Skończyła się sesja i znów mam chwilkę na skrobanie…
Od razu zaznaczam, że w chwili pisania tego tekstu nie jestem trzeźwy i może pojawić się sporo literówek. Ale do rzeczy.

Dziś spotkałem się z pewną dziewczyną. Spotykałem się z nią już jakiś czas, było troszkę kina, chodzenie za rączkę, nawet jakiś buziak w policzek… Trochę dałem dupy, bo mogłem coś więcej, ale chyba zaczęła mi się naprawdę podobać i to dlatego. Wiedziałem bowiem, że nie będzie o nią łatwo i to mnie jarało. Ostatnio starałem się robić bardzo dużo kina i na koniec jakieś kc. Większość z mojej inicjatywy. Dziś spotkałem się z nią i sam nie wiem dlaczego zamiast być zajebistym jak Ułani w stepie zachowywałem się jak jakiś ciul. Ona z resztą też poruszała jedynie poważne tematy… I to wcale nie w odpowiedzi na moje zjebanie. Taka jakaś była dziś nie swoja... Nie mogliśmy się wcale dogadać. Spotkanie z tego też powodu trwało krótko. Nawet gdy na łyżwach chciałem ją wziąć za rękę to mi ją zabrała coś tam mówiąc pod nosem. Potem się mnie zaczęła pytać czy się obraziłem… Czy mam zły humor itd. Na wszystko odpowiadałem, że jest ok.
Na sam koniec tej pożal się Boże randki spytałem co robi 14 lutego, bo planuję pewną kolację, którą byłem jej winien z racji przegranego zakładu. Ona na początku powiedziała, że nic, ale za chwilę gdy ogarnęła jaki to dzień powiedziała, że nie przyjdzie, bo to walentynki, a ona nie lubi tego święta. Ja jeszcze nieudolnie próbowałem ratować sytuację pytając dlaczego. Ale ona odpowiedziała: „bo nie” i poszła do mieszkania. No kurwa co jest ze mną dziś pomyślałem…
Za jakieś 15 minut do niej zadzwoniłem, co też nie było dobre moim zdaniem i powiedziałem, że jeżeli 14 będę w mieście to robię kolację (spłacam zakład) niezależnie czy zjem ją sam czy nie. Ponadto nie ważne dla mnie jest czy to dla niej walentynki, święto świeczek, czy może narodziny Shirmy… Ona na to, że na pewno zjem ją sam, albo może przysłać mi siostry, bo lubią dobre jedzenie, ale ona nie przyjdzie 14 na bank. Odpowiedziałem w skrócie, że z jej siostrami też z chęcią zjem, bo lubię dobre towarzystwo, ale zakład przegrałem z nią i kolacja jest przewidziana dla dwóch osób.
Ona na to, że na pewno nie przyjdzie i nawet 14 nie odbiera ode mnie telefonu. Ja odpowiedziałem, że zadzwonię wcześniej niż 14 i powiadomię czy będę w ogóle u siebie czy też nie. I, że dla mnie pasowałby nawet i 15 gdyby nie to, że ona się tak upiera przy tym, że nie przyjdzie. A ja ze swej przekornej natury już zmienić terminu nie mogę…
Pożyczyłem jej kolorowych snów i powiedziałem, że się jeszcze odezwę. Ona na to Pa i że i tak nie przyjdzie, bo to 14 itd.
WTF!!!!

Cholera teraz tak siedzę w stanie nietrzeźwym jak przystało na Sarmatę i pieprzy mi się we łbie co ja zjebałem, że tak to się wszystko pierdoli… Niby było ok, mowa ciała, troszkę negów, kino od początku wszystko jak Pan Bóg przykazał, a tu dupa, żeby nie powiedzieć brzydziej, bo sąsiedztwo Pana Boga w zdaniu nie bardzo pozwala…

Czyżbym się zakochał???

Oj jak tak siedzę dziś i patrzę na siebie to jakiś marny ze mnie inżynier podrywu skoro zamiast upychać laskę w własną ramę siedzę i drapiąc się po czuprynie skrobię tego bloga.
Żeby była jasność nie śpię nie dlatego, że myślę o niej, a dlatego, że piłem i nie mam ochoty kimać…
Chociaż mogę się mylić.

Tak Bracia Ułani! Dziś szarża porucznika xalosa zatrzymała się na ruskich bagnetach, a każdy wie, że lekka kawaleria po wytraceniu impetu i szybkości w starciu z grenadierami ma nikłe szanse na przetrwanie.

Krew, ból i łzy…

Jedyne co dowódca jeśli żyw może zrobić to nakazać odwrót ocalałym.
Licząc na zamieszanie i zarazem wolniejsze przeładowanie karabinów co pozwoli odciągnąć i tak nieuniknioną salwę w plecy.

Sorry za ewentualne błędy i za to, że zamiast jakiegoś motywującego tekstu walę tu smuty jakich mało…

Odpowiedzi

Portret użytkownika salub

Myslisz o niej i to dużo,

Myslisz o niej i to dużo, świadczy chocby o tym fakt, ze sam z miejsca zaprzeczyles, ze tak nie jest, a przeciez nikt Cie o to nie posądzał.

Z tego co tutaj piszesz, wnioskuję i to widać, ze byles zbyt nachalny i zbyt dużo uwagi poświęcałeś właśnie tej jednej dziewczynie. A to poskutkowało tym, ze ona zaczęła stawiać kroki do tyłu w waszych relacjach.

Portret użytkownika lunático

Zgadzam sie z Salubem! Daj

Zgadzam sie z Salubem!
Daj sobie teraz czas,ochłoń, i nie pierdol ze marny z Cb inzynier- kazdy ma gorszy dzien,ale nie popelniaj bledow poczatkujacych...Po kiego CH!#A dzwoniles po tych 15 minutach? Co to mialo dac? Spotkanie zakonczone elegancko telefon pozniej,aby myslala...
Troche zle rozegrales te kolacje,ale coz nikt nie jest doskonaly Wink
Moja rada na teraz?
Znajdz sobie jakas inna z ktora bedziesz rownie milo spedzal czas Smile

Portret użytkownika xalos

Chyba macie rację Bracia. W

Chyba macie rację Bracia. W prawdzie nie wydaje mi się, że byłem nachalny. Telefon może raz na tydzień i jakieś spotkanie...
Czasem ona dzwoniła i proponowała spotkanie. A teraz coś się sypnęło... Ale faktycznie trzeba sobie odpuścić na jakiś czas i potem zadzwonić i postępować jakby nigdy nic od początku. Ułani nie odpuszczają! A w tym czasie postarać się zająć innymi sprawami.
Chyba faktycznie ta zbliżająca się porażka jakoś mnie boli...

Portret użytkownika BarT

Wyszedłeś moim zdaniem na

Wyszedłeś moim zdaniem na fest bardzo proszącego się o te kolację... Chciałeś się zrewanżować po zakładzie jak ona nie chce to ją pierdol co się będziesz... Po chuj ten telefon po 15 minutach to ja nie wiem?!
Za bardzo się prosiłeś Wink I jeszcze mówiłeś, to zadzwonię przed 14. może po 15, a może będę dalej ci lizał rowa aż mnie rzucisz. I jeszcze to z tym, że robisz kolacje bez względu na to czy ona przyjdzie czy chuj wie jaki meteoryt spadnie na ziemię. Ja bym powiedział: "Ok. Chciałeś się zrewanżować, ale nie chcesz to nie ma problemu tylko żebyś potem nie marudziła ;)"

Portret użytkownika xalos

Cholera wiem, że dałem dupy.

Cholera wiem, że dałem dupy. Najgorsze jest to, że zawsze daję ciała jak zaczyna mi zależeć. No takie głupoty robię, że aż boli. Najlepiej mi idzie gdy nie w żaden sposób się nie angażuję...
Nic wtedy nie idealizuje, za dużo się nie zastanawiam, widzę jasno rzeczywistość... A tak, to widać w blogu powyżej...
Teraz nie będę się jakiś czas odzywał (ona też podejrzewam, że nie), potem postaram się żeby 14 coś mi wypadło. I postaram się z nią jakoś jeszcze później ustawić, gdzie wszystko zacznę od nowa.
Może znów bredzę, więc jeśli tak to proszę o ogarnięcie mnie Laughing out loud
Dzięki bracia za rady i pomoc...

Portret użytkownika CasaNovy

Też mam z tym problem, gdy

Też mam z tym problem, gdy zaczyna mi zależeć, wszystko sie pierdoli Smile Serce podpowiada - "Lataj za nią!", "Spotykaj się jak najwięcej" ,a mózg ogaaaaaaaarnij się, będzie chłodnik będzie dobrze, poczytaj podrywaczy, i poradź się Pako ;D Dziwna sprawa tak to już jest, resztki frajerstwa zawsze gdzieś zostają, najważniejsze to się przełamać. Nie opuszczaj gardy stary, bo dostaniesz w mordę Wink

Portret użytkownika salub

Jeszcze raz Wam to

Jeszcze raz Wam to napiszę.

TO ŻE ZALEŻY WAM NA KOBIECIE, NIE MUSI OZNACZAĆ, ŻE OD RAZU SPIEPRZYCIE TĘ RELACJĘ

Jeśli nie jesteście jeszcze w stanie panować nad własnymi emocjami, to spotykajcie się z kilkoma dziewczynami, aby te emocje, uczucia odpowiednio sobie rozłożyć.

Gdy spotykasz się intensywnie z jedną, coraz częściej i częściej, robicie różne szalone rzeczy to normalną sprawą jest, że zaczynasz o niej myśleć. To się dzieje samoistnie.

Ale żeby temu przeciwdziałać, spotkaj się z inną. Wtedy poczujesz, że zaczynasz mniej myśleć o pierwszej, a skupiasz się na kolejnej. To wprowadza równowagę emocjonalną.

Xalos - do Ciebie się teraz zwrócę - olej to marne i komercyjne "święto" jakim są walentynki, ochłoń na tę laskę i weź się w garść.

Portret użytkownika xalos

Dzięki Stary... Tego mi

Dzięki Stary... Tego mi trzeba było... Reprymendy i plaskacza w ryj. Zdrowy i solidny kop na pobudkę!
Pieprzyć święto, umówię się z kimś innym... A do panny z bloga odezwę się później i jakby nigdy nic, od początku spróbuję coś ugrać... Ale bez parcia na siłę, bom Ułan, a Ci słynni z tego, że oni sami karty rozdają Smile
Trzeba odpuścić na jakiś czas i wziąć się w garść.