Witam serdecznie całą społeczność.
Trafiłem na tą stronę z takiego samego powodu jak każdy. Kobieta kopnęła mnie w dupę po 7 latach. Ale wcale jej się nie dziwię, bo takiego chama jak ja na świecie nie ma ;] ....ale do rzeczy.
Poznałem nową, bardzo wartościową i inteligentną kobietę, na wijmy ją Ewa. Wszystko szło zgodnie z planem. Znajomość układała się bardzo dobrze. Po kilku spotkaniach została skonsumowana
Zero frajerstwa, wszystko pod kontrolą i bez zbędnych emocji. Całość twa już ok 2 miesiące. Pewnego dnia wpadłem na, jakże głupi pomysł. Jakaś tam rozmowa na gg o dupie maryny aż w końcu zapytałem, czy jest w stanie określić jakoś to co się między nami dzieje. Powiedziała, że nie, że nie czuje takiej potrzeby i że jest jej dobrze tak jak jest. I tu dałem dupy, bo przez moją wrodzoną dociekliwość poprowadziłem temat dalej. Z mojej strony było bardzo dużo niedomówień, że może coś jednak czuję do niej, że może jest już coś więcej niż tylko koleżeństwo.Widomo jak kobitki sobie potrafią pewne rzeczy domawiać;). Wtedy Ewa zaczęła się z całej sytuacji wykręcać, że nie wie co czuje, że nie chce związku (wcześniej była 3 lata pewnym jegomościem, który strasznie ją zranił. Od ich rozstania minęło ponad pół roku). Stierdziła, że skoro czoś do niej czuję Ona nic to już nie może być tak jak było, bo troszczy się bardzo o to, że może mnie zranić i że możemy zostać przyjaciółmi :] Po kilku zdniach ciszy z praktycznie zerowym kontaktem postanowiłem się z nią spotkać i wyjaśnić pewne rzeczy. Powiedziałem, że cała ta wcześniejsza rozmowa miała na celu tylko to, żebym wiedział na czym stoję, czy mam się angażować;) w jakiś sposób, czy Ona traktuje mnie jako plaster na tymczasowe zadrapanie. Usłyszałem takie informacje:
Na chwilę obecną nie wie co czuje i potrzebyje czasu, żeby sobie wszystko poukładać. Nie chce zrywać kontaktu i dalej się spotykać. Padło pytanie, dlaczego nie możemy zostać przyjaciółmi (z tego wybrnąłem tak, że narobiłem jej jeszcze większego mentliku w głowie:) Dawała wyraźne sygnały, że jest jeszcze ktoś trzeci (życzę mu powodzenia
i nie chciałaby lizać dwóch cukierków jednocześnie.... Rozmowa o dziwo była przeplatana jakimiś czułymi słówkami z jej strony, pocałunkami i generalnie gnieżdżeniem się na łóżku. Padły słowa, żebym nie brał jej pod włos, bo uwielbia się ze mną całować. Naturalnie nie ukniąłem zarzutów, że jestem kłamcą i manipulantem i z takiego szamba na szczęście da się jakoś sprawnie wyjść. Niestety nie udało mi się uniknąć słowa "przepraszam", ale jak je powiedziałem to mi ulżyło, bo zdaję sobie sprawę, że nie grałem do końca fair.
I tu pytanie o wskazówki, jak rozbroić tą bombę? bo coś czuję że to może być dobry materiał na coś więcej. I czy to nie nie są jakieś cholerne gierki...
Hmm wydaje mi się,że to są w jakimś stopniu gierki z jej strony,Skoro mówi Ci, że jest ktoś trzeci i że nie chce lizać 2 cukierków jednocześnie to znaczy że jest niezdecydowana.Dajesz jej coś czego potrzebuje-ta trzecia osoba znów co innego i ma taki wspólny mianownik swojego spełnienia.Z doświadczenia wiem,że kobietę zranioną,po związku dość cięzko na nowo rozkochać,więc lepiej chyba żebyś nie okazywał na ofen swoich uczuć tylko zastosował lekka zlewkę,jak to sie fachowo mówi "chlodnik"...Zobaczymy jak z tego wybrnie...
Są to jednak tylko moje sugestie, starsi forumowicze na pewno dają cie więcej cennych rad;]
'Żeby pobudzała jak Powerade, smakowała jak Teguila i powracała jak Bumerang xD '
Na razie jakichś tam wzniosłych uczuć nie ma (u mnie), więc udawanie czegokolwiek, co mogłoby jeszcze zadziałać na moją niekorzyść odpada (arty przeczytane). Problem raczej tkwi w babskim dopowiadaniu sobie 100 teorii do jednej niesprecyzowanej wypowiedzi. Najgorzej wyszło z tym, że wyszedłem na manipulanta(choć nie chciałem, ale weź tu coś kobiecie wytłumacz) a skądinąd wiem, że ona nie lubi kłamstw w ogóle. Jest jednak takim typem, co szybko wybacza i zapomina jeśli ktoś przyzna się do błędu. Mam nadzieję, że udało mi się to odpowiednio wykorzystać...I zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Między wierszami wyczytałem, że kamufluje wiele rzeczy, że uważa ,że okazywanie uczuć do niczego dobrego nie prowadzi i jest oznaką słabości.... Bądź mądry i pisz wiersze=zrozum co kobiecie siedzi w głowie.
To znajdź sobie też drugą i niech ona o tym wie. Przy luźnej rozmowie daj jej do zrozumienia, że oprócz niej jest jeszcze inna kobieta. A one uwierz mi kochają rywalizować o faceta. Daj jej się trochę postarać, niech poczuje, że ma konurencje. Pytasz o wskazówki, a przecież dostajesz je od niej. Graj tak samo jak ona, sytuacje masz z perspektywy uwodziciela oczywiście, świetną. Ty natomiast chcesz od niej czegoś więcej. Tylko po co? Spotykałem się ostatnio z pewną kobietą, od początku zeby wszystko było jasne, powiedziałem jej, że nie szukam miłości i nie chce żeby czuła się oszukiwana .Ona oczywiście przytakneła, bo co miała zrobic:) i powiedziała, że też nie szuka, dopiero wtedy poszedłem z nią do łóżka. Tylko z czasem i widziałem to po jej zachowaniu zaczeły się jakieś fochy z jej strony i po jej zachowaniu widziałem, że zaczyna się za bardzo w to wszystko angażować więc zakończyłem tą znajomość. Od początku do końca Ty masz to wszystko kontrolować jeśli czasem brakuje Ci pomysłu to rób to samo co ona. Nie chce lizać dwóch cukierków...ok to masz tak samo jak ja i moja znajoma kiedy się spotykamy, wiec się nie zakochuj..apropo właśnie wychodzę:) Ty masz jaja i to Ty masz mieć kontrole nie kobieta. Więc dla równowagi poszukaj sobie jeszcze kogoś.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Do kobiety powinni dawać instrukcję obsługi-ciekawe ile tomów by zajmowała;]
Fakt,dopowiadają sobie dużo ale to, że ktos okazuje uczucia to oznaka słabosci...hmm może źle to odczytałes.Być może chodziło jej o to że zbyt szybkie angażowanie się i że tak powiem "oddawanie" sie całkowicie 2 osobie jest niezbyt dobrym posunieciem, bo może okazać sie bolesne...albo...dziewczyna jest z pokroju tych do ktorych własnie trzeba poezja nawijać i wierszami gadac zeby ja udobruchac;]
daj znać jak sie potoczyło;]
'Żeby pobudzała jak Powerade, smakowała jak Teguila i powracała jak Bumerang xD '
Plan obrany...w końcu to ja jestem Sprite
... póki co lekki chłodnik i druga koleżanka, która jeździ 60 km, żeby napić się ze mną kawy. Tylko muszę znaleźć jakiś sposób, żeby sprawić, żeby wyżej wymieniona 'Ewa' nie przestawała o mnie myśleć. Wskazówki wskazane;)
Dean a zastanawiałeś się dlaczego Ty sam tak często o niej myślisz. Przeczytaj jeszcze raz swój wpis i tam masz odpowiedź czyli rób tak samo jak ona. Do tego przeczytaj wszystko co masz po lewej i będziesz wiedział co robić. A przedewszystkim poznawaj inne kobiety i z nimi rozmawiaj. Praktyka czyni mistrza.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Wieści z frontu. Dziś od rana próbuje coś tam zagadywać na gg. Z mojej strony brak odzewu lub krótkie i zdawkowe odpowiedzi (zazwyczaj byłem trochę rozlazły w pisaniu). Po kilkunastu minutach dałej delikatnie do zrozumienia a raczej dałem odczuć , że jestem "czymś" zajęty. Stwierdziła, że skoro tak, to nie będzie przeszkadzać...i cisza, która jakoś mi nie przeszkadza
Wszystko wróciło na właściwy tor. Chłodnik zadziałał tak jak powinien.


Przykład ST
Ewa : Musimy ci znaleźć jakąś fajną laskę, najlepiej blond ....
Ja: Poradzę sobie, tylko poczekam aż wyjdziesz
Się robi monolog heh. Wczoraj było ok. lizanie migdałków i takie tam Dziś wyszło jakieś nieporozumienie i spotkaliśmy się na kawie, żeby to wyjaśnić. Usłyszałem znowu coś w tym stylu: Spotykam z kimś spotykać i zaczynam się w to angażować (co za szczerość
) Potem zaczęła mówić jak to jej na mnie zależy, jaka to jest szczęśliwa że mnie poznała i takie tam. Q... coś mi tu nie gra, albo ja jakiś niekumaty jestem. Nie jestem w stanie wyczuć, co jest prawdą a co nie (zakładam najczarniejszy scenariusz). Czy leci w jakieś kulki. Panowie o co do cholery chodzi? Wg mnie temat nadaje się już do totalnego olania, bo z dala pachnie jakąś kupą.
Herbatka oczywiście została dokończona. Z mojej strony zero emocji, ew przewijający się lekki uśmiech. Po niej było widać, że coś ją gryzie. Oczy się świecą i takie tam. No i chyba zrobiłem błąd. Dałem jej zaległy gwiazdkowy prezent (sic).