
W życiu każdego człowieka pojawia się moment, że zaczyna odczuwać potrzebę uporządkowania swoich myśli, pokuszenia się o podsumowanie itd. We mnie też pojawiła się taka potrzeba. W moim krótkim, trwającym zaledwie 17 lat życiu nie działo się wiele. Pod warstwą tłuszczu kryła się warstwa frajerstwa i łajzowatości. W głowie tkwiła cała masa dziwnych iluzji, część nawet sam sobie wpoiłem. Nie miałem mentora, swoistego doradcy, który byłby w stanie pomóc mi choćby pojąć podstawy uwodzenia kobiet. Dodatkowym problemem było to, że byłem grzecznym, zakompleksionym, ale naprawdę bardzo dobrym uczniem. Kilka sukcesów pojawiło się na moim koncie, dawało mi to szczęście, ale jak wiemy potrzeba obcowania z kobietami siedzi w głowie każdego faceta. W maju trafiłem na tę stronę i na początku nie wierzyłem w to wszystko, odpuściłem sobie, bo myślałem, że to będzie trudne. Za 2 tygodnie wróciłem, przeczytałem wszystko jeszcze raz i pomyślałem, że to będzie nawet bardzo trudne.
Na początku chłonąłem, arty, ebooki, blogi jak szalony. Doszło do kilku epizodów z różnymi dziewczynami, ale nie byłem zadowolony, zawsze coś psułem. Pewnego słonecznego piątku w połowie czerwca podszedłem do lustra, popatrzyłem na siebie. Stwierdziłem, że na drzwi są otwarte, ale to ja muszę przez nie przejść. Zacząłem czytać więcej książek, uprawiać sport, chodzić na siłownię, starać się nawiązać dialog nawet z przypadkowymi osobami. To były wakacje mojego życia. Czułem jak wychodzi ze mnie całkiem nowa osoba, miałem mnóstwo energii i optymizmu. Stwierdziłem, że kolejny rok szkolny musi być inny.
Nie było łatwo, część starych nawyków wróciła, ale nie poddałem się tak łatwo temu głosikowi w mojej głowie. W ostatni piątek poszedłem na domówkę, jako że jestem niepijący, niepalący itd., to miałem już coś co działa na moją korzyść. Na pierwszy ogień poza rozmową z facetami poszedł set HB4 + HB3, ale generalnie jakoś mi się nie kleiło i kiedy próbowałem zmieniać temat ona wracała do poprzedniego. Także po 40 min. rozmowy sobie odpuściłem, bo zaczynałem się nudzić. Potem jeszcze rozmowa ze starą koleżanką – HB5, ale tylko rozmowa, nie próbowałem niczego więcej bo za długo się znamy. Potem była HB5,5, w moim wieku. Z nią już było lepiej tj. kino, 2h spędzone ze sobą, potem domyk z numerem i git.
Zadzwoniłem 2-3dni po wzięciu numeru, umówiłem się spotkanie, wszystko fajnie itd. Przychodzę punktualnie na wyznaczone miejsce, minęło już 15 minut od planowanej godziny spotkania, więc dzwonię, ona nie odbiera. Pomyślałem, że poczekam na następny autobus i jak jej nie będzie to sobie przynajmniej pójdę i city game poćwiczę, ale przyjechała. Widzę, że postawa zamknięta, delikatnie napomknąłem, że się spóźniła. Mówiła coś o jakichś problemach rodzinnych itd. Szybko zmieniłem temat i tak sobie spacerujemy. Trochę uszczypliwego humoru, pokazania, że ja prowadzę (próbowała narzucić gdzie będziemy szli), usiedliśmy na ławce, po kilku minutach rzuciła tekstem, że jej zimno i przeszliśmy się dalej. Zaczęła coś mówić, że spodziewa się telefonu od „mamy” bo miała coś jeszcze załatwić. Potem telefon zadzwonił okazało się, że „mama” po nią przyjedzie i po prostu doszliśmy do przystanku, potem każde w swoją stronę i bye. Spacer trwał godzinę z bardzo małym hakiem.
Podsumowując spóźniła się, miała kiepski nastrój, nawet optymistyczne podejście, oryginalne pytania i mrożony materiał nic nie dały. Byłem zdziwiony bo na imprezie dziewczyna otwarta, mnóstwo myśli na sekundę itd. Na spotkaniu trochę przygaszona. Nie wiem co mogłem zrobić źle, ale nie istnieje coś takiego jak porażka, jest tylko zbieranie doświadczenia. Oczekuję konstruktywnej krytyki.
Odpowiedzi
A ja myślę,że Ty nie zrobiłeś
czw., 2010-09-16 10:37 — DamienXA ja myślę,że Ty nie zrobiłeś nic źlę tak naprawdę,możliwe ,że poprostu ona przyszla w złym humorze i musiała to pokazać,całemu światu...olej jej zachowanie,ważne że ty byłeś optymistycznie nastawiony do działania...
Od początku zakładam, że
czw., 2010-09-16 14:46 — Rot CudesOd początku zakładam, że naprawdę tak było. Być może oceniam zajebiście surowo bo wychodzę z założenia, że SHB będzie moją ostatnią kobietą, 9 i 10 są rzadko spotykane. Jakbym miał jakoś wam uzmysłowić jak oceniam to najczęściej spotykane są HB1-3.
Chyba przesadzasz, albo to
czw., 2010-09-16 16:40 — damianosChyba przesadzasz, albo to kolejna iluzja Twoja, że jest mało pięknych kobiet, bo ja na przykład widzę pełno świetnych kobiet i raczej każdy kto nie ma jakiegoś szczególnie wyszukanego typu kobiety to powie ; )
Może jednak i za surowo, ale
czw., 2010-09-16 18:23 — Rot CudesMoże jednak i za surowo, ale trudno jest się dopasować do skali. Gdzieś wyczytałem, że zaczyna się od UB, przez B 1-10, HB 1-10 i potem dopiero SHB. Jeśli ograniczylibyśmy się do UB, HB i SHB to wtedy moja skala skacze od 2 do 4 punktów. Poza tym uważam, że każda kobieta odpowiednio dbając o siebie i przywdziewając uśmiech automatycznie awansuje o kilka pozycji wyżej w tej skali.