Witam wszystkich,
Nie będę owijał w bawełnę i powiem krótki o co chodzi.
Dziewczyna ma za sobą niemiłe wspomnienia. Miłość bez wzajemności. Zerwanie związku, depresja, zamknięcie się na świat o wiele gorsze rzeczy o których strach mówić. Stwierdziła , że miłość ma po prostu w dupie. Widać wyraźnie, że nie chcę związku i zawiodła się na płci męskiej. Chce być wolna bez żadnego uzależnienia od kogoś. Pytanie. Czy ktoś taki prędzej czy później będzie w stanie zrozumieć , że jednak trzeba będzie kogoś w końcu kiedyś mieć. Nie zamierzam nikomu się narzucać. Tak czy siak lepiej kręcić się wokół jej osoby i zwracać na siebie uwagę i dawać sygnały, że się nią interesuję. Tylko czy na dłuższą metę to będzie miało sens. Trudno powiedzieć ale lepiej kuć żelazo póki gorące i zrobić to niż potem żałować , że się nie zrobiło. Gorzej by było później się strasznie rozczarować ale kto nie ryzykuje ten nie ma.
Co wy o tym sądzicie? Czy to tylko takie gadanie przez jakiś czas i po prostu jej to kiedyś przejdzie , czy rzeczywiście jest szansa , że pozostanie singlem bardzo długo albo na zawsze w co nie potrafię uwierzyć. Być może są takie przypadki.
Dzięki z góry za wszelkie porady i uwagi ! 
wiesz co Ci powiem? mam podobnie, trafiła mi sie samotniczka do tego troche oschła, nie chce chłopaka... i też nie wiem co z tym zrobić ale będe się z nią spotykał i zobaczymy czy czas coś zmieni w tym przypadku. jeśli chcesz to pytaj mnie a ja będe Ci mówił jak idzie i czy nasze historie z dziewczynami podobnie sie potoczą
nudni ludzie, proszę bądźcie nudni gdzie indziej...
ty zamiast rozkminiać jej przeszłość i martwić się jaka to ona biedna i nieszczęśliwa, wziąłbyś się za nią jak prawdziwy facet
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
no ja rozumiem, żeby czasami nie dolać oliwy do ognia. A porządnie jak facet się brał narazie nie będę bo widać , że dziewczyna narazie nie szuka związku na stałe i tylko zbytnio się angażując zawale sprawę i tyle z tego będzie. Tu trzeba chyba cierpliwości raczej i bacznego obserwowania jej reakcji aprzede wszystkim chyba obecności... Przynajmniej tak myślę.
chcesz ltr?
Mam taką przyjaciółkę, tylko że ona ma dodatkowo lęk przed bliskością itp. i powiem Ci tyle - zeszło mi pół roku by mi zaufała, by pozwoliła się do siebie zbliżyć itd., ale teraz mam wolną rękę. Mimo wszystko wiąże się z tym ogromna odpowiedzialność. Ale nie żałuję czasu który w nią wpakowałem: )
Trzeba pamiętać o tym, że nie jestem jedyny. Tymbardziej, że towarzystwo wokół siebie ma niezliczone i nie jestem jeden jedyny. I na pewno nie ma lęku przed bliskością :]