wtajemniczeni którzy znają moje wcześniejsze tematy wiedzą o co chodzi
...a więc tak, zacząłem panne olewać, wogóle za nią nie latam, wg waszych rad, Ona wyczuła że coś jest nie tak, i się pyta w smsach co się dzieje, ja mówię ale konkretnie o co chodzi? Twój stosunek do mnie się zmienił na gorsze...
heh powiedziałem że to nie rozmowa na smsy i pogdamy jak się spotkamy i wyzdrowieje, bo aktualnie trochę jestem przeziębiony..
Mam koncepcje:
Kiedy się z nią spotkam powiem że nie lubię niezdecydowanych dziewczyn, że zawsze uważałem ją za osobę która wie czego chce, że traci tym dużo w moich oczach i jeżeli nadal będzie tego zdania to będziemy musieli się rozstać.. jeżeli będzie mówić ze ją skrzywidziłem itd itp to odbije że już odpokutowałem, że wystarczająco się starałem i ona powinna wiedzieć czego chce...
Jak myślicie... czy to jest ten moment żeby przejść na swoją ramę? wiem że nie będzie łatwo że ona będzie cisnęła i próbowała i używała ostrych argumentów żeby mnie jednak złamać... co jeszcze zrobić żeby nie zrobić z tego dupy. i czy to jest ten moment?
...czekam na wasze opinie i porady, z góry dziękuję;)
Hehe, to znowu Ty
Moim zdaniem najlepsze wyjście w Twoim przypadku, to wyluzować. Za dużo się spinasz tym wszystkim - to już któryś temat z kolei, który zakładasz, dotyczący tej samej laski. Wyluzuj po prostu. Zajmij się hobby, obejrzyj film, idź na piwo, pograj w kosza - cokolwiek. Bo z tego co piszesz to mam wrażenie, że jedyne co robisz w wolnym czasie, to myślenie o tej lasce i o tym co zrobić.
Tą rozmową też się nie spinaj - idź na spontanie z myślą "To ja tu mam jaja i nie dam się wychujać". I nie układaj sobie w głowie scenariusza tej rozmowy, bo pogubisz się w trakcie - na 100000% laska wyskoczy z czymś, czego się nie spodziewasz.
I weź przemyśl w ogóle czy to ciągnąć, bo z tego co przeczytałem do tej pory (to chyba 3ci temat), to Ty strasznie męczysz się w tym związku. Przynajmniej tak wynika z Twoich postów.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
miałeś rację... Panna przyszła do mnie na chatę, tak po prostu, spałem a ona wpadła żeby się dowiedzieć co jest nie tak.... widać jej zależy, powiedziała że to nie do końca tak jak myślę, że skoro ze mną jest nadal to chce tego...
Kurwaa chyba mam problem sam ze sobą i za bardzo się w to wkręcam... tak jak mówisz więcej luzu i zająć się sobą... a nie robić z siebie ofiarę
e tam nie przesadzaj.Ja mialem kiedys tak ze przez kilka miesiecy z kobieta nie bylem ani razu u niej w domu a ona u mnie ze 100 heh no nie liczylem ale sporo i jebalem ja po katach wiec wyluzuj z tym lazeniem na chate;]
Trzymaj sie ramy to sie nie posramy.
no i skończyłem z laską, nie wytrzymałem tego;)
Tylko teraz nie wpierdol się w powrót do byłej, bo możliwe, że ona będzie stawać na rzęsach, żebyś wrócił. A jak wrócisz to przez chwilę będzie zajebiście, a później znowu po staremu.
Jak możesz, to napisz kilka zdań jak to wyszło, bo 99% użytkowników pyta o rady itd, a nie pisze później jak się sprawy potoczyły. A tak to zawsze jakieś wnioski można wyciągnąć.
Pozdro
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
nie będę opisywał całej sytuacji, zachowam to dla siebie...Czym się kierowałem, co na to wpłynęło? otóż próbowałem jej wytłumaczyć to w jakim położeniu jest nasz związek, że jeżeli to się będzie ciągnęło to po prostu się rozstaniemy, zaakceptowała to, myślałem że coś z tym zrobi. Była dalej taka jak wcześniej, mnie to męczyło, po co być w związku w którym nikt nie jest szczęsliwy? więc taka moja decyzja żeby odpuścić. W jej oczach ciągle byłem zły, ciągle coś źle robiłem, nawet jak się starałem coś zrobić to i tak ona doprowadzała do tego żebym wyszedł na najgorszego, niezależnie co zrobiłem i tak z góry byłem przegrany i skazany na niepowodzenie... tego najbardziej nie rozumiem, i to jest dla mnie niejasne... dlaczego ona tak się zachowywała, czy robiła to zupełnie podświadomie a może specjalnie... jak sama stwierdziła miała plan żeby za tydzień się dla mnie zmienić...co kurwa? jak można tak manipulować drugim człowiekiem i sobie decydować o takich rzeczach, a mi wciskała kit, czy była wobec mnie szczera? chyba nie do końca... nie wiem wydaje mi się że ona nie potrafi zrozumieć takich rzeczy... może nie chce. może jakiś uraz z przeszłości...tak to mniej więcej wyszło
No więc bardzo dobrze zrobiłeś, że nie dajesz sobą manipulować.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Piszę w odpowiedzi na PW od Ciebie.
Nie wracaj stary. Nawet jeżeli uważasz, że to Ty popełniasz błędy i masz teraz wyrzuty sumienia. Z tego nic nie będzie, bo między Wami nagromadziło się od groma negatywnych emocji. Poza tym z tego co pisałeś to laska ma tendencję do robienia z Ciebie pieska i zgrywania księżniczki. Po co Ci takie coś?
O powrotach do byłych i ich konsekwencjach masz dostatecznie dużo napisane na stronie. Poczytaj.
Podjąłeś taką decyzję to się jej trzymaj. Wiem, że jest ciężko, bo prawdopodobnie idealizujesz teraz laskę i żałujesz. Ale przeczytaj sobie to co pisałeś do tej pory na forum. Te wszystkie akcje. Dobrze się czułeś w tym związku?
Jeżeli, tak jak piszesz, czujesz się winny: nie bierz całej odpowiedzialności za zaistniałą sytuację na siebie, bo - jak to mówią - do tanga trzeba dwojga.
I nie daj się nabrać na pierdolenie, że "on był taki zły, a ja i tak z nim byłam, a on mnie zostawił. ale jestem biedna, a z niego jest straszny chuj...". Jak mi jest z kimś źle, to się z nim nie zadaję. To tak jak w pracy - trzymasz się z ludźmi, których lubisz, a jak ktoś Cię wkurwia, to ograniczasz kontakt do zawodowego minimum. Na szczęście w związkach nie trzeba tego robić. A jeżeli uzależniasz swoje szczęście od drugiej osoby, to znaczy, że czeka Cie troche pracy nad sobą. Przeczytaj "Przebudzenie" Anthony'ego De Mello. Na parę spraw na pewno spojrzysz inaczej.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Panna może swoim zachowaniem takim próbowała zwalić całą winę na Ciebie. Prawdopodobnie miała kogoś na oku i tak się zachowywała i czepiała się ciebie o najdrobniejszą pierdółke. Pokazałeś ,że to TY!! Jesteś facetem!!
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Witam. Postanowiłem napisać bo nie mogę patrzeć na niektóre posty, jak kolesie robią z siebie pipy i tego że sam taką pipą byłem. Niech ten post i moja historia będzie przestrogą dla tych którzy latają za swoją księżniczką i nie widzą świata po za nią, otóż jest inny świat poza nią. Pewnie nie wielu zrozumie moje wnioski, sam wiele rzeczy zrozumiałem dopiero gdy przekonałem się o tym na własnej skórze. Chyba trzeba po prostu coś przeżyć żeby to zrozumieć, większość uczy się na własnych błędach, niektórym los dał tą stronę, to czy skorzystacie z jej atutów, porad i schematów działania zależy tylko od was... większość i tak pewnie zrobi po swojemu....
Byłem pipą. To jest fakt, potrafię się do tego przyznać, mało tego, niewiele jeszcze umiem i niewiele przeżyłem więc po części nadal nią jestem. Nie jest łatwo z dnia na dzień się zmienić, gdy widzę swoją byłą odzywa się we mnie to coś co sprawia że stajemy się psiakami. Ale walczę z tym i myślę że kiedyś odniosę sukces, jeżeli tak to można nazwać.
Kiedy czułem ból i stratę bliskiej osoby, pustkę żal i inne pierdoły to zacząłem czytać, szukać, grzebałem na stronie, przeczytałem blog BANY'ego i wiecie co? Kurwa ludzie mają gorsze problemy niż ja, zawsze znajdzie się ktoś kto miał gorszy problem a jednak udało mu się z tego wyjść, mój związek w porównaniu chociażby z jego historią to pryszcz na dupie... Mimo to można sobie dać radę, i to było moją motywacją, dlatego pierwszy wniosek jaki wyciągnąłem to:
1. Nie ważne jak mocno zaliczyłem glebe, jak bardzo zaliczyłeś dno, zawsze możesz się od niego odbić i wyjść z tego bagna, i wskoczyć jeszcze wyżej niż wcześniej. A co Cię nie zabije może Cię tylko wzmocnić, w końcu nic nie dzieje się bez przyczyny, czegoś Cię to uczy.
Wniosek nr 2.
Nigdy nie stawiaj kobiety w centrum swojego życia, stawiaj w nic swoje cele i je spełniaj.
Pomyślcie. Czy chcecie całe życie latać za swoimi księżniczkami? lizać im dupe, biegać skakać za dnia a po nocach srać żarem czy może gdzieś po kątach nie sypie się z innym lub też czy jutro jej się nie odmieni i was zostawi? kurwa kto tego chce? żeby mówili po śmierci o Tobie że byłeś jebanym lizodupem, kunmple z pracy pieją że jesteś giermkiem własnej nażeczonej, żony itp... paranoja jakaś, a wielu z was próbuje walczyć właśnie o to. To bez sensu. W pierwszej kolejności swoje cele, marzenia pragnienia o których zapominamy latając za swoją suczką. To się liczy! to jest najważniejsze! Nigdy nie pozwólcie by panna zwiodła was z tej drogi, przegracie.
Miałem jeszcze 3 wniosek ale gdzieś mi umknęło co miałem napisać hehe...
Podsumowując chcę podziękować wszystkim którzy mi pomagali, wiele mi to dało do myślenia, fakt że też musiałem poczuć się tak jak musiałem, musiałem się pomęczyć żeby dojść do takich wniosków, ale dziś nie patrze już na to jak na koniec świata tylko jak na rzecz która była konieczna do tego abym z pipy przerodził się w prawdziwego faceta... Tym którzy jeszcze tego nie rozumieją życzę tego samego:) Powodzenia.
Ufff, dobrze, że żyjesz człowieku, już zaczynałem się martwić o Ciebie
Zajebiste propsy za ten wpis. Napisałeś dokładnie tak jak jest w 99% przypadków - możemy tu pisać i się produkować, ale delikwent i tak zrobi swoje. Mam teraz takiego gościa w pracy - sam zerwał z laską, a teraz ma zryty beret i myśli tylko o niej. Bo myślał, że jak zerwie to się coś zmieni i ona wróci...
Mówię mu "Nie pisz. Zajmij się sobą. Bądź konsekwentny. Poczekaj". A on i tak swoje - pisze do niej i jeszcze bardziej się pogrąża.
Jest tak jak napisałeś - mało kto uczy się na cudzych błędach. Zwykle jest "aaa tam, ja wiem lepiej".
"Nigdy nie stawiaj kobiety w centrum swojego życia, stawiaj w nic swoje cele i je spełniaj." - dokładnie. Od człowieka można się uzależnić jak od dragów.
"Pomyślcie. Czy chcecie całe życie latać za swoimi księżniczkami? lizać im dupe, biegać skakać za dnia a po nocach srać żarem czy może gdzieś po kątach nie sypie się z innym lub też czy jutro jej się nie odmieni i was zostawi? kurwa kto tego chce? żeby mówili po śmierci o Tobie że byłeś jebanym lizodupem, kunmple z pracy pieją że jesteś giermkiem własnej nażeczonej, żony itp" - nic dodać nic ująć.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Myślę ze nic ci z tego nie wyjdzie...i to schrzaniasz bo nie tak to powinieneś rozegrać,ale rób jak chcesz...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Jak wg Ciebie powinienem to rozegrac?